czwartek, 21 kwietnia 2016

Walki w al-Kamiszli: siły kurdyjskie i prorządowe milicje starły się ze sobą w północno-wschodniej Syrii.

Więzienie Allaya zajęte przez Kurdów, 21.04.2016 (@DrPartizan_)

























W syryjskim al-Kamlisz przy granicy z Turcją od wczoraj trwają intensywne walki miejskie między milicjantami z prorządowej paramilitarnej formacji NDF oraz członkami kurdyjskich sił bezpieczeństwa i bojownikami YPG. Krwawe starcia które rozpoczęły się w poniedziałek rano i trwały cały wczorajszy dzień, pochłonęły życie już kilkunastu osób i doprowadził do pewnych strat terytorialnych frakcji rządowej.

Obie strony konfliktu podają własne wersje powodu wybuchu konfliktu. Według źródeł prokurdyjskich, walki zostały sprowokowane przez prorządowych milicjantów NDF którzy próbowali aresztować patrol kurdyjskich sił bezpieczeństwa Asayish, który z kolei miał usiłować zatrzymać milicjanta NDF-a oskarżonego o przestępstwo. Pro-opozycyjne źródła twierdzą, że walki rozpoczęły się po aresztowaniu jednego z członków Narodowych Sił Obronnych (NDF) przez Kurdów. W międzyczasie pojawiały się również inne wersje mówiące m.in. o sprzeczce na jednym z checkpointów NDF-u, stąd trudno ustalić, kto dokładnie jest winny aktualnych starć.

Wymiana ognia szybko eskalowała do krwawych walk miejskich w wyniku których śmierć poniosło kilkanaście osób, głównie bojowników z obu stron, lecz niewykluczone, że wśród ofiar są również cywile.
Starcia koncentrowały się wokół wydzielonego obszaru typowego dla miast arabskich, tzw. security box w którym znajdują się budynki służb bezpieczeństwa, a także w rejonie więzienia Allaya we wschodniej części miasta. Więzienie Allaya znajduje się w dzielnicy kontrolowanej przez siły kurdyjskie i po rozpoczęciu walk zostało przez nie oblężone. Jego załoga licząca kilkadziesiąt osób poddała się dziś po krótkich starciach i wymianie ognia Kurdom. W ręce kurdyjskich bojowników miało wpaść również kilka innych budynków położonych w mieście.

Na chaosie spowodowanym wybuchem walk skorzystali bojowicy IS, którzy przyprowadzili atak samobójczy na posterunek Asayish. Czterech rannych bojowników przewieziono do szpitala, a jeden miał zostać zabity.

W starcia zaangażowali się oprócz Asayish także członkowie kurdyjskich sił specjalnych z jednostki policyjnej H.A.T. oraz prawdopodobnie bojownicy YPG i Sutoro, po stronie rządowej biorą w nich udział tylko bojownicy NDF. Prorządowi milicjanci z asyryjskiego Sootoro (GPF) oraz żołnierze z bazy lotniczej i instalacji militarnych na południu od miasta jak na razie nie włączyli się do walk, choć źródła pro-kurdyjskie informowały o krążącym wczoraj nad miastem samolocie.
Starcia pomiędzy Kurdami a członkami prorządowych milicji zostały wznowione dziś rano. Rzekome próby mediacji i  rozejmu podejmowane w nocy miały być nieudane.

Lokalne starcia między prorządowymi milicjantami i bojownikami kurdyjskimi w Al-Kamiszli nie należą do rzadkości - ostatni raz Kurdowie i prorządowa milicja asyryjska GPF starły się ze sobą jeszcze na początku tego roku, a do kolejnych incydentów dochodziło również w marcu. Starcia te nie są jednak kierowane odgórnie i wynikają raczej z niechęci i wrogości prorządowych Arabów do Kurdów (i vice versa) sięgającej czasów przedwojennych oraz lokalnych nieporozumień pomiędzy poszczególnym grupkami bojowników obsadzających różne checkpointy na terenie miasta. Kamliszi jest bowiem podzielone pomiędzy bojowników prokurdyjskich i prorządowych utrzymujących miedzy sobą niełatwy rozejm. Obszary kontrolowane przez rząd w prowincji Hasaka opanowanej niemal w całości przez siły prokurdyjskie to właśnie fragmenty al-Kamiszli, wraz z jedynym działającym w prowincji lotniskiem, kilka położnych na południe od miasta wiosek oraz kilka dzielnic w stolicy prowincji, mieście Hasaka.

