sobota, 16 kwietnia 2016

Sojusz, który wstrząsnął Irakiem - baasiści Saddama i salafici Państwa Islamskiego, cz. I.

 Izaat Ibrahim ad-Duri podczas ceremonii w Bagdadzie, 2002 rok (foto AP).

W kwietniu 2003 roku, 20 dni po rozpoczęciu II wojny w Zatoce Perskiej, zastępca dowódcy Centralnego Dowództwa wojsk USA, gen. Vincent Brooks, poinformował podczas konferencji prasowej zebranych dziennikarzy o zaprojektowaniu i stworzeniu talii kart do gry. Jak łatwo się domyślić, nie była to jednak zwykła talia kart.
Na każdej z kart w talii udostępnionej na stronach internetowych Departamentu Obrony, a potem rozpowszechnionej w tysiącach egzemplarzy, znajdowało się zdjęcie i informacje o jednym z 52 najbardziej poszukiwanych członkach obalanego właśnie rządu prezydenta Husajna, o funkcjonariuszach zdelegalizowanej partii BAAS, liderach Rady Dowództwa Rewolucji (RDR) oraz wysokich rangą oficerach armii irackiej.
Numerem jeden, Asem Pik w specjalnej, stworzonej przez amerykański wywiad talii, był oczywiście sam prezydent Iraku Saddam Husajn.
Saddama aresztowano w grudniu 2003 roku na farmie pod Tikritem w ziemiance w której się ukrywał. Wielu jego lojalistów czekał ten sam los, ale wielu innych zdołało uniknąć schwytania i rozpłynęło się w powojennym chaosie.
Tak właśnie było z Królem Trefl, numerem sześć na niesławniej Amerykańskiej Tali Kart. Izaat Ibrahim ad-Duri, bo on nim mowa, prawa ręka Saddama i z czasem najbardziej poszukiwany baasista w Iraku, zszedł do podziemia i włączył się w krwawą oraz bezwzględną wojnę z siłami Koalicji stacjonującymi w tym kraju.

W maju 2014 roku setki baasistów dowodzonych przez ad-Duriego powróciło i wstrząsnęło Irakiem i światem zdobywając w ekspresowym tempie razem z dżihadystami ISIS drugie pod względem liczby mieszkańców miasto w kraju, ponad dwumilionowy Mosul. W tym i w kolejnych artykułach postaram się wyjaśnić kim byli ci ludzie i czym się kierowali w swych działaniach, prześledzić ich historię i odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób udało im się dokonać niemożliwego - ogłosić światowy kalifat i, budując przy tym sprawny aparat państwowy, przejąć faktyczną kontrolę nad ogromnymi połaciami Iraku, Syrii oraz innych krajów afrykańskich i azjatyckich.

Debasyfikacja i jej konsekwencje.
Proces nazwany "debasyfikacją" miał w założeniu wyeliminować wpływy saddamowskiej partii BAAS w nowym systemie politycznym Iraku. Pierwszy ze stu rozkazów podpisanych przez cywilnego administratora Iraku, amerykańskiego dyplomatę Paula Bremera, wszedł w życie 16 maja 2003 roku i rozwiązywał oraz delegalizował rządzącą krajem od ponad 30 lat partię BAAS, drugi z 23 maja rozwiązywał iracką armię i wszystkie struktury sił bezpieczeństwa i wywiadu Saddama. Jak się później okazało, te dwie decyzje były jednymi z największych błędów jakie Amerykanie popełnili w powojennym Iraku. Bremer kilkoma podpisami wyrzucił na bruk 400 tys. irackich żołnierzy służących w armii Saddama będącej jednym z największych pracodawców w kraju. Nawet do 120 tysięcy aparatczyków partyjnych, urzędników, nauczycieli, lekarzy i innych pracowników cywilnych będących członkami partii wylądowało na bezrobociu. Wielu z tych ludzi nie wstąpiło do partii BAAS z pobudek ideologicznych, ale dla własnych korzyści, legitymacja partyjna była bowiem obowiązkowa w przypadku kariery w niektórych instytucjach, administracji państwowej, szkolnictwie, etc..
Iracka administracja i armia zostały całkowicie zniszczone, a na ich miejsce powołano nowe struktury w których znaleźli się wyłącznie członkowie opozycji oraz ludzie pozbawieni doświadczenia i często także kompetencji potrzebnych do pracy w służbach bezpieczeństwa czy rządzenia 25 milionowym krajem.
Wśród setek tysięcy ludzi pozbawionych pracy, środków potrzebnych do utrzymania rodzinny i perspektyw na przyszłość zaczęła narastać frustracja i wrogość wobec "wyzwolicieli" i nowej władzy. Czystki najbardziej dotknęły sunnitów, którzy za czasów Saddama byli w pewnym sensie faworyzowani w partii i widocznie w niej reprezentowani. Sunnici byli blisko władzy, a upadek Saddama ich tej władzy pozbawił.

Al-Kaida wkracza do gry. 
W 2001 roku jordański terrorysta Abu Musab az-Zarkawi znalazł schronienie w górach irackiego Kurdystanu na terenach kontrolowanych przez dżihadystyczną organizację Ansar al-Islam, którą założył wcześniej jego pomocnik Abu Abdel Rahman asz Szami. Zarkawi musiał uciekać z Afganistanu, gdzie kierował obozem szkoleniowym terrorystów, z powodu amerykańskiej interwencji w tym kraju mającej na celu obalenie władzy talibów. Jordańczyk postanowił odbudować swoje struktury właśnie w Iraku, gdzie dzięki zdobytym wcześniej kontaktom rozpoczął tworzenie swej komórki terrorystycznej, zyskującej wpływy Organizacji Monoteizmu i Dżihadu. Grupa ta uaktywniła się po interwencji Amerykanów w Iraku i w sierpniu 2003 roku przeprowadziła zamachy bombowe na ambasadę Jordanii i siedzibę ONZ w Bagdadzie. Obalenie Saddama (przeprowadzone m.in. pod pretekstem domniemanego wspierana przez niego terroryzmu oraz posiadania broni masowej zagłady) stworzyło sunnickim dżihadystom doskonałe warunki do kontynuowania dżihadu po porażce w Afganistanie i utracie tamtejszego opartego na prawie szariatu Emiratu Islamskiego. Lider al-Kaidy Osama Bin Laden wezwał naród iracki do wojny przeciwko "krzyżowcom" okupującym Irak i ich żydowskim sojusznikom, nakazał rozpocząć przeciwko nim ataki partyzanckie oraz ogłosił największą od czasu Afganistanu i Sowietów rekrutację mudżahedinów do walki z Amerykanami i nowym rządem irackim.
Organizacja Zarkawiego przez pierwsze dwa lata post-saddamowskiego konfliktu była tylko jednym z wielu ugrupowań sunnickich które wystąpiły zbrojnie przeciwko siłom Koalicji, ale o jej działalności było głośno w kraju, głównie za sprawą skutecznych i brutalnych zamachów bombowych i samobójczych - nawet 42% z nich było przeprowadzonych przez członków Monoteizmu i Dżihadu. W kwietniu 2004 roku ludzie Zarkawiego i inni sunniccy powstańcy, w tym dawni baasiści, odparli Amerykanów podczas pierwszej próby zajęcia przez nich Faludży, a pół roku później Zarkawi złożył przysięgę wierności Bin Ladenowi (którego spotkał po raz pierwszy w 1999 roku) i przemianował swą organizację na Al-Kaidę w Iraku (AQI).

Szyici kontra sunnici.
Czynnikiem, który być może miał decydujący wpływ na formę i rozmiar zbrojnego wystąpienia rozczarowanych debasyfikacją sunnitów przeciwko siłom zachodnim w Iraku, a potem także przeciwko szyickiej większości, była postawa nowego rządu irackiego zdominowanego z czasem przez polityków szyickich. Już pierwsze decyzje Amerykanów o utworzeniu w 2003 roku Tymczasowej Irackiej Rady Zarządzającej (przejściowego rządu po obaleniu Saddama) w której większością byli szyici, wzbudziła niepokój wśród ludności sunnickiej. Obawy sunnitów o własną przyszłość okazały się słuszne.

