niedziela, 23 października 2016

Operacja Tarcza Eufratu: znaczne postępy rebeliantów w walce z IS i kolejna runda starć bojowników antyrządowych z SDF.

Rebelianci w Dabik.
Po dwóch miesiącach od rozpoczęcia ofensywy sił rebelianckich wspieranych przez Turcję w płn. Syrii, operacji znanej pod kryptonimem Tarcza Eufratu, powierzchnia terytorium odbitego z rąk IS przez bojowników Wolnej Armii Syryjskiej (FSA) i innych ugrupowań w północnej części prowincji Aleppo wynosi już ok.1200 km2. Od 24 sierpnia, czyli dnia w którym ruszyła ofensywa, rebelianci i islamiści zajęli kilkadziesiąt miast i wiosek w tym regionie, wśród nich m.in. symboliczne miasto Dabik, oraz zdołali odsunąć Państwo Islamskie od granicy z Turcją.
Choć postępy grup antyrządowych w walkach z IS poczynione w ostatnich tygodniach są bardzo duże, bitwa o północne Aleppo daleka jest jednak od końca. IS wciąż kontroluje jedno z największych miast w prowincji, 60-tysięczne al-Bab, główny bastion organizacji w regionie po upadku Manbidż i Dżarabulus. Ten rejon był do niedawna uważany za najbardziej prawdopodobny cel kolejnej fazy rebelianckiej ofensywy. 
Jednak po rozpoczęciu się przed kilkoma dniami wciąż trwających starć między rebeliantami wspieranymi przez tureckie czołgi i lotnictwo a bojownikami Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) na zachód od al-Bab, ten kierunek nie jest już tak oczywisty, a zaczyna się realizować alternatywny scenariusz, w którym frakcje antyrządowe przerzucają całą swą uwagę z IS na innego wroga, SDF, a kolejnym ich celem staje się nie Al-Bab, a stracone na rzecz SDF na początku tego roku miasto Tall Rifaat.

Operacja Tarcza Eufratu od początku jej trwania nie była wymierzona wyłącznie w IS, ale także w Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), czyli siły zbrojne Federacji Północnej Syrii i Rożawy (de-facto autonomicznego regionu w północnej Syrii), których znaczną częścią jest kurdyjska milicja YPG uważana przez Turków za organizację terrorystyczną ściśle powiązaną z PKK, kurdyjską bojówką w Turcji. Po wyparciu jednostek SDF za rzekę Sajur, co nastąpiło pod koniec sierpnia, i deeskalacji konfliktu na linii SDF - frakcje antyrządowe, wysiłki rebeliantów i islamistów wspieranych przez Turcję skupiły się jednak wyłącznie na walce z IS. Do 4 września rebelianci z pomocą tureckich czołgów, artylerii i lotnictwa zdołali opanować ostatnie fragmenty granicy syryjsko-tureckiej kontrolowane przez IS, przez które organizacja przemycała z Turcji ludzi i zasoby na kontrolowane przez siebie tereny. W połowie września rebelianci FSA otrzymali także pomoc od członków amerykańskich sił specjalnych, choć nie obyło się tu jednak bez protestów ze strony jednej z bardziej radykalnych grup islamistycznych przeciwko ich obecności, m.in. ze względu na wspieranie przez Amerykanów sił YPG/SDF, uważanych przez większość mainstreamowych antyrządowych frakcji za wrogów.
W kolejnych dniach rebelianci kontynuowali ofensywę przeciwko IS i rozszerzali strefę buforową wzdłuż granicy, koncentrując się z czasem coraz mocniej na zachodniej flance.
Od końca września większość walk z IS toczyła się właśnie na tym odcinku frontu. Rebelianci stopniowo  zajmowali kolejne wioski kontrolowane przez Państwo Islamskie, choć nie przychodziło im to z łatwością. Siły IS w prowincji, choć osłabione walkami o Manbidż z SDF i wcześniejszymi starciami z rebeliantami, wielokrotnie wyprowadzały lokalne kontrataki i zadawały straty rebeliantom i tureckim wojskowym, wykorzystując m.in. VBIEDy czy miny-pułapki (IED). Z powodu dysproporcji sił nie były jednak w stanie skutecznie powstrzymać marszu bojowników antyrządowych, którzy 6 października zajęli miasteczko Achtarin i do 17 października zlikwidowali całkowicie wybrzuszenie w linii frontu pod Dabik, zajmując oprócz tego symbolicznego miasta także miasteczka Ihtajmiliat i Suran.