Ze względu na wysoką liczbę zabitych, ostatnie wydarzenia w Al-Kamiszli są jednym z najpoważniejszych incydentów do jakich doszło tam w ciągu ostatnich miesięcy. Tak jak poprzednio, walki zostaną jednak prawdopodobnie zakończone w wyniku rozmów pomiędzy przedstawicielami obu stron. Zbyt głęboka eskalacja konfliktu nie leży bowiem w interesie żadnej ze stron zaangażowanych w konflikt.

Sytuacja w mieście: po prawej stronie mapy na czerwono zaznaczone odizolowane więzienie Allaya.
Kolor żółty -Kurdowie, niebieski - asyryjskiej milicje, czerwony rząd. 

Wyjaśnienie: Sootoro i Sutoro to dwa inne ugrupowania. Oba składają się z asyryjskich chrześcijan, lecz pierwsze to ugrupowanie prorządowe, a drugie prokurdyjskie.

sobota, 16 kwietnia 2016

Sojusz, który wstrząsnął Irakiem - baasiści Saddama i salafici Państwa Islamskiego, cz. I.

 Izaat Ibrahim ad-Duri podczas ceremonii w Bagdadzie, 2002 rok (foto AP).

W kwietniu 2003 roku, 20 dni po rozpoczęciu II wojny w Zatoce Perskiej, zastępca dowódcy Centralnego Dowództwa wojsk USA, gen. Vincent Brooks, poinformował podczas konferencji prasowej zebranych dziennikarzy o zaprojektowaniu i stworzeniu talii kart do gry. Jak łatwo się domyślić, nie była to jednak zwykła talia kart.
Na każdej z kart w talii udostępnionej na stronach internetowych Departamentu Obrony, a potem rozpowszechnionej w tysiącach egzemplarzy, znajdowało się zdjęcie i informacje o jednym z 52 najbardziej poszukiwanych członkach obalanego właśnie rządu prezydenta Husajna, o funkcjonariuszach zdelegalizowanej partii BAAS, liderach Rady Dowództwa Rewolucji (RDR) oraz wysokich rangą oficerach armii irackiej.
Numerem jeden, Asem Pik w specjalnej, stworzonej przez amerykański wywiad talii, był oczywiście sam prezydent Iraku Saddam Husajn.
Saddama aresztowano w grudniu 2003 roku na farmie pod Tikritem w ziemiance w której się ukrywał. Wielu jego lojalistów czekał ten sam los, ale wielu innych zdołało uniknąć schwytania i rozpłynęło się w powojennym chaosie.
Tak właśnie było z Królem Trefl, numerem sześć na niesławniej Amerykańskiej Tali Kart. Izaat Ibrahim ad-Duri, bo on nim mowa, prawa ręka Saddama i z czasem najbardziej poszukiwany baasista w Iraku, zszedł do podziemia i włączył się w krwawą oraz bezwzględną wojnę z siłami Koalicji stacjonującymi w tym kraju.

W maju 2014 roku setki baasistów dowodzonych przez ad-Duriego powróciło i wstrząsnęło Irakiem i światem zdobywając w ekspresowym tempie razem z dżihadystami ISIS drugie pod względem liczby mieszkańców miasto w kraju, ponad dwumilionowy Mosul. W tym i w kolejnych artykułach postaram się wyjaśnić kim byli ci ludzie i czym się kierowali w swych działaniach, prześledzić ich historię i odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób udało im się dokonać niemożliwego - ogłosić światowy kalifat i, budując przy tym sprawny aparat państwowy, przejąć faktyczną kontrolę nad ogromnymi połaciami Iraku, Syrii oraz innych krajów afrykańskich i azjatyckich.

Debasyfikacja i jej konsekwencje.
Proces nazwany "debasyfikacją" miał w założeniu wyeliminować wpływy saddamowskiej partii BAAS w nowym systemie politycznym Iraku. Pierwszy ze stu rozkazów podpisanych przez cywilnego administratora Iraku, amerykańskiego dyplomatę Paula Bremera, wszedł w życie 16 maja 2003 roku i rozwiązywał oraz delegalizował rządzącą krajem od ponad 30 lat partię BAAS, drugi z 23 maja rozwiązywał iracką armię i wszystkie struktury sił bezpieczeństwa i wywiadu Saddama. Jak się później okazało, te dwie decyzje były jednymi z największych błędów jakie Amerykanie popełnili w powojennym Iraku. Bremer kilkoma podpisami wyrzucił na bruk 400 tys. irackich żołnierzy służących w armii Saddama będącej jednym z największych pracodawców w kraju. Nawet do 120 tysięcy aparatczyków partyjnych, urzędników, nauczycieli, lekarzy i innych pracowników cywilnych będących członkami partii wylądowało na bezrobociu. Wielu z tych ludzi nie wstąpiło do partii BAAS z pobudek ideologicznych, ale dla własnych korzyści, legitymacja partyjna była bowiem obowiązkowa w przypadku kariery w niektórych instytucjach, administracji państwowej, szkolnictwie, etc..
Iracka administracja i armia zostały całkowicie zniszczone, a na ich miejsce powołano nowe struktury w których znaleźli się wyłącznie członkowie opozycji oraz ludzie pozbawieni doświadczenia i często także kompetencji potrzebnych do pracy w służbach bezpieczeństwa czy rządzenia 25 milionowym krajem.
Wśród setek tysięcy ludzi pozbawionych pracy, środków potrzebnych do utrzymania rodzinny i perspektyw na przyszłość zaczęła narastać frustracja i wrogość wobec "wyzwolicieli" i nowej władzy. Czystki najbardziej dotknęły sunnitów, którzy za czasów Saddama byli w pewnym sensie faworyzowani w partii i widocznie w niej reprezentowani. Sunnici byli blisko władzy, a upadek Saddama ich tej władzy pozbawił.