Nowy rząd iracki w założeniu miał reprezentować wszystkie grupy religijno-polityczne w Iraku. Jak zauważa Banjamin Hall w książce ISIS Państwo Islamskie - "premierem miał zostać szyita, wicepremierem sunnita [niezwiązany oczywiście z BAAS - przyp. autora], a prezydentem Kurd. Niestety, bardzo szybko ten plan spalił na panewce, ponieważ lekceważący wszelkie ostrzeżenia prezydent Nuri al-Maliki zaczął skupiać całą władzę w swoich rękach" [1]. Nuri al-Maliki jest szyitą i wiceprezydentem Iraku, ale w 2006 roku, po katastrofalnych dla sunnitów wyborach ze stycznia i grudnia poprzedniego roku, objął na osiem kolejnych lat fotel premiera tego kraju. Maliki odpowiadał za niemal dyktatorskie rządy, politykę wykluczania sunnitów z życia politycznego kraju, izolowania sunnickiej północno-zachodniej części kraju oraz upolityczniana struktur sił bezpieczeństwa.

W styczniu 2005 roku odbyły się po raz pierwszy w Iraku od obalenia Saddama demokratyczne wybory parlamentarne. Zostały one zbojkotowane przez sunnitów, m.in. dzięki kampaniom propagandowym które prowadzili w tej sprawie zarówno dżihadyści, jak i baasiści. Ci pierwsi nie chcieli w Iraku niczego związanego z demokracją, a drudzy dążyli powrotu do czasów sprzed 2003 roku. Obie te frakcje łączył wspólny wróg - Amerykanie.
Wybory zakończyły się całkowitym, przytłaczającym zwycięstwem partii szyickich, a sunnici pozbawili się możliwości tworzenia nowego rządu. W październiku tego samego roku uchwalono konstytucję Iraku, a dwa miesiące później powtórzono wybory do parlamentu. Sunnici nie popełnili tego samego błędu co poprzednio i tym razem w ogromnej większości poszli do urn wyborczych.
Ugrupowania szyickie ponownie zwyciężyły niewielką liczba głosów, a wspominany Nuri al-Maliki, nowy premier Iraku, natychmiast zaczął zagarniać całą władze dla siebie i szyitów. Robił to z pomocą irackich, szyickich emigrantów powracających po obaleniu Saddama z Iranu i zrzeszonych w Najwyższej Radzie Islamskiej (NRI). NRI wprowadzało do irackich ministerstw swoich ludzi, przyjmowało stopniowo kontrole nad administracją rządowa i eliminowało z niej sunnitów. Pełna kontrola nad irackim MSW pozwoliła bojówkom NRI na bezkarne zabijanie działaczy baasistowskich i sunnickich. Paramilitarne szyickie bojówki powstałe po obaleniu Saddama, finansowane przez Iran (który z powodzeniem rozszerzał swe wpływ w Iraku) i biorące udział w walkach z Amerykanami (a niektóre również z Polakami - obrona ratusza w Karbali), wyszły na ulice Bagdadu i zastępowały w swych kompetencjach policję i żandarmerię. Autorzy książki ISIS. Wewnątrz armii terroru piszą - "Złowieszcze patrole kontrolujące zachodni Bagdad puszczały szyickie pieśni 15 grudnia 2005 roku, akurat kiedy sunnici udali się do urn, żeby wziąć udział w – dla wielu z nich pierwszych – demokratycznych wyborach" [2]. Wśród ludności sunnickiej zaczęły się rozprzestrzeniać plotki o spisku Amerykanów i planach oddania Iraku wspieranym przez Irańczyków szyitom.
Narastający konflikt między sunnitami i szyitami wybuchł jednak z pełną mocą za sprawą Zarkawiego i jego Al-Kaidy.

Al-Kaida i sekciarska wojna. 
Abu Musab az-Zarkawi, lider Al-Kaidy w Iraku, pałał niepohamowaną nienawiścią do szyitów. Zarkawi uważał szyitów za bałwochwalców, niewiernych i nie widział żadnego problemu w zabijaniu ich. Odmienne zdanie w tej kwestii miała centrala Al-Kaidy w Pakistanie i sam Osama Bin Laden. Uważali oni, że szyitów należy zostawić w spokoju, a całe wysiłki skupić na walce z Zachodem. Zarkawi postanowił wykorzystać wzmagające się niepokoje i niezadowolenie wśród ludności sunnickiej spowodowane działaniami szyitów i efektami kontrowersyjnej polityki debasyfikacji. Plan Zarkwiego był prosty i jak się potem okazało, przerażająco skuteczny.
"Az-Zarkawi chciał wszcząć wojnę domową poprzez atak na religijne, polityczne i wojskowe domeny szyitów, żeby zmusić ich do okazania sunnitom swojej furii i obnażenia kłów tętniącej w ich piersiach ukrytej urazy.  - Jeżeli uda nam się ich wciągnąć do wojny religijnej, będziemy mogli pobudzić do działania apatycznych sunnitów, którzy poczują nadciągającą groźbę unicestwienia z rąk tych Sabejczyków [tu: np. Szyitów - przyp. autora]" [3]. Zarkawi rozpoczął wojnę totalną, a Irak pogrążył się w chaosie sekciarskiego, sunnicko-szyickiego konfliktu religijnego.
W 2003 roku ludzie Zarkawiego działający jeszcze jako Organizacja Monoteizmu i Dżihadu przyprowadzili zamach bombowy na meczet imama Alego w Nadżafie. Zginęło stu szyitów, w tym lider NRI ajatollah Bakir al-Hakim.
Potem było już tylko gorzej. W lutym 2005 roku zamachowcy AQI zabili w Al-Hilla 120 szyickich rekrutów do irackich sił bezpieczeństwa, a rok później przeprowadzili zamach w świętym dla szyitów miejscu, Złotym Meczecie Al-Askai w Samarze. Szyici na terror Al-Kaidy i sunnickich rebeliantów odpowiedzieli tymi samymi metodami i z taką samą brutalnością. Spirala przemocy się nakręcała, cel został osiągnięty - sunnici chwycili za broń i zaczęli się przyłączać do ruchów powstańczych i dżihadystycznych.

Marines ruszają na ratunek postrzelonemu przez snajpera koledze. Jeden z nich zostaje trafiony pociskiem z karabinu maszynowego.
 II bitwa o Faludżę, 2004 rok (foto Wikipedia).


Koniec AQI. Początek ISI.
W listopadzie 2004 roku, miesiąc po powstaniu AQI, sunniccy rebelianci, ludzie Zarkwiego i baasiści zostali pokonani przez Amerykanów w niezwykle zaciętej II bitwie o Faludżę. Siły antyamerykańskie z Faludży rozproszyły się jednak na inne części kraju, a dżihadyści porażkę militarną obrócili w propagandowe zwycięstwo. Faludża nie była pierwszym miejscem w którym dżihadyści i baasiści walczyli ramię w ramie ze wspólnym wrogiem - już w 2003 roku oficerowie dawnych służb Saddamaa pomogli organizacji Zarkawiego przeprowadzić zamachy na placówkę ONZ i jordańską ambasadę w Bagdadzie, a także udostępnili im kanały przerzutu ludzi do Iraku. Ex-baasiści, FRE (former regime elements, czyli dawne elementy reżimowe) wspierali dżihadystów na polach bitewnych z Amerykanami i słabą armią iracką swoimi umiejętnościami, doświadczeniem wojskowym oraz bronią którą wyciągnęli z setek kryjówek przygotowanych przed wojną przez Saddama do uzbrojenia lojalnych formacji paramilitarnych na wypadek powstania szyitów lub Kurdów.