Mapa regionu (20.10.2016).
Dabik jest ważnym miejscem w islamskiej narracji dotyczącej końca świata. W mieście tym ma dojść do wielkiej bitwy między armią rzymskich najeźdźców (dziś w odniesieniu do chrześcijan lub krajów Zachodu), a doborową armią muzułmańską nadchodzącą z Medyny. Po zwycięskiej dla muzułmanów bitwie nastąpi pokonanie Antychrysta, zaprowadzenia muzułmańskiej władzy na ziemi i w końcu nadejdzie Yawm ad Din, czyli Dzień Sądu.
IS wykorzystywało apokaliptyczną przepowiednię do rekrutacji nowych członków do swej armii, a jedno ze swych propagandowych pism nazwało właśnie Dabik (Dabiq). Nie jest oczywiście wiadome, jak wielu członków organizacji rzeczywiście wierzyło w przepowiednie i w to, że są częścią armii, która pokona najeźdźców pod Dabik. Gdy jednak stało się jasne, że walk o miasto nie uda się wygrać, a "Rzymianie" to tak naprawdę Turcy i syryjscy rebelianci, lider organizacji, samozwańczy kalif Baghdadi, ogłosił w nagraniu audio, że nadchodzące starcie nie jest tą "właściwą", przepowiedzianą bitwą.

Po zajęciu Dabik i położonych wokół wiosek rebelianci ruszyli dalej na południe, w kierunku jeziora Shahba, gdzie z ofensywą przeciwko IS wystartowały także Syryjskie Siły Demokratyczne w kantonie Afrin. SDF w Afrin jeszcze we wrześniu tego roku zajęło kilka wiosek kontrolowanych przez IS w tym rejonie, natomiast w ostatnich dniach poczyniło dalsze postępy i zdobyło kolejne miejscowości w pobliżu jeziora oraz przybliżyło się nieco do Al-Bab, tworząc jednocześnie strefę buforową między wojskami rządowymi stacjonującymi w okolicach Aleppo (SDF i armia rządowa utrzymują rozejm) i nadciągającymi z północy rebeliantami. Turkom i wspieranym przez nich bojownikom działającym w ramach Tarczy Eufratu udało się zapobiec zajęciu przez SDF miasta Dżarabulus, a także opanowaniu przez tę organizację ostatniego kawałka granicy turecko-syryjskiej kontrolowanej przez IS. Jednym z celów operacji było jednak także zajęcie miasta Al-Bab i zapobieżenie połączaniu się kantonu Afrin z resztą Rożawy, tak więc rozpoczęta 18 października ofensywa SDF w kierunku Al-Bab nie została przyjaźnie odebrana przez Turków i wspierane przez nią frakcje i musiała doprowadzić do konfrontacji między tymi stronami. Tego samego dnia jedna z brygad rebelianckich zażądała opuszczenia miasta Tall Rifaat, które zostało zajęte przez SDF na początku tego roku. Warto tu przypomnieć, że konflikt między SDF/YPG a islamistami i rebeliantami (nie tylko w północnym Aleppo) ma długą historię, a jedne z najpoważniejszych walk toczyły się w lutym tego roku, gdy region Aleppo i okolice Afrin były miejscem zaciętej bitwy wojsk rządowych i oddziałów SDF z siłami antyrządowymi.

Do opuszczenia miasta oczywiście nie doszło, obie strony zaczęły się ostrzeliwać i wkrótce wybuchły pierwsze starcia, które trwają do dziś. Pomimo wsparcia ze strony Turcji w postaci ostrzału artyleryjskiego i  nalotów, siły rebelianckie nie zdołały zająć wciągu ostatnich czterech dni ani jednej wioski kontrolowanej przez SDF, a konkretnie walczące w tym rejonie dawne ugrupowanie FSA Jaysh al-Thuwar (JaT) i kurdyjską milicję YPG. Organizacja straciła jednak na rzecz IS część ze zdobytych wcześniej miejscowości.

Nie wiadomo jak długo jeszcze SDF zdoła utrzymać zajmowane pozycje i obronić Tall Rifaat, gdyż pro-tureccy rebelianci wydają się zdeterminowani i mimo dotychczasowych porażek z pewnością będą ponawiali ataki, a Kurdowie i JaT, choć lepiej zorganizowani i bardziej bitni, są gorzej wyposażeni, przede wszystkim w tak potrzebną broń ciężką. Wczoraj pojawiły się tymczasem zdjęcia rzekomo przedstawiające tureckie czołgi w mieście Mare, tuż przy linii frontu, co może oznaczać poważne kłopoty dla SDF.