Al-Kaida wkracza do gry. 
W 2001 roku jordański terrorysta Abu Musab az-Zarkawi znalazł schronienie w górach irackiego Kurdystanu na terenach kontrolowanych przez dżihadystyczną organizację Ansar al-Islam, którą założył wcześniej jego pomocnik Abu Abdel Rahman asz Szami. Zarkawi musiał uciekać z Afganistanu, gdzie kierował obozem szkoleniowym terrorystów, z powodu amerykańskiej interwencji w tym kraju mającej na celu obalenie władzy talibów. Jordańczyk postanowił odbudować swoje struktury właśnie w Iraku, gdzie dzięki zdobytym wcześniej kontaktom rozpoczął tworzenie swej komórki terrorystycznej, zyskującej wpływy Organizacji Monoteizmu i Dżihadu. Grupa ta uaktywniła się po interwencji Amerykanów w Iraku i w sierpniu 2003 roku przeprowadziła zamachy bombowe na ambasadę Jordanii i siedzibę ONZ w Bagdadzie. Obalenie Saddama (przeprowadzone m.in. pod pretekstem domniemanego wspierana przez niego terroryzmu oraz posiadania broni masowej zagłady) stworzyło sunnickim dżihadystom doskonałe warunki do kontynuowania dżihadu po porażce w Afganistanie i utracie tamtejszego opartego na prawie szariatu Emiratu Islamskiego. Lider al-Kaidy Osama Bin Laden wezwał naród iracki do wojny przeciwko "krzyżowcom" okupującym Irak i ich żydowskim sojusznikom, nakazał rozpocząć przeciwko nim ataki partyzanckie oraz ogłosił największą od czasu Afganistanu i Sowietów rekrutację mudżahedinów do walki z Amerykanami i nowym rządem irackim.
Organizacja Zarkawiego przez pierwsze dwa lata post-saddamowskiego konfliktu była tylko jednym z wielu ugrupowań sunnickich które wystąpiły zbrojnie przeciwko siłom Koalicji, ale o jej działalności było głośno w kraju, głównie za sprawą skutecznych i brutalnych zamachów bombowych i samobójczych - nawet 42% z nich było przeprowadzonych przez członków Monoteizmu i Dżihadu. W kwietniu 2004 roku ludzie Zarkawiego i inni sunniccy powstańcy, w tym dawni baasiści, odparli Amerykanów podczas pierwszej próby zajęcia przez nich Faludży, a pół roku później Zarkawi złożył przysięgę wierności Bin Ladenowi (którego spotkał po raz pierwszy w 1999 roku) i przemianował swą organizację na Al-Kaidę w Iraku (AQI).

Szyici kontra sunnici.
Czynnikiem, który być może miał decydujący wpływ na formę i rozmiar zbrojnego wystąpienia rozczarowanych debasyfikacją sunnitów przeciwko siłom zachodnim w Iraku, a potem także przeciwko szyickiej większości, była postawa nowego rządu irackiego zdominowanego z czasem przez polityków szyickich. Już pierwsze decyzje Amerykanów o utworzeniu w 2003 roku Tymczasowej Irackiej Rady Zarządzającej (przejściowego rządu po obaleniu Saddama) w której większością byli szyici, wzbudziła niepokój wśród ludności sunnickiej. Obawy sunnitów o własną przyszłość okazały się słuszne.