Tymczasem iracka Al-Kaida rosła w siłę i zwiększała swą liczebność, a dzięki świetnej machinie propagandowej zdobywała coraz większą popularność wśród sunnitów. Z małej organizacji dżihadystycznej wyrosła na potężnego gracza wśród sunnickich ugrupowań antyrządowych i antyamerykańskich, a jej lider stał się jedną z najbardziej poszukiwanych osób w Iraku - nagroda za jego głowę wynosiła już 25 mln. dolarów. Po 2005 roku AQI byłą bogatsza od pakistańskiej centrali AQ i nie potrzebowała już pieniędzy Bin Ladena. Organizacja wzbogacała się na działalności przestępczej, m.in. okupach i przemycie, oraz korzystała z datków przekazywanych przez sunnickie państwa Zatoki Perskiej.
Zarkawi popełnił jednak jeden poważny błąd - zadarł z plemionami będącymi "być może najważniejszą grupą demograficzną sunnickiego Iraku" [4]. Bliskowschodni liderzy, jak Saddam czy prezydent Syrii Asad, rozumieli znaczenie plemion (Amerykanie już nie) i potrafili kupić sobie ich lojalność. Saddam rękami Izaata ad-Duriego stworzył w Iraku czarny rynek który miał na celu m.in. ominięcie sankcji nałożonych na kraj przez ONZ (nałożonych za inwazje na Kuwejt w 1990 roku). Liderzy plemienni mieli do niego swobodny dostęp i robili dobre interesy na przemycie. Zarkawi doskonale wiedział jak się dogadywać z plemionami i również potrafił przeciągać liderów plemiennych na swoją stronę, lecz w pewnym momencie jego ludzie zaczęli przejmować zbyt dużą część tych mafijnych interesów i eliminować przy tym konkurencję. To, wraz ze średniowiecznym prawem jakie AQI zaczęła wprowadzać na kontrolowanych przez siebie obszarach, powodowało narastającą niechęć, a z czasem wrogość większości części liderów plemiennych do Al-Kaidy, czego efektem było Sunnickie Przebudzenie.

Wiosną 2006 roku Amerykanie schwytali żołnierza AQI i dzięki wydobytym z niego informacjom ustalili miejsce pobytu Zarkawiego. Na początku czerwca dron zrzucił ponad 200-kilogramową bombę na jego kryjówkę zlokalizowaną w Hibhibie, około 20 km od bazy lotniczej pod Bagdadem w której znajdowała się kwatera amerykańskiego Połączonego Dowództwa Operacji Specjalnych (JSOC).
Śmierć Zarkawiego nie była jednak końcem AQI, wręcz przeciwnie. Stworzona przez niego wcześniej Rada Doradcza (Szura) Mudżahedinów, której częścią stała się AQI, wybrała nowego szefa irackiej al-Kaidy, Egipcjanina Abu Ajjub Al-Misriego. W październiku Szura się rozwiązała, a na jej miejscu powstało Państwo Islamskie w Iraku (ISI), którego szefem został Irakijczyk Abu Omar al-Bagdadi.
AQI od teraz miała podlegać irackiemu Państwu Islamskiemu, które stało się najpotężniejszą organizacją dżihadystyczną w kraju.

Śmierć Saddama. 
W czasie gdy iracka Al-Kaida przepoczwarzała się w Państwo Islamskie, w Iraku doszło do innego ważnego wydarzenia - kończył się proces byłego prezydenta Saddama Husjana. Na początku listopada iracki dyktator został skazany za doprowadzanie 25 lat temu do masakry blisko 150 szyitów w Dudżail, na karę śmierci przez powieszenie na szubienicy. Wyrok irackiego Trybunału Narodowego wykonano 30 grudnia. Śmierć Saddam wywołała skrajne reakcje wśród irackiego społeczeństwa. Wielu szyitów wyszło na ulic świętując, tańcząc i manifestując swoje zadowolenie, tymczasem większość sunnitów w demonstracjach i pochodach okazywała swój gniew i oburzenie z powodu zabicia Saddama. Dla wielu z nich iracki dyktator stał się potem męczennikiem.

Śmierć Saddama otwierała kolejny rozdział w historii irackiej partii BAAS. Zaledwie 4 dni po tym wydarzeniu, na nowego "prezydenta" Iraku i sekretarza generalnego BAAS został wybrany wspominany już kilkukrotnie Izaat Ibrahim ad-Duri - bliski współpracownik Saddama, iracki feldmarszałek, dowódca formującej się Armii Bractwa Nakszbandijja, przemytnik samochodów i wreszcie człowiek który kilkanaście dni przed opublikowaniem tego artykułu wrócił do świata żywych.

Ad-Duri urodził się w 1942 roku w Ad-Dawr, miasteczku położonym w pobliżu Tikritu, czyli rodzinnego miasta Saddama Husajna. Podobnie jak Saddam służył w organach wywiadowczych BAAS i razem z późniejszym irackim dyktatorem wziął udział w zamachu stanu z 1968 roku, w wyniku którego iracki regionalny oddział partii przejął władzę w kraju. Warto tu jednak zaznaczyć, że w tym okresie partia BAAS jako jedność już nie istniała. Partia BAAS która powstała pod koniec lat 40 ubiegłego wieku i odwoływała się do idei panarabizmu (jeden naród arabski) oraz socjalizmu, rozpadła się w 1966 roku w wyniku wewnątrzpartyjnych nieporozumień i konfliktów na dwie rywalizujące ze sobą frakcje - iracką i syryjską. W innych krajach arabskich regionalne formacje BAAS zostały zmarginalizowane, ale w Iraku i Syrii zdołały one przejąć i utrzymać władzę.
Ad-Duri po rozpoczęciu prezydentury Husajna (1979) został mianowany wiceprzewodniczącym Rady Dowództwa Rewolucji i stał się prawą ręka Saddama - bardzo wpływowym i potężnym człowiekiem.

Po 2003 roku Izaat Ibrahim ad-Duri przeszedł, wraz z częścią partii BAAS którą de facto kierował po uwięzieniu Saddama, do podziemia i rozpoczął wojnę z Amerykanami i ich sojusznikami. Ad-Duri działał przez pewien czas jako lider gangu zajmującego się przemytem samochodów z Europy przez Jordanię do Iraku, gdzie następnie były przerabiane na śmiercionośne samochody-pułapki używane do przeprowadzania zamachów na amerykańskich żołnierzy. Duri kierował i nadzorował całym procesem. Pewien okres czasu Izaat ad-Duri i inni członkowie obalonej partii spędzili również w Syrii, ukrywając się u Asada i tamtejszej partii BAAS przed Amerykanami. Duri miał zresztą namawiać Asada na ponowne połączenie obu partii, ale syryjski prezydent nie był tym zainteresowany.
Objęcie 3 stycznia 2007 roku przez Izaata Ibrahima ad-Duriego przewodnictwa w partii BAAS miało zapoczątkować nową erę w dziejach tej już mocno osłabionej organizacji i pewnego rodzaju odrodzenie ruchów baasistowiskich - swoje struktury zaczynały rozbudowywać organizacje takie jak baasistowsko-suficka Armia Bractwa Nakszbandijja czy potężny front Naczelne Dowództwo Dżihadu i Wyzwolenia, znany także jako Baasistowcy Lojaliści. Zanim jednak do tego doszło, iracką partię BAAS czekał kolejny rozpad i podział. Na horyzoncie zaczęły pojawiać się tymczasem pierwsze oznaki zjawiska które miało zachwiać potęgą dżihadystów irackiego Państwa Islamskiego - Sunnickiego Przebudzenia.

W kolejnej części o Synach Iraku i porażce dżihadystów ISI, salafito-baasistach, partii BAAS pod kierownictwem Duriego oraz kontynuacja rozpoczętych wątków.

[1]. Benjamin Hall, ISIS Państwo Islamskie, Muza, 2015, rozdział 1 - ISIS wraca do domu. 
[2]. Weiss Michael, Hassan Hassan, ISIS. Wewnątrz Armii Terroru, Burda Publishing Polska, 2015, rozdział 4 - Żołnierze Chaosu.
[3]. Ibidem, rozdział 2 - Szajch rzeźników. 
[4]. Ibidem, rozdział 3 - Rządy barbarzyństwa. 