Od pewnego czasu pojawia się także wiele spekulacji dotyczących dalszych ruchów pro-tureckich rebeliantów w razie ewentualnej porażki SDF i osiągnięcia przez FSA pozycji rządowych w mieście Aleppo. Wiele informacji wskazuje na to, że już wkrótce, być może w przeciągu kilku tygodni, ma rozpocząć się druga próba przerwania oblężenia wschodniego Aleppo przez siły antyrządowe wokół miasta, przygotowania do tej operacji wciąż trwają. Tymczasem niektórzy dowódcy i bojownicy ugrupowań biorących udział w Tarczy Eufratu wyrazili chęć uczestnictwa w tej bitwie. Dziś powstrzymuje ich przed tym strefa buforowa broniona przez SDF, a wg. krytyków tego scenariusza przede wszystkim Turcja i jej umowa z Rosją dotycząca przeprowadzenia Tarczy Eufratu. I choć o tym rzekomym zakulisowym porozumieniu nic nie wiadomo, to jednak panuje silne przekonanie wśród wielu komentatorów, że ono istnieje, a zgoda Rosji na przeprowadzanie operacji była uzależniona m.in. od niedopuszczenia do konfrontacji pro-tureckich rebeliantów ze wspieraną przez Rosję armią rządową.
Trudno przewidzieć jak zachowają się Rosja i Syria w przypadku dalszego zaostrzenia się konfliktu między SDF a wspieranymi przez Turcję rebeliantami. Syria ostrzegała niedawno Turcję przed bombardowaniami kontrolowanych przez SDF wiosek, grożąc zestrzeleniem tureckich samolotów, jednak z drugiej strony tak jak Tarcza Eufratu (TE) była korzystna dla Rosji/Syrii, bo osłabiła siły rebelianckie walczące z lojalistami (bo część rebeliantów TE pochodziła z Idlib), a także doprowadziła do przejęcia płn. Aleppo przez siły o niskim poparciu międzynarodowym (w przeciwieństwie do SDF; w rządowej retoryce tymczasem wciąż jest mowa o odzyskaniu każdego metra Syrii), tak do pewnego stopnia korzystne jest dalsze wzajemne osłabianie się sił SDFu i pro-tureckich rebeliantów, bo obie te strony to przede wszystkim ważni partnerzy USA i Zachodu.

Mapa regionu - link.
Mapa Syrii i Iraku - link.
Interaktywna mapa - link.

Technical należący do bojowników Jaysh al-Thuwar (SDF) w wiosce odbitej z rak IS.




niedziela, 9 października 2016

Duże postępy sił rządowych w Aleppo. Ofensywa lojalistów w największym syryjskim mieście trwa.

Syryjska flaga nad ruinami odbitego niedawno przez armię szpitala Kindi. 
Po ponad dwóch tygodniach od rozpoczęcia potężnej ofensywy w położonym w północnej części kraju Aleppo lojaliści mogą pochwalić się dużymi postępami w walce przeciwko siłom antyrządowym. Syryjska armia i prorządowe milicje podczas zmasowanej ofensywy na wschodnią, kontrolowaną przez rebeliantów część największego syryjskiego miasta, odbiły z rąk bojowników antyrządowych już trzy dzielnice Aleppo, a w kilku innych poczyniły znaczne postępy. Siły rebelianckie pomimo wyprowadzanych co chwilę lokalnych kontrataków nie są w stanie skutecznie zatrzymać postępów lojalistów na wszystkich odcinkach frontu i odzyskać inicjatywy w walkach o Aleppo. Choć rebelianci i islamiści nadal kontrolują znaczną część metropolii, to z każdym dniem rządowej ofensywy te tereny stają się coraz mniejsze, a bojowników broniących wschodniego Aleppo ubywa. Wszystko wskazuje na to, że upadek wschodniego Aleppo szturmowanego przez tysiące żołnierzy i prorządowych milicjantów wspartych ciężką artylerią i lotnictwem jest już nieunikniony.

Jak dotąd siły rządowe w Aleppo, stanowiące miks regularnych jednostek armii rządowej wspartych przez różne prorządowe milicje, m.in. libański i iracki Hezbollah czy paramilitarne irańskie formacje Korpusu Strażników Rewolucji, a także doradców wojskowych z pododdziałów rosyjskiej armii, największe postępy poczyniły w północnej części miasta. W tym rejonie prorządowi milicjanci zdołali opanować aż trzy dzielnice Aleppo: dystrykt Handarat ze znajdującym się tam obozem dla palestyńskich uchodźców, dzielnicę przemysłową Al-Shuqayyif oraz dzielnice Owaija, która po ciężkich walkach wpadła wczoraj w całości w ręce prorządowych milicjantów, m.in. walczących w tym regionie bojowników palestyńskiej formacji Liwa al-Quds. Lojaliści zajęli także szereg innych punktów w regionie, m.in. kamieniołomy na przedmieściach Aleppo, rondo Jandoul czy zrujnowany gmach szpitala al-Kindi. Odbicie tego ostatniego miejsca miało symboliczne znaczenie, gdyż była to jedna z dwóch wysuniętych i oblężonych placówek rządowych w Aleppo (drugą było Centrale Więzienie Aleppo), które w 2013 roku przez miesiące odpierały zaciekłe szturmy rebeliantów. Po odparciu wielu ataków załoga szpitala ostatecznie skapitulowała po tym, jak potężny SVBIED zniszczył duży fragment gmachu. Wszyscy obrońcy obiektu zostali potem zabici przez rebeliantów.