Nowy rząd iracki w założeniu miał reprezentować wszystkie grupy religijno-polityczne w Iraku. Jak zauważa Banjamin Hall w książce ISIS Państwo Islamskie - "premierem miał zostać szyita, wicepremierem sunnita [niezwiązany oczywiście z BAAS - przyp. autora], a prezydentem Kurd. Niestety, bardzo szybko ten plan spalił na panewce, ponieważ lekceważący wszelkie ostrzeżenia prezydent Nuri al-Maliki zaczął skupiać całą władzę w swoich rękach" [1]. Nuri al-Maliki jest szyitą i wiceprezydentem Iraku, ale w 2006 roku, po katastrofalnych dla sunnitów wyborach ze stycznia i grudnia poprzedniego roku, objął na osiem kolejnych lat fotel premiera tego kraju. Maliki odpowiadał za niemal dyktatorskie rządy, politykę wykluczania sunnitów z życia politycznego kraju, izolowania sunnickiej północno-zachodniej części kraju oraz upolityczniana struktur sił bezpieczeństwa.

W styczniu 2005 roku odbyły się po raz pierwszy w Iraku od obalenia Saddama demokratyczne wybory parlamentarne. Zostały one zbojkotowane przez sunnitów, m.in. dzięki kampaniom propagandowym które prowadzili w tej sprawie zarówno dżihadyści, jak i baasiści. Ci pierwsi nie chcieli w Iraku niczego związanego z demokracją, a drudzy dążyli powrotu do czasów sprzed 2003 roku. Obie te frakcje łączył wspólny wróg - Amerykanie.
Wybory zakończyły się całkowitym, przytłaczającym zwycięstwem partii szyickich, a sunnici pozbawili się możliwości tworzenia nowego rządu. W październiku tego samego roku uchwalono konstytucję Iraku, a dwa miesiące później powtórzono wybory do parlamentu. Sunnici nie popełnili tego samego błędu co poprzednio i tym razem w ogromnej większości poszli do urn wyborczych.
Ugrupowania szyickie ponownie zwyciężyły niewielką liczba głosów, a wspominany Nuri al-Maliki, nowy premier Iraku, natychmiast zaczął zagarniać całą władze dla siebie i szyitów. Robił to z pomocą irackich, szyickich emigrantów powracających po obaleniu Saddama z Iranu i zrzeszonych w Najwyższej Radzie Islamskiej (NRI). NRI wprowadzało do irackich ministerstw swoich ludzi, przyjmowało stopniowo kontrole nad administracją rządowa i eliminowało z niej sunnitów. Pełna kontrola nad irackim MSW pozwoliła bojówkom NRI na bezkarne zabijanie działaczy baasistowskich i sunnickich. Paramilitarne szyickie bojówki powstałe po obaleniu Saddama, finansowane przez Iran (który z powodzeniem rozszerzał swe wpływ w Iraku) i biorące udział w walkach z Amerykanami (a niektóre również z Polakami - obrona ratusza w Karbali), wyszły na ulice Bagdadu i zastępowały w swych kompetencjach policję i żandarmerię. Autorzy książki ISIS. Wewnątrz armii terroru piszą - "Złowieszcze patrole kontrolujące zachodni Bagdad puszczały szyickie pieśni 15 grudnia 2005 roku, akurat kiedy sunnici udali się do urn, żeby wziąć udział w – dla wielu z nich pierwszych – demokratycznych wyborach" [2]. Wśród ludności sunnickiej zaczęły się rozprzestrzeniać plotki o spisku Amerykanów i planach oddania Iraku wspieranym przez Irańczyków szyitom.
Narastający konflikt między sunnitami i szyitami wybuchł jednak z pełną mocą za sprawą Zarkawiego i jego Al-Kaidy.