Bibliografia:
1. Benjamin Hall, ISIS Państwo Islamskie, Muza, 2015.
2. Weiss Michael, Hassan Hassan, ISIS. Wewnątrz Armii Terroru, Burda Publishing Polska, 2015.
Źródła internetowe:  
1. Ba'ath Party, https://en.wikipedia.org/wiki/Ba%27ath_Party [dostęp: 15.04.2016].
2. Izaat Ibrahim al Douri: https://en.wikipedia.org/wiki/Izzat_Ibrahim_al-Douri [dostęp: 15.04.2016].
3. Most-Wanted Iraqi Playing Cards: https://en.wikipedia.org/wiki/Most-wanted_Iraqi_playing_cards [dostęp: 15.04.2016].
4. Arab Socjalist Ba'ath Party - Iraq Region:  https://en.wikipedia.org/wiki/Arab_Socialist_Ba%27ath_Party_%E2%80%93_Iraq_Region [dostęp: 15.04.2016].
5. Partia Baas: https://pl.wikipedia.org/wiki/Partia_Baas [dostęp: 15.04.2016].
6. De-Ba'athification: https://en.wikipedia.org/wiki/De-Ba%27athification [dostęp: 15.04.2016].

czwartek, 7 kwietnia 2016

Ofensywa rebeliantów na północy. IS traci bastion na granicy tureckiej.

Bojownicy Ahar al-Sham ruszają do ataku. Północne Aleppo, 07.04.2016 (Ahrar_Lens).





















Siły rebelianckie i islamistyczne odbiły dziś z rąk bojowników Państwa Islamskiego przygraniczne miasto Al-Rai położone w północnej części prowincji Aleppo.

Zdobycie Al-Rai to najważniejsze wydarzenie trwającej od kilku tygodni ofensywy sił rebelianckich i islamistycznych w północnym Aleppo.
Al-Rai to jedno z większych miast w tym regionie i, co ważniejsze, miasto jest położne zaledwie pół kilometra od nieoficjalnego przejścia granicznego o tej samej nazwie, jednego z dwóch (drugie jest w mieście Jarabulus) które IS kontrolowało na granicy tureckiej. Przejście graniczne al-Rai również zostało opanowane przez rebeliantów.
W walki z Państwem Islamskim o kontrole nad granicą syryjsko-turecką zaangażowały się ugrupowania skupione wokół kwatery sztabowej "Hawar Kilis" (nazwa pochodzi od miejscowości położnej w regionie gdzie toczyły się walki). W jej skład wchodzi szereg ugrupowań rebelianckich działających pod banerem Wolnej Armii Syryjskiej oraz ugrupowania islamistyczne, takie jak Ahrar Al-Sham czy Sham Legion. Siły te wspierane są nalotami Koalicji i ostrzałem artyleryjskim armii tureckiej na pozycje IS. Według niepotwierdzonych informacji, Turcja miała również zezwolić na wykorzystanie swojego terytorium do przeprowadzania operacji przeciwko IS.

Ofensywa islamistów i rebeliantów przeciwko IS w północnym Aleppo, która została rozpoczęta w drugiej połowie marca i doprowadziła do zdobycia blisko 20 wiosek uprzednio kontrolowanych przez IS, była poprzedzona kilkumiesięcznym starciami pomiędzy obiema frakcjami o kontrolę nad przygranicznym miejscowościami. Postępy IS w kierunku miasta Azaz zostały zatrzymane na jesieni 2015 roku i od tamtej pory trwały tam wyniszczając walki o kilka tych samych miejscowości które przechodziły z rąk do rąk po kilka, może nawet kilkanaście razy.
Klęski rebeliantów w walce z Kurdami (SDF) i armią rządową z lutego 2016 roku doprowadziły do wzmocnienia przez Turcję rebelianckiej enklawy wokół Azaz i przerzucenia w ten rejon przez terytorium Turcji posiłków dla rebeliantów. Posiłki te umożliwiły rebeliantom podjęcie nowej ofensywy skierowanej przeciwko Państwu Islamskiemu.

Postępy rebeliantów i islamistów mogą być problematyczne dla sił kurdyjskich i związanych z nimi brygad rebelianckich, które przygotowują się teraz do bitwy o duże miasto Manbidż we wschodnim Aleppo (kontrolowane przez IS) oraz prowadzą walki z islamistami, dżihadystami i brygadami Wolnej Armii Syryjskiej w pobliżu Azaz i w rejonie kurdyjskiej enklawy w mieście Aleppo.
W przypadku dalszych postępów rebeliantów w kierunku Jarabulus, cała granica turecka może znaleźć się pod kontrolą sił wrogich Kurdom (co byłoby bardzo dobre z perspektywy Turcji), a plany Kurdów dotyczące połączenia swoich dwóch kantonów (Afrin  oraz Dżazira/Kobane) oraz utworzenia jednej Rożawy (w znaczeniu terytorialnym) mogą stać się niewykonalne. Zablokowanie drogi do Afrin siłom kurdyjskim przez frakcję antyrządową może stać się więc katalizatorem kolejnego konfliktu na linii Kurdowie - rebelianci/islamiści.

Sytuacja w północnym Aleppo (@miladvisor) 




niedziela, 3 kwietnia 2016

Al-Karjatajn odbite z rąk Państwa Islamskiego.

Syryjski żołnierz na jednym z wzgórz w pobliżu miasta (@MmaGreen)
























Dziś w godzinach południowych syryjskie siły rządowe odzyskały kontrolę nad zamieszkanym przez chrześcijan i sunnitów 15-tysięcznym miastem Al-Karjatajn.
Walki na przedpolach tego położonego w zachodniej części prowincji Homs pustynnego miasta trwały od wielu tygodni. Gdy bitwa o położoną 100 kilometrów na północny-wschód Palmirę wchodziła w swą kulminacyjną fazę, wojska rządowe przygotowywały się jednocześnie do szturmu na Al-Karjatajn i zdobywały kolejne wzniesienia broniące dostępu do miasta. Dziś wojska rządowe zaatakowały pozycje bojowników IS z trzech stron i przy wsparciu syryjskiego oraz rosyjskiego lotnictwa po kilku godzinach walk opanowały całe miasto. 

Al-Karjatajn wpadło w ręce IS w sierpniu 2015 roku. Bitwa o miasto była przedłużeniem niezwykle udanej ofensywy Państwa Islamskiego z maja tego samego roku, w wyniku której ugrupowanie zdobyło odzyskaną kilka dni temu przez wojska rządowe Palmirę. Po opanowaniu Al-Karjatajn Państwo Islamskie uprowadziło wielu jego mieszkańców, w większości byli to chrześcijanie, i zburzyło 1500-letni klasztor św. Eliana. Część z porywanych chrześcijan, w tym ojciec Jacqes Murad, została już uwolniona, reszta nadal jest jednak przetrzymana przez bojowników IS. Chrześcijanie którzy pozostali w Al-Karjatajn jako Lud Księgi mieli możliwość podpisania kontraktu Dhimmi który jasno regulował pod jakimi warunkami mogą dalej mieszkać w mieście. 

Al-Karjatajn było ostatnim dużym miastem na zachód od Palmiry kontrolowanym przez Państwo Islamskie.

Link do mapki niżej: https://en.wikipedia.org/wiki/Template:Syrian_Civil_War_detailed_map

niedziela, 27 marca 2016

Strategiczne zwycięstwo wojsk syryjskich. Antyczna Palmira odbita z rąk Państwa Islamskiego.

Syryjski czołg pod Palmirą (@ShamFm)

Syryjskie siły prorządowe odbiły dziś z rąk Państwa Islamskiego strategicznie ważne, antyczne miasto Palmira. Zdobycie Palmiry, miasta którego zabytki wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO, to symboliczne i największe zwycięstwo wojsk syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada od wielu miesięcy.
Sukces pod Palmirą ma również swój strategiczny wymiar. Ten kto kontroluje miasto, kontroluje równocześnie setki kilometrów pustynnych i słabo zaludnionych obszarów wokół niego. Wojska rządowe mają teraz otwartą drogę na wschód kraju w kierunku stolicy Państwa Islamskiego, miasta Rakki, oraz miasta Dajr Ez-Zaur w którym tysiące oblężonych syryjskich żołnierzy czeka od miesięcy na odsiecz.