Północna część miasta to nie jedyne miejsca w Aleppo, gdzie rządowi zdobywali w ostatnich dniach teren. Pewne postępy poczyniono także w centrum Aleppo, m.in. w dzielnicy Bustan Al-Pasha, i w południowej części miasta, w dzielnicy Amiriyah i rejonie Sheikh Sa'eed. Armia atakowały także inne miejsca w mieście, choć nie wszędzie ataki te był skuteczne i w niektórych miejscach zostały one odparte przez rebeliantów.

Na mapie oznaczono miejsca największych postępów strony rządowej (kolor czerwony).

 Mapa całego Aleppo - link.

Z każdym dniem jak na razie bardzo udanej rządowej ofensywy w Aleppo sytuacja sił antyrządowych staje się coraz gorsza. Podczas gdy lojaliści dysponują możliwością rotacji i wzmacniania swych sił w mieście i nie muszą się martwić o braki w zaopatrzeniu, żywności i amunicji, strona antyrządowa ze względu na oblężenie jest tego komfortu pozbawiona - ostatnie transporty wjechały do wschodniego Aleppo kilkanaście tygodni temu. Tymczasem we wschodniej części miasta nadal znajduje się kilkadziesiąt tysięcy cywilów i kilka tysięcy antyrządowych bojowników których trzeba wyżywić, a w przypadku tych drugich także uzbroić. Nie jest nadal jasne jak bardzo mocno rebelianci i islamiści będą zdeterminowani, aby bronic się w mieście, czy będą mieli wystarczająco dużo zasobów i ludzi do wytrzymania długotrwałego oblężenia i jaka będzie reakcja mieszkańców wschodniego Aleppo, wg. strony rządowej siłą przetrzymywanych w mieście przez islamistów, na przeciągając się walki. Oprócz kilku tysięcy bojowników z mniej radykalnej koalicji Podboju Aleppo (Fatah Halab) w mieście przebywa także kilkuset członków Armii Podboju (Jaish Al-Fatah) odciętych po zainicjowanej przez nich nieudanej próbie przerwania oblężenia z sierpnia tego roku, którzy wydają się być zdecydowani do kontynuowania walki i odrzucili już zaproponowaną przez wysłannika ONZ ofertę zorganizowania ich ewakuacji z miast oraz nie odpowiadają na rządową propozycję amnestii. Rebelianci i dżihadyści zdają sobie sprawę, że bitwa o Aleppo i los mieszkańców szturmowanego miasta skupia uwagę mediów, co można wykorzystać na różne sposoby, a także związuje znaczne siły rządowe, które można by było wykorzystać w innych miejscach, lecz jednocześnie muszą też wiedzieć, że z każdym dniem ich sytuacja będzie się z militarnego punktu widzenia pogarszać. Wciąż nie wiadomo zbyt wiele o ewentualnej kolejnej próbie przerwania oblężenia, i choć informacje i plotki na ten temat pojawiają się nie tylko od antyrządowych sympatyków, ale także rebeliancki liderów, to trudno sobie wyobrazić jak taka kontrofensywa mogłaby wyglądać, szczególnie że armia zabezpieczyła już północne przedmieścia Aleppo, potencjalne miejsce odsieczy islamistów dla obrońców miasta, a południowe po sierpniowych walkach są wypełnione po brzegi rządowymi żołnierzami.

Rebeliantom i dżihadystom w ewentualnej próbie przerwania oblężenia nie pomagają również walki, jakie wybuchły między antyrządowymi frakcjami w kontrolowanej przez nich prowincji Idlib, a konkretnie między radykałami z Jund al-Aqsy, którzy stanowili trzon sił biorących udział w tegorocznej ofensywie na Hamę, a resztą frakcji antyrządowych, na czele z potężnym ugrupowaniem Ahrar al-Sham. Starcia te objęły wiele miast prowincji i pochłonęły już kilkadziesiąt ofiar, a także pomogły przejść armii rządowej do kontrofensywy i odbić kilka utraconych wiosek w płn. Hamie. Dalsza eskalacja wewnętrznego konfliktu i kolejne postępy armii w tym regionie mogą storpedować ewentualne plany antyrządowych dowódców dotyczące Aleppo.