Al-Kaida i sekciarska wojna. 
Abu Musab az-Zarkawi, lider Al-Kaidy w Iraku, pałał niepohamowaną nienawiścią do szyitów. Zarkawi uważał szyitów za bałwochwalców, niewiernych i nie widział żadnego problemu w zabijaniu ich. Odmienne zdanie w tej kwestii miała centrala Al-Kaidy w Pakistanie i sam Osama Bin Laden. Uważali oni, że szyitów należy zostawić w spokoju, a całe wysiłki skupić na walce z Zachodem. Zarkawi postanowił wykorzystać wzmagające się niepokoje i niezadowolenie wśród ludności sunnickiej spowodowane działaniami szyitów i efektami kontrowersyjnej polityki debasyfikacji. Plan Zarkwiego był prosty i jak się potem okazało, przerażająco skuteczny.
"Az-Zarkawi chciał wszcząć wojnę domową poprzez atak na religijne, polityczne i wojskowe domeny szyitów, żeby zmusić ich do okazania sunnitom swojej furii i obnażenia kłów tętniącej w ich piersiach ukrytej urazy.  - Jeżeli uda nam się ich wciągnąć do wojny religijnej, będziemy mogli pobudzić do działania apatycznych sunnitów, którzy poczują nadciągającą groźbę unicestwienia z rąk tych Sabejczyków [tu: np. Szyitów - przyp. autora]" [3]. Zarkawi rozpoczął wojnę totalną, a Irak pogrążył się w chaosie sekciarskiego, sunnicko-szyickiego konfliktu religijnego.
W 2003 roku ludzie Zarkawiego działający jeszcze jako Organizacja Monoteizmu i Dżihadu przyprowadzili zamach bombowy na meczet imama Alego w Nadżafie. Zginęło stu szyitów, w tym lider NRI ajatollah Bakir al-Hakim.
Potem było już tylko gorzej. W lutym 2005 roku zamachowcy AQI zabili w Al-Hilla 120 szyickich rekrutów do irackich sił bezpieczeństwa, a rok później przeprowadzili zamach w świętym dla szyitów miejscu, Złotym Meczecie Al-Askai w Samarze. Szyici na terror Al-Kaidy i sunnickich rebeliantów odpowiedzieli tymi samymi metodami i z taką samą brutalnością. Spirala przemocy się nakręcała, cel został osiągnięty - sunnici chwycili za broń i zaczęli się przyłączać do ruchów powstańczych i dżihadystycznych.

Marines ruszają na ratunek postrzelonemu przez snajpera koledze. Jeden z nich zostaje trafiony pociskiem z karabinu maszynowego.
 II bitwa o Faludżę, 2004 rok (foto Wikipedia).


Koniec AQI. Początek ISI.
W listopadzie 2004 roku, miesiąc po powstaniu AQI, sunniccy rebelianci, ludzie Zarkwiego i baasiści zostali pokonani przez Amerykanów w niezwykle zaciętej II bitwie o Faludżę. Siły antyamerykańskie z Faludży rozproszyły się jednak na inne części kraju, a dżihadyści porażkę militarną obrócili w propagandowe zwycięstwo. Faludża nie była pierwszym miejscem w którym dżihadyści i baasiści walczyli ramię w ramie ze wspólnym wrogiem - już w 2003 roku oficerowie dawnych służb Saddamaa pomogli organizacji Zarkawiego przeprowadzić zamachy na placówkę ONZ i jordańską ambasadę w Bagdadzie, a także udostępnili im kanały przerzutu ludzi do Iraku. Ex-baasiści, FRE (former regime elements, czyli dawne elementy reżimowe) wspierali dżihadystów na polach bitewnych z Amerykanami i słabą armią iracką swoimi umiejętnościami, doświadczeniem wojskowym oraz bronią którą wyciągnęli z setek kryjówek przygotowanych przed wojną przez Saddama do uzbrojenia lojalnych formacji paramilitarnych na wypadek powstania szyitów lub Kurdów.

Tymczasem iracka Al-Kaida rosła w siłę i zwiększała swą liczebność, a dzięki świetnej machinie propagandowej zdobywała coraz większą popularność wśród sunnitów. Z małej organizacji dżihadystycznej wyrosła na potężnego gracza wśród sunnickich ugrupowań antyrządowych i antyamerykańskich, a jej lider stał się jedną z najbardziej poszukiwanych osób w Iraku - nagroda za jego głowę wynosiła już 25 mln. dolarów. Po 2005 roku AQI byłą bogatsza od pakistańskiej centrali AQ i nie potrzebowała już pieniędzy Bin Ladena. Organizacja wzbogacała się na działalności przestępczej, m.in. okupach i przemycie, oraz korzystała z datków przekazywanych przez sunnickie państwa Zatoki Perskiej.
Zarkawi popełnił jednak jeden poważny błąd - zadarł z plemionami będącymi "być może najważniejszą grupą demograficzną sunnickiego Iraku" [4]. Bliskowschodni liderzy, jak Saddam czy prezydent Syrii Asad, rozumieli znaczenie plemion (Amerykanie już nie) i potrafili kupić sobie ich lojalność. Saddam rękami Izaata ad-Duriego stworzył w Iraku czarny rynek który miał na celu m.in. ominięcie sankcji nałożonych na kraj przez ONZ (nałożonych za inwazje na Kuwejt w 1990 roku). Liderzy plemienni mieli do niego swobodny dostęp i robili dobre interesy na przemycie. Zarkawi doskonale wiedział jak się dogadywać z plemionami i również potrafił przeciągać liderów plemiennych na swoją stronę, lecz w pewnym momencie jego ludzie zaczęli przejmować zbyt dużą część tych mafijnych interesów i eliminować przy tym konkurencję. To, wraz ze średniowiecznym prawem jakie AQI zaczęła wprowadzać na kontrolowanych przez siebie obszarach, powodowało narastającą niechęć, a z czasem wrogość większości części liderów plemiennych do Al-Kaidy, czego efektem było Sunnickie Przebudzenie.