Bitwa o Palmirę.
Palmira, antyczne miasto położone w centrum kraju pośrodku rozległej pustyni Homs, dostała się w ręce Państwa Islamskiego w maju zeszłego roku. Błyskawiczna i niezwykle udana ofensywa IS w wyniku której organizacja przejęła ogromne obszary w środkowej części kraju, zatrzymała się daleko na zachód od miasta, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Libanem. Po opanowaniu Palmiry Państwo Islamskie rozpoczęło masowe egzekucje na ludziach związanych w jakikolwiek sposób z rządem: na celowniku IS znaleźli się rządowi sympatycy, schwytani żołnierze i urzędnicy oraz ich rodziny. Liczba zamordowanych mogła przekroczyć nawet 300 osób.

Jedną z ofiar terroru Państwa Islamskiego był Khaled al-Asaad, szanowany archeolog zajmujący się zabytkami miasta od 50 lat. Ciało archeologa, któremu IS najpierw ścięło głowę, zostało wywieszone na głównym placu starożytnej części miasta.

Uwagę całego świata przykuły barbarzyńskie ataki na ruiny którym opiekował się Al-Asaad. Państwo Islamskie zrównało z ziemią część, ich zdaniem bałwochwalczych, antycznych ruin z których słynęła Palmira, m.in. świątynie Szamin-Balaa czy pamiętający czasy Rzymian Łuk Triumfalny. Wiele innych zabytków miasta, które niegdyś przyciągało dziesiątki tysięcy turystów z całego świata, zostało bezpowrotnie straconych.
Od czasu niezbyt udanej kontrofensywy armii z sierpnia 2015 roku, aż do dziś, wojska rządowe toczyły potyczki z IS kilka kilometrów od miasta.

Operacja odbicia Palmiry (znanej również pod arabską nazwą Tadmur) z rąk Państwa Islamskiego rozpoczęła się dopiero na początku marca tego roku.
Blisko 6 tysięcy żołnierzy i milicjantów rządowych przez ponad dwa tygodnie toczyło z IS niezwykle trudne walki o ufortyfikowane szczyty broniące od strony zachodniej dostępu do miasta. Syryjskim wojskowym i ich sojusznikom w krwawych walkach ze świetnie przygotowanym przeciwnikiem pomagały naloty Rosjan i ostrzał z ciężkiej artylerii na budowane od miesięcy umocnienia IS. Przełomowym momentem bitwy było opanowanie 23 marca kluczowego skrzyżowania dróg biegnących do miasta (tzw. Palmyra Triangle) oraz otaczających go wzgórz. W ciągu kolejnych 48 godzin elitarne Siły Tygrysa i Sokoły Pustyni, wsparte regularnymi jednostkami armii oraz prorządowymi milicjami szyickimi i Hezbollahem, zlikwidowały ostatnie punkty oporu Państwa Islamskiego na zachodnich, północnych i południowych obrzeżach miasta i wkroczył do starożytnej części Palmiry. 25 marca w ręce wojsk rządowych wpadły górujące nad miastem ruiny fortecy Fakhr al-Din al-Mani, a wczoraj armia wkroczyła do zewnętrznych dzielnic Tadmur. Dziś rano syryjska państwowa agencja SANA poinformowała o odbiciu miasta z rąk Państwa Islamskiego. Likwidowanie ostatnich ognisk oporu IS i rozminowywanie miasta z IED-ów i niewybuchów może potrwać jednak jeszcze jakiś czas.

Utrata Palmiry to potężny cios dla Państwa Islamskiego.
Miasto było ważnym punktem logistycznym i miejscem z którego Daesh (IS) wyprowadzała i koordynował ataki na wojska Asada w zachodniej części prowincji Homs. Operacje te doprowadziły później do zdobycie miast Mahin i Karjatajn oraz niemal rozbiły terytorium kontrolowane przez rząd na dwie części.
Klęska bojowników IS w bitwie o Tadmur może doprowadzić do całkowitego wyparcia organizacji z centralnej części kraju, lub przynajmniej mocno ograniczyć jej obecność na tym obszarze.
Zdobycie Palmiry z pewnością pomoże także wojskom rządowym odbić Karjatajn, miasto z dużym odsetkiem chrześcijan zajęte przez IS w sierpniu zaszłego roku.
Walki na przedpolach tego miasta już trwają.

Sytuacja w Syrii (Wikipedia).

wtorek, 22 marca 2016

Czarne flagi IS nad Darą. Dżihadyści uderzają na południu.

Członkowie Brygady Jarmouk podczas treningu, 2015 rok.


Czarne flagi dżihadu powiewają od wczoraj nad kolejnymi miastami syryjskiej prowincji Daraa.
Powiązana z Państwem Islamskim Liwa Shuhada al-Yarmouk (Brygada Męczenników Jarmuk) opanowała 16-tysięczne miasto Tasil oraz sąsiednią wioskę Adwan, obie miejscowości kontrolowane dotąd przez syryjskie siły antyrządowe. Według źródeł lokalnych na które powołuje się Middleeasteye, dżihadyści zabili kilku cywili w Tasil, a przez głośniki miejscowego meczetu wzywali rebeliantów do złożenia broni lub przyłączenia się do nich. 
W ciężkich walkach o obie miejscowości zginął naczelny dowódca Frontu Al-Nusra na prowincję Daraa, Abu Salah al Masamla. 
Wczorajszy atak współpracującej z IS Brygady Jarmuk (BJ) na pozycje dżihadystów Frontu Al Nusra i oddziałów Wolnej Armii Syryjskiej, koordynowany był z działaniami innej oskarżanej o powiązania z Państwem brygady salafistycznej, Islamskiego Ruchu Muthana. Ruch Muthanan (od imienia średniowiecznego dowódcy arabskiego, pogromcy Persów w bitwie pod Al-Kadisijją) od dłuższego czasu jest skonfliktowany z innymi ugrupowaniami antyrządowymi działającym na południu Syrii.

Po zdobyciu Tasil i Adwan, BJ połączyła się z Ruchem Muthaman stacjonującym w mieście Jalin i wspólnie z nim oblężyła siły opozycyjne w miastach Saham al-Jawlan i Hiyat. Oficjalna filia Al Kaidy w Syrii, Front Al-Nusra, oraz inne brygady rebelianckie natychmiast wysłały do tego regionu posiłki - próbując się przebić do Hiyat, atakują one aktualnie Jalin.
Ciężkie walki trwają również w innych miejscowościach w całym rejonie południowo-zachodniej części prowincji Daraa.

Przypuszczalna sytuacja w regionie (na podstawie mapy od @miladvisor)
Brygada Jarmouk, która jak pisze w swej analizie Joush Landis, zasłynęła uprowadzeniem w marcu 2013 roku żołnierzy ONZ na Wzgórzach Golan, początkowo była typową lokalną brygadą rebeliancką działającą pod banerem Wolnej Armii Syryjskiej. Pod koniec 2014 nastąpiła radykalizacja ugrupowania, pojawiły się pierwsze podejrzenia o związki z IS, oskarżenia o zabójstwa liderów opozycji, doszło także do pierwszych konfliktów i walk z innymi ugrupowaniami antyrządowymi, przede wszystkim z niezbyt silnym w tej części kraju Frontem al-Nusra, rywalem Państwa Islamskiego. Z czasem BJ przestała się kryć ze swoimi sympatiami wobec IS i przejęła symbole i model administracyjny Państwa, np. ustanowiła biura Dawah (zajmujące się w uproszczeniu nauczaniem Koranu), sądy islamskie, policje, w tym również tą religijną - Diwan al Hisba - pilnującą m.in. przestrzegania prawa szariatu. Brygada Jarmuk nigdy nie ogłosiła jednak oficjalnie wierności IS, powodów takiego stanu rzeczy może być kilka, najczęściej mówi się jednak o braku połączenia z resztą Al-Dawly (arab. państwa, czasem używane zamiennie w stosunku do IS). Gdyby takie połączenie udało się uzyskać, co jest dziś mało prawdopodobne, grupa mogłaby się stać podwaliną dla Wilajetu Daraa, czyli jednostki administracyjnej IS obejmującej prowincje Daraa.
Walki Brygady z innym dżihadystami i rebeliantami z czasem wygasły, a grupa została zamknięta w rogu prowincji i ograniczona terytorialnie do kilku miast i wiosek. Od kilku miesięcy w tym rejonie nie dochodziło już do żadnych starć.