Upadek wschodniego Aleppo, wciąż jeszcze odległy, lecz z każdym dniem coraz bardziej realny, będzie z pewnością punktem zwrotnym wojny i katastrofą dla strony antyrządowej. Dla własnego dobra islamiści i rebelianci powinni jak najszybciej odstąpić od bratobójczych walk i zacząć myśleć nad rozwiązaniem problemu, o ile nie jest już na to za późno. Czas działa na ich niekorzyść i jeśli teraz nie powstrzymają lojalistów w Aleppo, to za kilka miesięcy będą musieli stawić czoło tysiącom żołnierzy wdzierających się do prowincji Idilb, ich głównego bastionu w kraju.

Mapa Syrii i Iraku.
Interaktywna mapa Syrii.

wtorek, 27 września 2016

Postępy islamistów w północnej Hamie.

Broń pancerna dżihadystów Ansar al-Din na froncie w płn. Hamie. 



























Miesiąc po rozpoczęciu ofensywy w północnej Hamie frakcje antyrządowe czynią dalsze postępy w walce z siłami rządowymi i zajmują kolejne miejscowości w regionie. Dziś w ręce rebeliantów i dżiahadystów wpadło pięć miejscowości położonych na północny wschód od Hamy. Bojownicy antyrządowi przejęli także pewne ilości sprzętu porzuconego przez prorządowych milicjantów, w tym co najmniej trzy czołgi, wóz bwp i inne pojazdy.

Zdobycie dziś tych wiosek, formalnie rzecz biorąc położnych już za północną granicą prowincji Hama (czyli w Idlib), to kolejne znaczne postępy islamistów w ciągu kilku ostatnich dni. W sobotę 24 września zajęli oni także miejscowość Kubbariyah i silnie ufortyfikowaną wioskę Ma'an, zabezpieczając tym samym wschodnią flankę korytarza do Hamy przed kontratakami armii.

Po trwającym od końca pierwszego tygodnia września przestoju na froncie pod Hamą ofensywa sił antyrządowych w regionie ponownie nabiera rozpędu. Wiąże się to zapewne z włączeniem się do bitwy kolejnych ugrupowań antyrządowych zachęconych postępami dżihadystów Jund al-Aksy i bojowników kilku brygad FSA z początkowej fazy bitwy, gdy zajęto m.in. cztery duże miasta i zbliżono się na kilka kilometrów do stolicy prowincji, miasta Hama. Do prowincji Hama przybyły w ostatnich dniach oddziały z kilku innych ugrupowań rebelianckich i dżihadystcznych z prowincji Idlib oraz Aleppo, w tym jednostki szturmowe z frakcji wchodzących w skład Armii Podboju, która walczyła niedawno pod Aleppo, próbując przełamać oblężenia miasta.

Wraz z przybyciem posiłków operacje bojowników antyrządowych skupiły się bardziej na terenach wiejskich północnej części prowincji niż na głównej osi pierwotnego natarcia w kierunku miasta Hama. Najprawdopodobniej oddziały antyrządowe będą próbowały zająć jeszcze więcej wiosek w północnej części regionu i poszerzyć jeszcze bardziej wyłom w rządowych liniach obrony, nim rebelianccy dowódcy zdecydują się na jakieś poważniejsze operacje dalej na południe, w kierunku stolicy prowincji.


Mapa z postępami sił antyrządowych od początku trwania ofensywy. Kolor zielony - rebelianci, czerwony - siły rządowe.

sobota, 24 września 2016

Nowa ofensywa sił rządowych w Aleppo i kolejne postępy armii w walkach o miasto.

Żołnierz SAA w dzielnicy Ramouseh w Aleppo.


























Nowa ofensywa armii w Aleppo, największym syryjskim mieście, została ogłoszona 22 września, dwa dni po zakończeniu przeszło tygodniowego zawieszenia broni w kraju. Celem ofensywy są wschodnie i południowe dzielnice miasta kontrolowane przez siły antyrządowe.

Wczoraj siły prorządowe rozpoczęły operacje w kilku miejscach, zaatakowane zostały pozycje rebeliantów i islamistów w pobliżu cytadeli w Aleppo w centrum miasta, w dawnym obozie dla palestyńskich uchodźców Handarat na północnych przedmieściach Aleppo oraz w południowo-zachodnich dzielnicach Al-Ameria, Sheikh Sa'eed i Ramouseh (ta ostatnia zdobyta przez islamistów w połowie lata, lecz niedawno odbita w większości przez armię). Ataki oddziałów rządowych zostały poprzedzone i wsparte silnymi nalotami syryjskiego i rosyjskiego lotnictwa na wschodnie Aleppo.