Wiosną 2006 roku Amerykanie schwytali żołnierza AQI i dzięki wydobytym z niego informacjom ustalili miejsce pobytu Zarkawiego. Na początku czerwca dron zrzucił ponad 200-kilogramową bombę na jego kryjówkę zlokalizowaną w Hibhibie, około 20 km od bazy lotniczej pod Bagdadem w której znajdowała się kwatera amerykańskiego Połączonego Dowództwa Operacji Specjalnych (JSOC).
Śmierć Zarkawiego nie była jednak końcem AQI, wręcz przeciwnie. Stworzona przez niego wcześniej Rada Doradcza (Szura) Mudżahedinów, której częścią stała się AQI, wybrała nowego szefa irackiej al-Kaidy, Egipcjanina Abu Ajjub Al-Misriego. W październiku Szura się rozwiązała, a na jej miejscu powstało Państwo Islamskie w Iraku (ISI), którego szefem został Irakijczyk Abu Omar al-Bagdadi.
AQI od teraz miała podlegać irackiemu Państwu Islamskiemu, które stało się najpotężniejszą organizacją dżihadystyczną w kraju.

Śmierć Saddama. 
W czasie gdy iracka Al-Kaida przepoczwarzała się w Państwo Islamskie, w Iraku doszło do innego ważnego wydarzenia - kończył się proces byłego prezydenta Saddama Husjana. Na początku listopada iracki dyktator został skazany za doprowadzanie 25 lat temu do masakry blisko 150 szyitów w Dudżail, na karę śmierci przez powieszenie na szubienicy. Wyrok irackiego Trybunału Narodowego wykonano 30 grudnia. Śmierć Saddam wywołała skrajne reakcje wśród irackiego społeczeństwa. Wielu szyitów wyszło na ulic świętując, tańcząc i manifestując swoje zadowolenie, tymczasem większość sunnitów w demonstracjach i pochodach okazywała swój gniew i oburzenie z powodu zabicia Saddama. Dla wielu z nich iracki dyktator stał się potem męczennikiem.

Śmierć Saddama otwierała kolejny rozdział w historii irackiej partii BAAS. Zaledwie 4 dni po tym wydarzeniu, na nowego "prezydenta" Iraku i sekretarza generalnego BAAS został wybrany wspominany już kilkukrotnie Izaat Ibrahim ad-Duri - bliski współpracownik Saddama, iracki feldmarszałek, dowódca formującej się Armii Bractwa Nakszbandijja, przemytnik samochodów i wreszcie człowiek który kilkanaście dni przed opublikowaniem tego artykułu wrócił do świata żywych.

Ad-Duri urodził się w 1942 roku w Ad-Dawr, miasteczku położonym w pobliżu Tikritu, czyli rodzinnego miasta Saddama Husajna. Podobnie jak Saddam służył w organach wywiadowczych BAAS i razem z późniejszym irackim dyktatorem wziął udział w zamachu stanu z 1968 roku, w wyniku którego iracki regionalny oddział partii przejął władzę w kraju. Warto tu jednak zaznaczyć, że w tym okresie partia BAAS jako jedność już nie istniała. Partia BAAS która powstała pod koniec lat 40 ubiegłego wieku i odwoływała się do idei panarabizmu (jeden naród arabski) oraz socjalizmu, rozpadła się w 1966 roku w wyniku wewnątrzpartyjnych nieporozumień i konfliktów na dwie rywalizujące ze sobą frakcje - iracką i syryjską. W innych krajach arabskich regionalne formacje BAAS zostały zmarginalizowane, ale w Iraku i Syrii zdołały one przejąć i utrzymać władzę.
Ad-Duri po rozpoczęciu prezydentury Husajna (1979) został mianowany wiceprzewodniczącym Rady Dowództwa Rewolucji i stał się prawą ręka Saddama - bardzo wpływowym i potężnym człowiekiem.