Niespodziewany i udany atak forpoczty IS w prowincji Daraa był sporym zaskoczeniem nie tylko dla samych rebeliantów, ale także dla obserwatorów i komentatorów przyglądających się konfliktowi.
Liwa Shuhada al-Yarmouk nie należy do najliczniejszych grup w tym regionie (szacunkowo ok. 1000 bojowników) i sądzono dotąd, że nie posiada zbyt dużych zdolności ofensywnych, a atakiem na pozycje rebeliantów i islamistów mogłaby się tylko narazić na odwet silniejszych graczy, np. Frontu Południowego Wolnej Armii Syryjskiej, który liczy wg. niektórych źródeł nawet do 25 tys. ludzi (skupionych o co prawda w większości na walce z rządem).
Tym bardziej tak duże postępy BJ zadziwiają i stawiają pod znakiem zapytania faktyczną siłę ugrupowań antyrządowych w prowincji Daraa. Walki wciąż trwają i być może trzeba będzie trochę poczekać, aby się przekonać, czy osłabieni nieudaną Południową Burzą i ostatnim walkami z rządem rebelianci i islamiści będą mieli siłę stawiać czoła rozrastającej się na ich tyłach komórce Państwa Islamskiego.

Członkowie Brygady Jarmouk podczas treningu, 2015 rok.

niedziela, 13 marca 2016

Od protestów po zbrojne starcia, czyli wewnętrzny konflikt w głównym bastionie syryjskiej opozycji.

Zwolennicy Frontu Al-Nusra odbierają mikrofon aktywiście WAS podczas antyrządowych protestów w Marat Al Nu'man (@jenanmoussa)





Prowincja Idlib w północno-zachodniej Syrii, kontrolowana niemal w całości przez sił antyrządowe, stała się w ostatnich dniach miejscem dosyć niepokojących i zarazem ciekawych wydarzeń. Jak to się stało, że ciąg zdarzeń zapoczątkowany kilka dni temu antyrządowymi protestami aktywistów WAS, rozbitymi przez Front Al-Nusra, doprowadził do trwających od wczoraj walk pomiędzy tą związaną z Al-Kaidą wszechpotężną frakcją dżihadystyczną a najsilniejszym lokalnym ugrupowaniem "umiarkowanych rebeliantów" w tym rejonie, czyli 13 Dywizją WAS? Postaram się odpowiedzieć na pytanie, przybliżając jednocześnie relację pomiędzy głównymi frakcjami w tym największym bastionie sił antyrządowych w Syrii.

Dżihadyści vs. "umiarkowani".
W ciągu ostatniego tygodnia w kilku miastach w prowincji Idlib odbyły się protesty antyrządowe organizowane głównie przez aktywistów WAS (FSA, Wolnej Armii Syryjskiej), niegdyś mainstreamowego ugrupowania (czy też ruchu) przewodzącego antyrządowym wystąpieniom z lat 2011-12. Protesty te nie są niczym nowym i odbywają się tam co jakiś czas od początku konfliktu. Demonstranci niosą ze sobą zielono-czarno-białe flagi Francuskiego Mandatu Syrii i Libanu z 1932 roku które stały się po 2011 roku symbolem "rewolucji" i banerem WAS. Oczywiście na takich pochodach pojawiają się również flagi ugrupowań islamistycznych i dżihadystycznych.

Ugrupowania tzw. "umiarkowane" posługują się flagą mandatu, aby zdystansować się nieco od frakcji dżihadystycznych (choć nie jest to reguła, wiele ugrupowań i pojedynczych osób pod tym banerem sympatyzuje z Nusrą i islamistami) oraz podtrzymać idee "rewolucji", a co za tym idzie przyciągnąć zagranicznych sponsorów. Stosunek dżihadystów do tej flagi jest jednoznaczny: symbolizuje one wpływy Zachodu i niepożądany nacjonalizm i/lub demokrację oraz jest przez nich zabroniona i zwalczana (choć niezbyt skutecznie i raczej z niewielkim zapałem).

Nie trzeba było długo czekać na reakcję Nusry i ich sojuszników, gdy podczas poniedziałkowych protestów w mieście Idib wśród czarnych i białych banerów islamistycznych pojawiły się flagi Mandatu. Na miejscu natychmiast zjawili się zwolennicy i członkowie Nusry oraz ich sojusznicy, którzy zaczęli rozpędzać uczestników demonstracji. Doszło do sprzeczek, bijatyk, wyrwania flag i aresztowań.

Niemal natychmiast po tych wydarzeniach szereg organizacji i ugrupowań antyrządowych (m.in. Ahrar al-Sham) wydało oświadczania, w których potępiono takie traktowanie demonstrantów i wzywało się do wymierzenia sprawiedliwości agresorom. Mimo to, w oświadczeniach nie potępiono bezpośrednio Nusry (która zrzucała z siebie odpowiedzialność i wypierała się udziału w zajściach), a jedynie kilku jej pojedynczych członków (Ahrar w ogóle nie wskazał winnych), a o incydentach mówiono w tonie nieporozumienia.

Nusra atakuje. 
Na tym sprawa się jednak nie skończyła. Incydenty na innych demonstracjach przez cały tydzień się powtarzały. Do podobnych wydarzeń doszło w piątek w mieście Marat Al-Numan, jednym z bastionów Frontu Al-Nusra, gdzie protest został zaatakowany przez grupę zwolenników Nusry jeżdżącą z czarnymi flagami na motocyklach.

Do potężnej eskalacji konfliktu na linii dżihadyści - "umiarkowani" doszło natomiast wczoraj, gdy
członkowie Nusry i innych brygad dżihadystycznych (np. Jund al-Aqsa) przeprowadzili rajdy na bazy 13 Dywizji FSA (dywizji tylko z nazwy, w rzeczywistości ugrupowania znacznie słabszego) wokół Marat Al-Numan oraz przejęli wyposażenie i uzbrojenie grupy, w tym amerykańskie wyrzutnie TOW. 13 Dywizja potwierdziła śmierć kilku swoich członków, natomiast pro-opozycyjny SOHR informował o uprowadzaniu ok. 40 bojowników tego ugrupowania.

Według najnowszych informacji Dywizja 13 została dziś całkowicie rozbita i wyparta z miasta i jego okolic. Jej lider ma podobno znajdować się teraz w Turcji, a Nusra kontynuuje aresztowanie jego ludzi w Syrii.
Sytuacja w Idlib wciąż jest dynamiczna, a konflikt nadal trwa.