Po stronie rządowej w bitwie o miasto biorą udział oprócz oddziałów syryjskiej armii i rządowych milicji także szyickie milicje z Afganistanu, Iraku oraz Libanu (Hezbollah), a także żołnierze irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji i pododdziały rosyjskiej armii, choć nie wszystkie z wymienionych sił muszą brać aktualnie udział w walkach na pierwszej linii frontu. Po stronie antyrządowej walczą głównie grupy wchodzące w skład koalicji Fatah al-Halab (Podbój Aleppo).

Walki trwają teraz w kilku miejscach w mieście. Postępy zostały odnotowane na wielu odcinkach frontu, natomiast największym zwycięstwem sił prorządowych było odzyskanie dziś przed południem kontroli nad obozem Handarat w północnym Aleppo, co zostało już potwierdzone przez syryjskie MON. Te przedmieścia Aleppo były jednym z głównych punktów zapalnych, miejscem częstych i bardzo zaciętych starć i jak dotąd skutecznie opierały się atakom sił prorządowych, przeprowadzanym głównie przez oddziały palestyńskiej milicji Liwa al-Quds.

Sytuacja w Aleppo (Wikipedia).






poniedziałek, 5 września 2016

Siły rządowe odzyskują teren pod Aleppo i wznawiają oblężenie miasta.

Kompleks militarny Ramouseh zniszczony podczas walk.
Po niemal miesiącu ciężkich i krwawych walk siły antyrządowe broniące kompleksu militarnego Ramouseh na przedmieściach największego syryjskiego miasta, Aleppo, zostały pokonane przez wojska rządowe i sojusznicze milicje. Upadek bazy artyleryjskiej Ramouseh, jednej z głównych zdobyczy bojowników antyrządowych podczas siedmiodniowej, błyskotliwej ofensywy na południowo-zachodnie obrzeża Aleppo z przełomu lipca i sierpnia, wraz z innym stratami terytorialnym w tym rejonie w ostatnich dniach, to potężny cios dla rebeliantów, który już teraz odczuwają. Oblężenie wschodniego Aleppo kontrolowanego przez stronę antyrządową zostało wczoraj wznowione.

Szala zwycięstwa w bitwie o Aleppo, dla podkreślania jej skali i znaczenia nazywanej "matką wszystkich bitew", ogromnym starciu między tysiącami bojowników antyrządowych i prorządowych trwającym już ponad 4 lata, w tym roku zaczęła się zdecydowanie przechylać na korzyść lojalistów wiernych prezydentowi Baszarowi al-Asadowi.
Kluczowym wydarzeniem dla przebiegu tej bitwy było przejęcie w lipcu ostatniej drogi zaopatrzeniowej rebeliantów do Aleppo, podzielonego po połowie między siłami antyrządowymi i prorządowymi. Gdyby ta porażka pozostała bez odpowiedzi ze strony rebeliantów, oznaczałoby to niechybny początek końca rebelianckiego wschodniego Aleppo. Odpowiedzią rebeliantów była jednak rozpoczęta ostatniego dnia lipca ofensywa na południowo-zachodnich obrzeżach miasta, w wyniku której po przełamaniu pozycji rządowych i trwających tydzień walkach rebelianci i dżihadyści zajęli znaczne fragmenty przedmieść miasta, bazę artyleryjską Ramouseh [2] i dzielnice o tej samie nazwie [3] oraz część dzielnicy "1070" [1]. 
Planowana od miesięcy skomplikowana i złożona operacja angażująca dziesiątki grupy antyrządowych, tysiące rebeliantów i dżihadystów, zakończyła się sukcesem. Nowy korytarz do wschodniego Aleppo został otworzony. Po tym zwycięstwie antyrządowi bojownicy stanęli przed kolejnym wyzwaniem - poszerzeniem wyłomu i zabezpieczeniem go przed nieuchronnymi kontratakami armii syryjskiej i sojuszniczych milicji.


Problemy dla bojowników antyrządowych zaczęły się pojawiać po nieudanym ataku na masywny kompleks cementowni w Aleppo z 14 sierpnia[4]. Zdobycie tego obiektu i obszarów wokół niego pozwoliłoby rebeliantom poszerzyć korytarz i zabezpieczyć pozycje na wzgórzach na południe do bazy [5] przed kontratakami armii.
Po tym nieudanym szturmie islamisci stracili inicjatywę w bitwie i już jej nigdy nie odzyskali.
Do 21 sierpnia ciężkie walki trwały na wszystkich odcinkach frontu, lecz rebelianci z powodzeniem odzyskiwali tymczasowo tracone na rzecz armii tereny. Od tego dnia rebelianci zaczęli oddawać stopniowo teren wokół ufortyfikowanych wzgórz [5,6] na południe od bazy Ramouseh. Seria nieudanych kontrataków mająca zatrzymać postępy sił prorządowych na tym odcinku zakończyła się dotkliwymi stratami islamistów, szczególnie w cennej broni pancernej.