Po 2003 roku Izaat Ibrahim ad-Duri przeszedł, wraz z częścią partii BAAS którą de facto kierował po uwięzieniu Saddama, do podziemia i rozpoczął wojnę z Amerykanami i ich sojusznikami. Ad-Duri działał przez pewien czas jako lider gangu zajmującego się przemytem samochodów z Europy przez Jordanię do Iraku, gdzie następnie były przerabiane na śmiercionośne samochody-pułapki używane do przeprowadzania zamachów na amerykańskich żołnierzy. Duri kierował i nadzorował całym procesem. Pewien okres czasu Izaat ad-Duri i inni członkowie obalonej partii spędzili również w Syrii, ukrywając się u Asada i tamtejszej partii BAAS przed Amerykanami. Duri miał zresztą namawiać Asada na ponowne połączenie obu partii, ale syryjski prezydent nie był tym zainteresowany.
Objęcie 3 stycznia 2007 roku przez Izaata Ibrahima ad-Duriego przewodnictwa w partii BAAS miało zapoczątkować nową erę w dziejach tej już mocno osłabionej organizacji i pewnego rodzaju odrodzenie ruchów baasistowiskich - swoje struktury zaczynały rozbudowywać organizacje takie jak baasistowsko-suficka Armia Bractwa Nakszbandijja czy potężny front Naczelne Dowództwo Dżihadu i Wyzwolenia, znany także jako Baasistowcy Lojaliści. Zanim jednak do tego doszło, iracką partię BAAS czekał kolejny rozpad i podział. Na horyzoncie zaczęły pojawiać się tymczasem pierwsze oznaki zjawiska które miało zachwiać potęgą dżihadystów irackiego Państwa Islamskiego - Sunnickiego Przebudzenia.

W kolejnej części o Synach Iraku i porażce dżihadystów ISI, salafito-baasistach, partii BAAS pod kierownictwem Duriego oraz kontynuacja rozpoczętych wątków.

[1]. Benjamin Hall, ISIS Państwo Islamskie, Muza, 2015, rozdział 1 - ISIS wraca do domu. 
[2]. Weiss Michael, Hassan Hassan, ISIS. Wewnątrz Armii Terroru, Burda Publishing Polska, 2015, rozdział 4 - Żołnierze Chaosu.
[3]. Ibidem, rozdział 2 - Szajch rzeźników. 
[4]. Ibidem, rozdział 3 - Rządy barbarzyństwa. 

Bibliografia:
1. Benjamin Hall, ISIS Państwo Islamskie, Muza, 2015.
2. Weiss Michael, Hassan Hassan, ISIS. Wewnątrz Armii Terroru, Burda Publishing Polska, 2015.
Źródła internetowe:  
1. Ba'ath Party, https://en.wikipedia.org/wiki/Ba%27ath_Party [dostęp: 15.04.2016].
2. Izaat Ibrahim al Douri: https://en.wikipedia.org/wiki/Izzat_Ibrahim_al-Douri [dostęp: 15.04.2016].
3. Most-Wanted Iraqi Playing Cards: https://en.wikipedia.org/wiki/Most-wanted_Iraqi_playing_cards [dostęp: 15.04.2016].
4. Arab Socjalist Ba'ath Party - Iraq Region:  https://en.wikipedia.org/wiki/Arab_Socialist_Ba%27ath_Party_%E2%80%93_Iraq_Region [dostęp: 15.04.2016].
5. Partia Baas: https://pl.wikipedia.org/wiki/Partia_Baas [dostęp: 15.04.2016].
6. De-Ba'athification: https://en.wikipedia.org/wiki/De-Ba%27athification [dostęp: 15.04.2016].

czwartek, 7 kwietnia 2016

Ofensywa rebeliantów na północy. IS traci bastion na granicy tureckiej.

Bojownicy Ahar al-Sham ruszają do ataku. Północne Aleppo, 07.04.2016 (Ahrar_Lens).





















Siły rebelianckie i islamistyczne odbiły dziś z rąk bojowników Państwa Islamskiego przygraniczne miasto Al-Rai położone w północnej części prowincji Aleppo.

Zdobycie Al-Rai to najważniejsze wydarzenie trwającej od kilku tygodni ofensywy sił rebelianckich i islamistycznych w północnym Aleppo.
Al-Rai to jedno z większych miast w tym regionie i, co ważniejsze, miasto jest położne zaledwie pół kilometra od nieoficjalnego przejścia granicznego o tej samej nazwie, jednego z dwóch (drugie jest w mieście Jarabulus) które IS kontrolowało na granicy tureckiej. Przejście graniczne al-Rai również zostało opanowane przez rebeliantów.
W walki z Państwem Islamskim o kontrole nad granicą syryjsko-turecką zaangażowały się ugrupowania skupione wokół kwatery sztabowej "Hawar Kilis" (nazwa pochodzi od miejscowości położnej w regionie gdzie toczyły się walki). W jej skład wchodzi szereg ugrupowań rebelianckich działających pod banerem Wolnej Armii Syryjskiej oraz ugrupowania islamistyczne, takie jak Ahrar Al-Sham czy Sham Legion. Siły te wspierane są nalotami Koalicji i ostrzałem artyleryjskim armii tureckiej na pozycje IS. Według niepotwierdzonych informacji, Turcja miała również zezwolić na wykorzystanie swojego terytorium do przeprowadzania operacji przeciwko IS.