Szersze spojrzenie na problem. 
Agresja dżihadystów wobec tzw. "umiarkowanej opozycji" (to, co oznacza ten termin i na ile jest on nadal aktualny pozwolę sobie pominąć; jest to temat na osobny artykuł), to jedynie kolejna odsłona trwającego od lat konfliktu pomiędzy tymi obiema frakcjami. Pokaz siły Frontu Al-Nusra, jakim niewątpliwie jest ta agresja wobec 13 Dywizji i innych frakcji opozycyjnych, po raz kolejny ujawnił słabość podzielonych "umiarkowanych" i ich całkowitą zależność od świetnie zorganizowanych i przerażająco skutecznych organizacji dżihadystycznych. Rozbita na setki mniejszych, przywiązanych zwykle do swojego "podwórka", niedofinansowanych i znaczniej mniej doświadczonych ugrupowań Wolna Armia Syryjska jest dziś cieniem tego, czym była 4 czy 5 lat temu. Po tym jak Nusra w 2014 roku rozprawiała się ze związanymi z WAS potężnymi (ale też wg. niektórych komentatorów mocno skorumpowanymi) ugrupowaniami rebelianckim Hazzm Movement i SRF oraz wyeliminowała liderów rebelianckich, a struktury dowodzenia WAS w Aleppo uległy samorozpadowi, to dżihadyści stali się rozdającymi karty w Idlib. To właśnie frakcje islamistyczne i dżihadystyczne takie jak Nusra czy Ahrar Al-Sham, czyli dwa największe ugrupowania w Idlib, politycznie, militarnie i instytucjonalnie (np. poprzez kontrolę sądów - Sharia Courts) podporządkowały sobie inne ugrupowania rebelianckie w prowincji. WAS i inne nieco mniej "radykalne" siły potrzebują Nusry, bo tylko takie duże monolity jak Nusra mają tak doświadczonych i fanatycznych bojowników i posiadają środki i zasoby, aby tworzyć konwoje i prowadzić operacje ofensywne i defensywne w różnych częściach prowincji.

Wiele wskazuje na to, że Nusra nieprzypadkowo zaatakował właśnie teraz. Protesty w połączeniu z obecną sytuacją polityczną, tj. zawieszeniem broni i nadchodzącymi rozmowami pokojowymi, uderzały w Nusrę i stanowiły dla niej zagrożenie w postaci alienacji ugrupowania. Nusra atakiem na 13 Dywizję upiekła kilka pieczeni na jednym ogniu - wyczyściła z "zachodnich" rebeliantów spory obszar w prowincji konsolidując i poszerzając tym samym swoje zdobycze, zneutralizowała dużą frakcję która mogłaby mieć jakąś role w rozmowach pokojowych oraz po raz kolejny pokazała swą siłę. "Umiarkowani", choć nadal liczni, są teraz zbyt podzieleni i stosunkowo łatwi do kontrolowania dla organizacji.

Jedną z niewiadomych pozostaje reakcja kilku innych sporych ugrupowań islamistycznych i dżihadystycznych (przede wszystkim Ahrar Al-Sham) na ostatnie działania Nusry. Ahar Al-Sham, podobnie jak Nusra, jest salafistycznym i dżihadystycznym (choć o nieco innym charakterze) ugrupowaniem i blisko współpracuje z Frontem, ale jest z naszej "europejskiej" perspektywy bardziej "cywilizowana", tj. nie prowadzi aż tak agresywnej polityki (również wobec nie-dżihadystycznych ugrupowań) i była np. skłonna do zawieszenia broni i udziału w rozmowach pokojowych. Ahrar w obliczu dalszej eskalacji konfliktu może być niezadowolony postępującym osłabianiem sił antyrządowych przez Nusre, a różnice pomiędzy ugrupowaniami mogą się ujawnić i zaostrzyć, co może skutkować tarciami między oboma ugrupowaniami. Z drugiej strony Ahrar może w ogóle nie zareagować, tak jak to było w przypadku SRF i Hazzm w '14, a cała afera rozejdzie się po kościach.

Dodatkowe źródła, oprócz tych za linkowanych w tekście: syriadirect  syriadeeply.

Protesty w Marat Al-Numan (@jenanmoussa)






sobota, 5 marca 2016

Elitarne oddziały Asada: Jednostka Tygrysa

Dowódca formacji, płk. Suheil Al Hassan (drugi od lewej). Miasto Morek, prowincja Hama, listopad '14 (Shady Hulwe).




Jednostka do zadań specjalnych syryjskiej armii rządowej Tiger Forces to kolejna po opisanych w poprzedniej części cyklu Sokołach Pustyni godna uwagi siła walcząca po stronie rządowej w konflikcie syryjskim. Tygrysy w przeciwieństwie do Sokołów są jednak znacznie bardziej rozpoznawalni w Syrii i poza nią, nie tylko z sprawą dużo bardziej ciekawszego szlaku bojowego jednostki, ale przede wszystkim dzięki utalentowanemu i niezwykle charyzmatycznemu dowódcy, pułkownikowi Suheilowi Al-Hassanowi, noszącemu przydomek 'Tygrys'. To właśnie z myślą o nim powstała ta jedna z najbardziej elitarnych formacji prorządowych i to od niego rozpoczniemy całą opowieść.

Tygrys. 
Suheil Al-Hassan, dziś jeden z najbardziej popularnych wśród syryjskich żołnierzy i prorządowych sympatyków syryjski dowódca, swoją karierę wojskową rozpoczął od Akademii Wojskowej Homs, którą opuścił w 1991 r. w stopniu porucznika. AWH jest najstarszą i najbardziej renomowaną uczelnią wojskową w kraju, ukończyli ją m.in. obecny prezydent Syrii Baszar, jego brat, dowódca Gwardii Republikańskiej gen. Maher oraz inny niezwykle popularny syryjski dowódca, druzyjski gen. Zahreddine. Po ukończeniu uczelni Hassan nadzorował i brał udział w szkoleniu spadochroniarzy, ale jak podaje prorządowy bloger i dziennikarz Leith Fadel, naczelne dowództwo armii było pod wrażeniem jego "etyki pracy i efektywności" i dlatego przeniosło go do Wywiadu Sił Powietrznych. WSP to jedna z czterech (obok politycznej, wojskowej i tzw. GDI - Generalnego Departamentu Wywiadu) syryjskich agencji wywiadowczych - najbardziej zaufana i lojalna, najlepiej zorganizowana i najbardziej efektywna. Podczas pracy w WSP Hassan zajmował się infiltrowaniem i rozbijaniem siatki Al-Kaidy w Syrii. Po wybuchu wojny płk. Hassan został ponownie przeniesiony, tym razem do 47 brygady sił specjalnych syryjskiej amii. Niewiele wiadomo niestety o jego działalności w latach 2011-2012. W połowie 2013 roku Suheil Al Hassan odpierał rebeliancką ofensywy w nadmorskiej Latakii, a potem prowadził operacje przeciwko siłom antyrządowym w prowincji Hama. Pod koniec 2013 Hassan otrzymał zatwierdzony przez naczelne dowództwo armii projekt utworzenia jednostki ofensywnej przeznaczonej do wykonywania operacji specjalnych. 
Był to początek jednostki zwanej później Siłami Tygrysa. 
Zanim jednak przejdziemy do kolejnej części tekstu, czyli szlaku bojowego formacji, w kilku zdaniach o samym pułkowniku. 
Brytyjski dziennikarz Robert Fisk o którym mówi się czasem jako o sympatyzującym z syryjskim rządem, po przeprowadzeniu z Hassanem wywiadu nazwał go "jednym z najbardziej przerażających ludzi jakich spotkał". Fisk miał tu na myśli żołnierską bezwzględność i nieustępliwość pułkownika, jego gotowość na śmierć i motyw męczeństwa pojawiający się w jego wypowiedziach. Hassan o swoich wrogach mówił z pogardą i pewnym obrzydzeniem, przy czym po zmianie tematu potrafił bardzo poetyckim językiem opowiadać o swoich wewnętrznych przeżyciach. Fisk podkreślił również jego lojalność i zaufanie do rządu oraz nazwał go ulubionym żołnierzem Asada. Hassan w wywiadzie wspominał również o swoim synu: "miał dwa lata gdy go ostatnio widziałem, teraz ma sześć. Ale to jest mój dom, Syria, i przysięgam że nie zobaczę go, dopóki nie dojdzie do zwycięstwa dobra nad złem".

Tygrys ze swymi żołnierzami. 2015 r. 



