Zdobycie wzgórz na południe od bazy Ramouseh pozwoliło armii wyprowadzać z tego miejsca ataki na południowy fragment kompleksu. Wcześniejsze wielokrotne próby zinfiltrowania bazy od północy kończyły się dla prorządowych bojowników bardzo źle. Doskonale broniący się tam dżihadyści skutecznie odpierali ataki na ten fragment kompleksu wojskowego, a atakujący żołnierze ponosili duże straty od pocisków pkk i naprowadzanego za pomocą dronów ognia artylerii i moździerzy.
Pierwszego września armia i prorządowe milicje palestyńskie i irackie, wsparte przez libańskich Hezbollah, rozpoczęły serie potężnych ataków na kompleks Ramouseh od strony północnej i południowej. Po czterech dniach zaciętych starć oraz potężnym ostrzale artyleryjskim i nalotach na kompleks, obrócony po miesięcznych walkach w ruinę, islamiści wycofali się z bazy w kierunku dzielnicy Ramouseh.

Pomimo upadku bazy artyleryjskiej Ramouseh i stracie wielu pozycji na południowo-wschodnim odcinku walk, siły antyrządowe nadal kontrolują fragmenty dzielnicy ''1070'' i dzielnice Ramouseh zdobyte w trakcie pierwszych dni sierpnia. Oba te rejony są jednak nie do utrzymania bez kompleksu militarnego Ramosueh.
Siły rządowe odzyskały dziś kolejne tereny na zachód od wzgórz oznaczonych na poniższej mapie numerami 5 oraz 6 i jeśli utrzymają aktualne tempo postępów, to wkrótce linia frontu może powrócić do kształtu sprzed sierpniowej ofensywy.









środa, 31 sierpnia 2016

Ofensywa islamistów w Hamie trwa. Kolejne miasto zdobyte.

Rebelianci ostrzeliwują bazę lotniczą na obrzeżach Hamy.  























Trzeci dzień ofensywy w Hamie kończy się kolejnym zdobyczami sił antyrządowych. Dziś w ręce rebeliantów i dżiahadystów wpadło kolejne miasto, największe jak dotąd ze wszystkich zdobytych podczas tej operacji, bo liczące przed wojną trzydzieści tysięcy mieszkańców Suran. Oprócz Suran islamisci zdobyli także szereg kolejnych fortyfikacji i checkpointów i teraz przygotowują się prawdopodobnie do uderzenia na alawicką wioskę Ma'an, w której na początku 2014 roku Jund al-Aqsa przeprowadziła masakrę mieszkańców.

Rebelianci i islamiści zajęli dziś miasto Suran, jedno z większych miast w regionie, które po raz pierwszy od początku wojny wpadło w ręce rebeliantów. Sąsiednie miasta zdobyte podczas aktualnej ofensywy, czyli Halfaya i Taybat al-Imam, były już zdobywane i tracone przez islamistów podczas poprzednich ofensyw w północnej Hamie. Ostatnie duże miasto leżące na tej samej osi co wymienione wcześniej miasta to chrześcijańska Maharadeh. Miasto to posiada jednak silny garnizon, który podczas ofensywy w Hamie z 2014 roku skutecznie odpierał potężne ataki dżihadystów, stąd prawdopodobnie nie będzie ono kolejnym celem ofensywy.

Do sił antyrządowych biorących udział w najnowszej operacji w północnej Hamie, nazwanej na cześć jednego z liderów Bractwa Muzułmańskiego, który w 1976 roku zmarł w rządowy więzieniu "Bitwą męczennika Marwana Hadida", dołączyły dziś kolejne grupy zachęcone dużymi postępami Jund al-Aqsy i Jaish al-Izza poczynionymi w trakcie dwóch poprzednich dni walk.
Sham Legion i Ajnad al-Sham wsparły ofensywę nowym siłami, które będą prawdopodobnie próbowały zaatakować miasto Ma'ardas i wioskę Ma'an, o ile oczywiście jutro nie wystartuje kontrofensywa armii ściągającej posiłki do miasta Hama.
Opanowanie wioski Ma'an, odsłoniętej od zachodu na ataki islamistów po opuszczaniu przez rządowych żołnierzy checkpointów i fortyfikacji na autostradzie M-5 na północ od Souran, pozwoliłoby islamistom ochronić flanki przed kontratakami armii i zabezpieczyć siły w utworzonym w kierunku Hamy klinie przed odcięciem.