Ofensywa islamistów i rebeliantów przeciwko IS w północnym Aleppo, która została rozpoczęta w drugiej połowie marca i doprowadziła do zdobycia blisko 20 wiosek uprzednio kontrolowanych przez IS, była poprzedzona kilkumiesięcznym starciami pomiędzy obiema frakcjami o kontrolę nad przygranicznym miejscowościami. Postępy IS w kierunku miasta Azaz zostały zatrzymane na jesieni 2015 roku i od tamtej pory trwały tam wyniszczając walki o kilka tych samych miejscowości które przechodziły z rąk do rąk po kilka, może nawet kilkanaście razy.
Klęski rebeliantów w walce z Kurdami (SDF) i armią rządową z lutego 2016 roku doprowadziły do wzmocnienia przez Turcję rebelianckiej enklawy wokół Azaz i przerzucenia w ten rejon przez terytorium Turcji posiłków dla rebeliantów. Posiłki te umożliwiły rebeliantom podjęcie nowej ofensywy skierowanej przeciwko Państwu Islamskiemu.

Postępy rebeliantów i islamistów mogą być problematyczne dla sił kurdyjskich i związanych z nimi brygad rebelianckich, które przygotowują się teraz do bitwy o duże miasto Manbidż we wschodnim Aleppo (kontrolowane przez IS) oraz prowadzą walki z islamistami, dżihadystami i brygadami Wolnej Armii Syryjskiej w pobliżu Azaz i w rejonie kurdyjskiej enklawy w mieście Aleppo.
W przypadku dalszych postępów rebeliantów w kierunku Jarabulus, cała granica turecka może znaleźć się pod kontrolą sił wrogich Kurdom (co byłoby bardzo dobre z perspektywy Turcji), a plany Kurdów dotyczące połączenia swoich dwóch kantonów (Afrin  oraz Dżazira/Kobane) oraz utworzenia jednej Rożawy (w znaczeniu terytorialnym) mogą stać się niewykonalne. Zablokowanie drogi do Afrin siłom kurdyjskim przez frakcję antyrządową może stać się więc katalizatorem kolejnego konfliktu na linii Kurdowie - rebelianci/islamiści.

Sytuacja w północnym Aleppo (@miladvisor) 




niedziela, 3 kwietnia 2016

Al-Karjatajn odbite z rąk Państwa Islamskiego.

Syryjski żołnierz na jednym z wzgórz w pobliżu miasta (@MmaGreen)
























Dziś w godzinach południowych syryjskie siły rządowe odzyskały kontrolę nad zamieszkanym przez chrześcijan i sunnitów 15-tysięcznym miastem Al-Karjatajn.
Walki na przedpolach tego położonego w zachodniej części prowincji Homs pustynnego miasta trwały od wielu tygodni. Gdy bitwa o położoną 100 kilometrów na północny-wschód Palmirę wchodziła w swą kulminacyjną fazę, wojska rządowe przygotowywały się jednocześnie do szturmu na Al-Karjatajn i zdobywały kolejne wzniesienia broniące dostępu do miasta. Dziś wojska rządowe zaatakowały pozycje bojowników IS z trzech stron i przy wsparciu syryjskiego oraz rosyjskiego lotnictwa po kilku godzinach walk opanowały całe miasto. 

Al-Karjatajn wpadło w ręce IS w sierpniu 2015 roku. Bitwa o miasto była przedłużeniem niezwykle udanej ofensywy Państwa Islamskiego z maja tego samego roku, w wyniku której ugrupowanie zdobyło odzyskaną kilka dni temu przez wojska rządowe Palmirę. Po opanowaniu Al-Karjatajn Państwo Islamskie uprowadziło wielu jego mieszkańców, w większości byli to chrześcijanie, i zburzyło 1500-letni klasztor św. Eliana. Część z porywanych chrześcijan, w tym ojciec Jacqes Murad, została już uwolniona, reszta nadal jest jednak przetrzymana przez bojowników IS. Chrześcijanie którzy pozostali w Al-Karjatajn jako Lud Księgi mieli możliwość podpisania kontraktu Dhimmi który jasno regulował pod jakimi warunkami mogą dalej mieszkać w mieście. 

Al-Karjatajn było ostatnim dużym miastem na zachód od Palmiry kontrolowanym przez Państwo Islamskie.

Link do mapki niżej: https://en.wikipedia.org/wiki/Template:Syrian_Civil_War_detailed_map