Tygrysy. 
Pierwszego października 2013 roku rozpoczęła się jedna z najważniejszych bitew syryjskiej wojny. Tysiące syryjskich żołnierzy uczestniczących w operacji Północna Burza ruszyło w kierunku największego syryjskiego miasta, Aleppo. Jednym z dowodzących operacją był płk. Hassan. Jego żołnierze pokonali 250 km i zdobyli 40 miejscowości położnych na południe od Aleppo, w tym miasto Khanasir, otwierając tym sam drogę do samego Aleppo. Ofensywa zakończyła się strategicznym zwycięstwem syryjskiej armii (SAA) - syryjscy żołnierze przerwali oblężenie Aleppo i przyszli na odsiecz broniącym się od miesięcy w kilku miejscach w mieście niedobitkom armii rządowej. Operacja była również osobistym sukcesem samego Hassana - portal Worldcrunch pisze o ogromnej popularności jaką zdobył Hassan w kręgach lojalistów rządowych - mówiono o nim "właściwy człowiek do tej roboty", "bohater naszych czasów" czy "symbol zwycięstwa".
To mniej więcej w tym okresie Hassan zaczął skupiać wokół siebie ludzi którzy później w dowód lojalności wobec niego zaczęli się nazywać "Siłami Tygrysa". Warto zauważyć, że Hassan był już wtedy bardzo wpływowym człowiekiem, szczególnie w prowincji Hama gdzie posiadał dużą władzę i wpływy w strukturach sił bezpieczeństwa, dowództwie wojskowym, milicjach prorządowych i lokalnym wywiadzie. Świetnie opisuje to portal SyrianObserver, który wspomina również o jego wrogach w postaci niektórych lokalnych warlordów, ale także np. zatargach z lokalnym wywiadem wojskowym w mieście Hama.
To właśnie z prowincji Hama, spośród lokalnych milicji i struktur m.in. WSP i innych formacji Hassan najmocniej rekrutował ludzi do swojej jednostki. Później w jej szeregi zaczęli wstępować ludzie z niemal całego kraju.

Na początku grudnia 2013 roku rozpoczęła się operacja o kryptonimie Gwiazda Kanopus. Wojska rządowe dowodzone przez płk. Hassana uderzyły na kontrolowane przez rebeliantów miasto przemysłowe Sheikh Najjar i ruszyły na odsiecz oblężonej od miesięcy załodze Centralnego Więzienia Aleppo. Po kilku miesiącach wyrąbywania sobie drogi przez miasto, 22 maja 2014 roku po finałowym szturmie Tiger Forces przerwały oblężenie broniącego się resztkami sił więzienia. Było to ogromne symboliczne i propagandowe zwycięstwo syryjskich wojsk.

W lipcu Suheil Al-Hassan i jego żołnierze znowu mieli pełne ręce roboty. Rozpoczynała się właśnie trzecia ofensywa rebeliantów na Hamę, najpoważniejsza ze wszystkich jakie rebelianci przeprowadzili na to miasto. Człowiek do  zadań specjalnych i jego ludzie szybko przerzuceni w ten rejon powstrzymali rebeliantów gdy ci już podchodzili do przedmieść Hamy. Błyskawiczna kontrofensywa sił Hassana odrzuciła rebeliantów na pozycje wyjściowe.
Mit o niezwyciężonym Hassanie podtrzymywały walki o pola naftowo-gazowe Shaer w prowincji Homs z przełomu października i listopada 2014 roku, podczas których siły Hassana zajmowały się z powodzeniem odbijaniem z rąk IS tego strategicznego rejonu.

Z początkiem 2015 roku wojska Hassana poniosły swoją pierwsza klęskę.
Od marca do czerwca w szeregu złożonych operacji siły antyrządowe całkowicie rozbiły wojska Asada w prowincji Idlib, zdobyły niemal wszystkie miasta kontrolowane przez syryjskich żołnierzy w prowincji, w tym jej stolice, miasto Idlib. Siły Hassan ponownie ruszyły wtedy na odsiecz swoim kompanom w Idlib. Samego Hassana widziano w otoczeniu swoich żołnierzy dzwoniącego do naczelnego dowództwa z żądaniem dostaw amunicji, bo jego ludzie nie mają już czym walczyć. Sytuacja tysięcy żołnierzy walczących w tak zwanym "klinie Idlib" atakowanym ze wszystkich stron przez potężną Armię Podboju złożoną z ok. 70 ugrupowań antyrządowych była tragiczna. Bitwa o Idlib była przegrana jeszcze przed przybyciem Hassana i jego żołnierzy, którzy nie mieli już żadnych szans na uratowanie sytuacji. Operacja rebeliantów była strategicznym majstersztykiem i zasługuje na osobny artykuł. Ostatecznie ta kampania zakończyła się całkowitą klęską wojsk syryjskich które wycofały się niemal z całej prowincji i z trudem obroniły potem północną Hamę i Latakię w walkach na nizinie Al-Ghab.

Całą jesień i zimę 2015 roku oraz okres od początku 2016 roku do dziś Tygrysy spędziły na walkach z Państwem Islamskim we wschodnim Aleppo. Siły Hassana odniosły tam kilka spektakularnych zwycięstw nad IS, z których największym było odblokowanie 10 listopada oblężonej przez 3 lata bazy lotniczej Kuweires. Prezydent Baszar Al-Asad osobiście pogratulował pułkownikowi tego symbolicznego zwycięstwa. Za swoje zwycięstwa we wschodnim Aleppo Hassan został dwukrotnie nagrodzony przez Federację Rosyjską (został m.in. odznaczony Orderem Przyjaźni). Pod koniec grudnia pułkownik Hassan został także awansowany do stopnia generała majora.
Siły Tygrysa do dziś walczą na tym froncie oraz w południowym Aleppo z Państwem Islamskim.

Kończąc ten artykuł należy również wspomnieć nieco o taktyce, organizacji i sposobie działania Tygrysów. Liczebność jednostki nie jest znana, ale szacunkowo może ona mieć siłę pułku (900 - 2000 ludzi). Oczywiście w różnych okresach jej rozmiar mógł ulegać różnym zmianom.
Członkowie formacji są ochotnikami i są zwolnieni z obowiązkowej służby wojskowej.
Wspomniany wcześniej Leith Fadel w swoich wpisach i artykułach wskazuje na podział jednostki na mniejsze pododdziały, z których znane to 'Pantery' i 'Gepardy' (te ostatnie dzielą się na Drużyny 3 i 6). Portal SyrianObserver podkreśla duża swobodę działania Tygrysa, a w swoim artykule pisze również o pewnym wyróżnieniu jakie Hassan otrzymał od prezydenta, czyli możliwości własnoręcznego kierowania wsparciem lotniczym podczas swoich operacji, co miało budzić sprzeciw w szeregach dowódców lotnictwa. Portal opisuje również stosowaną przez Tygrysów taktykę silnego bombardowania lotniczego i atakowania ciężką artylerią terenów nieprzyjaciela poprzedzającą szturm piechoty jako dosyć brutalną, szczególnie w stosunku do ludności cywilnej.

W świecie nieefektywnych i przestarzałych arabskich armii, w którym własna inicjatywa dowódców jest niepożądana, nad kompetencje stawia się lojalność, żołnierze nie szanują swoich oficerów, a ci z kolei nimi pogardzają i traktują często jak mięso armatnie, w świecie w którym operacje są silnie oskryptowane i prowadzone według starych radzieckich doktryn, jednostki takie jak formacja Hassana są prawdziwym fenomenem. Żołnierze Hassana są dobrze wyszkoleni i wyposażeni, dzięki swej mobilności dobrze się sprawdzają jako siły szybkiego reagowania, są zmotywowani i mają świetnego lidera którego szanują i z którym potrafią dokonywać cudów na polu bitwy. Obok pretoriańskiej 4 Dywizji Pancernej czy oddziałów Gwardii Republikańskiej gen. Zahreddine w Deir Ez Zor, ludzie Hassana to prawdziwa elita syryjskiej armii.


Tiger Forces wkraczają do Elektrociepłowni Aleppo odbitej z rąk IS. Pierwszy od lewej dowódca jednostki. Luty '16 (@miladvisor).