Wciąż nie jest jasny prawdziwy cel ofensywy islamistów. Miasto Hama z racji swego rozmiaru jest z pewnością poza zasięgiem rebeliantów. Wkroczenie dzisiaj kolejnych grup rebelianckich do walki i wsparcie stosunkowo niezbyt licznych ugrupowań, które rozpoczęły bitwę, może natomiast sugerować, że ofensywa była zaplanowana z nastawieniem na mniejsze zdobycze, natomiast słaby opór obrońców sprawił, że rebelianci postanowili kuć żelazo, póki gorące i zająć jak najwięcej terenu zanim siły prorządowe otrząsną się z porażek i po zorganizowaniu skutecznej obrony rozpoczną kontrataki, do których z pewnością prędzej czy później dojdzie.

Walki w północnej Hamie jak to zwykle bywa wygasły przed zmierzchem, lecz jutro z pewnością zostaną wznowione.

Kolor czerwony - armia, zielony - rebelianci, niebieski - dzisiejsze zdobycze rebeliantów. 


wtorek, 30 sierpnia 2016

Ofensywa islamistów w Hamie. Armia rządowa traci wioski i miasta.

Czołg zdobyty wczoraj przez rebeliantów w Hamie. 
























Siły antyrządowe rozpoczęły wczoraj nową ofensywę przeciwko lojalistom w północnej części prowincji Hama i po dwóch dniach walk oraz przerwaniu pozycji obronnych armii i milicji rządowych przejęły kontrolę nad wieloma checkpointami, wioskami i miastami w regionie.

Rozpoczęta wczoraj operacja przeprowadzana jest głównie siłami będącej częścią FSA grupy Jaish al-Izaah i jednego z najbardziej ekstremistycznych ugrupowań w Syrii obok dawnego Frontu al-Nusra i Państwa Islamskiego, czyli niesławnej Jund al-Aqsy. Zła sława tego ugrupowania bierze się z jego niejasnych związków z IS - wielu członków tego ugrupowania, szczególnie tych szeregowych, sympatyzuje z IS, a samo ugrupowanie odmawia udziału w ofensywnych operacjach przeciwko IS, co było między innymi powodem odejścia grupy z potężnej Armii Podboju.

Atak islamistów poprzedzony ostrzałem artyleryjskim zaskoczył żołnierzy obsadzający checkpointy i ufortyfikowane pozycje na północ od niegdyś dwudziestotysięcznego miasta Halfaya. Bojownicy antyrządowi potrzebowali zaledwie kilku godzin, aby całkowicie przerwać pozycje obronne sił rządowych, zdobyć kilka checkpointów i wiosek broniących dostęp do Halfai, a nastąpienie bez praktycznie żadnego oporu zająć to miasto. Rebelianci i dżihadyści bardzo intensywnie używali artylerii i pocisków ppk (w tym TOW) do zmiękczania pozycji obronnych i niszczenia broni pancernej, tworzyli zasłony dymne mające w teorii utrudnić zadanie rządowemu lotnictwu, a po walkach chwalili się zdobyczami: bronią lekką i amunicją, wozami piechoty, czołgami i pojazdem Szyłka.

Szybka dezintegracja rządowych linii obronnych i tak duża utrata terenu jak na dwa dni walk jest o tyle zaskakująca, że już od wielu tygodni krążyły plotki o planowanej ofensywie w północnej Hamie, a kilkanaście dni temu Jund al-Aqsa bez powodzenia próbowała atakować  pozycje rządowych na innym odcinku frontu w Hamie. Fragment linii frontu na odcinku pomiędzy miastami Suran i Mhardeh (chrześcijańskie miasto zagrożone od wczoraj atakiem rebeliantów) od początku wojny był szczególnie aktywny, bo z tego regionu rebelianci wyprowadzali coroczne ofensywy w kierunku miasta Hama.

Do wieczora dżihadyści i rebelianci toczyli walki z żołnierzami i milicjantami NDF o checkpointy na przedpolach miasta Taybat al-Imam, gdzie został zdetonowany SVBIED (pojazd wypełniony materiałem wybuchowym z kierowca-samobójcą). W nocy walki wygasły, ale rebelianci wznowili dziś ofensywę i po kilku godzinach walk wdarli się do ponad 20-tysięcznego Taybat al-Imam, które również bardzo szybko opanowali.

Bardzo udana jak na razie dla islamistów ofensywa i pierwsze tak duże zwycięstwa w tym regionie od czasu zajęcia Morek w listopadzie 2015 roku znacznie przybliżają islamistów do miasta Hama. Walki na tę chwilę nadal trwają, a sytuacja na polu bitwy wciąż jest dynamiczna.