niedziela, 11 grudnia 2016

Palmira ponownie w rękach IS. Trwa duża ofensywa sił Państwa Islamskiego w centralnej Syrii.

Bojownik IS w Palmirze.


Siły Państwa Islamskiego przejęły dziś całkowitą kontrolę nad miastem Palmira w prowincji Homs w środkowej Syrii.
Miasto słynące ze starożytnych ruin wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO upadło po zaledwie kilkunastu godzinach walk między żołnierzami i milicjantami prorządowymi a bojownikami IS.

Dla Państwa Islamskiego jest to pierwsze poważne zwycięstwo militarne od miesięcy, a przerwanie passy niepowodzeń, jakich IS doświadczało od dłuższego czasu na polach bitewnych Syrii i Iraku z pewnością zostanie odpowiednio wykorzystane przez potężną machinę propagandową organizacji i może profitować choćby zwiększeniem strumienia nowych rekrutów.

Upadek Palmiry to z kolei zarówno propagandowa, jak i militarna kompromitacja strony rządowej.
Wojska rządowe po raz drugi w paskudnym stylu straciły Palmirę, oddając ją po kilkunastu godzinach walk (IS w podobny sposób zdobyło miasto także w 2015 roku), a bezcenne zabytki antycznej części miasta są ponownie narażone na niszczycielską działalność organizacji, która już podczas swego poprzedniego, blisko rocznego pobytu w mieście zdołała je częściowo zniszczyć.

Dzisiejsze porażka strony rządowej jest również zaprzepaszczeniem wysiłków, które lojaliści i ich sojusznicy, a w szczególności Rosjanie, ponieśli w marcu tego roku, gdy przeprowadzili skomplikowaną i trwając kilka tygodni operacje odbicia miasta z rąk Państwa Islamskiego.
We wzorowo przeprowadzaną operację zaangażowane były wtedy najbardziej elitarne formacje prorządowe, a także rosyjskie pododdziały i lotnictwo, a sama ofensywa była szeroko relacjonowana przez światowe media. Powodzenie tamtej operacji miało być najlepszym dowodem silnego zaangażowania strony rządowej i ich rosyjskich partnerów w walkę z IS i ratowanie dziedzictwa kulturowego Syrii. Po odbiciu miasta Rosjanie oprócz wysłania tam saperów do rozminowywania ruin, zorganizowali ze stroną rządową w antycznym teatrze starożytnego miasta symboliczny koncert rosyjskiej orkiestry, świętując w ten sposób odzyskanie Palmiry.
Nie należy wiec być zaskoczonym, gdy IS wykorzysta wkrótce to miejsce do przeprowadzania własnego propagandowego spektaklu, być może jeszcze bardziej makabrycznego od tego z 2015 roku, gdy amfiteatr był miejscem egzekucji kilkudziesięciu żołnierzy pojmanych podczas majowej ofensywy.

Upadek miasta to także kolejne spektakularne świadectwo niekompetencji dowództwa armii rządowej. Miasto padło bowiem dopiero czwartego dnia zmasowanej ofensywy IS w regionie, która rozpoczęła się w czwartek 8 grudnia. Zanim walki dotarł bezpośrednio do miasta, czyli wczoraj, IS przez dwa poprzednie dni najeżdżało w serii skoordynowanych ataków cały środkowy region prowincji Homs, atakując rządowe checkpointy, nieliczne wioski położne na tym raczej bezludnym obszarze i pola naftowo-gazowe między Palmirą a miastem Homs. Syryjskie dowództwo nie zareagowało odpowiednio na te ataki (warto tu zauważyć, że najlepsze formacje rządowe są teraz zajęte wykańczaniem rebeliantów w Aleppo) i IS zdobyło w ostatnich dniach oprócz Palmiry także szereg innych lokacji, w  tym niemal wszystkie instalacje naftowo-gazowe w okolicy. Oddziały prorządowe w tym regionie, szczególnie ochotnicze formacje NDF, cechują się słabym wyszkoleniem i ogólnie niską wartością bojową, tak więc dodatkowo wzmocnione (przez nawet kilkuset ludzi z innych regionów kalifatu) siły IS bez trudu je pokonywały, zdobywając przy tym znaczne ilości broni i amunicji, w tym sporo ciężkiego sprzętu, co najmniej kilka czołgów, wozów piechoty i dział artyleryjskich.

Szturm na Palmirę był więc jedynie zwieńczeniem trwającej cztery dni ofensywy i gdy siły IS dotarł wczoraj do rogatek miasta i podjęły próby zinfiltrowania obrony, nie można było mówić o żadnym elemencie zaskoczenia. Mimo to garnizon miasta był kompletnie nieprzegotowany do obrony, a siły IS, nie przestraszywszy się silnych nalotów przeprowadzanych od wczorajszego wieczora na ich pozycje przez lotnictwo rządowe i rosyjskie, dziś rano wkroczyły do pierwszych zabudowań Palmiry,  zajmując uprzednio kilka kluczowych wzgórz, bez których miasta nie dało się już utrzymać. Do południa większość sił rządowych opuściła Palmirę, kierując się na zachód i zostawiając za sobą niewielkie grupki żołnierzy otoczonych w niektórych punktach miasta.

Ofensywa IS przebiega na tę chwilę pomyślnie, wg najnowszych raportów siły Państwa Islamskiego posuwają się dalej na zachód w kierunku bazy lotniczej Tiyas (T4), położnej w połowie drogi do miasta Homs i na południe od przejętych niedawno przez  IS pól naftowo-gazowych. Baza ta to kolejny potencjalny cel sił IS, jeśli te zdecydują się oczywiście kontynuować ofensywę i nie napotkają wcześniej silnego oporu lub kontraktu oddziałów rządowych. Zdobycie bazy T4 byłoby kolejnym poważnym sukcesem IS,  nie tylko dlatego, że jest to jedna z największych baz wojskowych w kraju i główna forteca rządowa w regionie, ale także dlatego, że jest ona od początku wojny pod kontrolą armii i opierała się jak dotąd wszystkim atakom bojowników Państw Islamskiego.

Interaktywna mapa Syrii - link.
Mapa Syrii i Iraku - link. Palmiry należy szukać na środku syryjskiej części mapy.

Część zdobyczy IS. 

niedziela, 4 grudnia 2016

Ogromne postępy armii w Aleppo. Trwa ofensywa sił prorządowych w mieście.

Prorządowi bojownicy w Aleppo.



W ciągu ostatnich trzech tygodni oddziały rządowe poczyniły ogromne postępy w Aleppo. Od 15 listopada w mieście trwa potężna ofensywa lojalistów o kryptonimie "Świt Zwycięstwa" (Operation Dawn of Victory), podczas której armia rządowa i sojusznicze milicje przypuściły zmasowany atak na rebeliancką enklawę we wschodniej części Aleppo. Po kilkunastu dniach walk i kompletnym załamaniu się linii obronnych rebeliantów w północno-wschodniej części miasta, wojska rządowe przejęły już kontrolę nad ponad 60% enklawy, co przez antyrządowe media zostało opisane jako "największa porażka opozycji w Aleppo od 2012 roku".

Największe straty terytorialne rebelia w Aleppo poniosła w północnej części enklawy, gdzie spadło główne uderzenie lojalistów. Oddziały rządowe, w tym najbardziej elitarne jednostki Tygrysów i Sokołów Pustyni oraz palestyńsko-syryjska milicja Liwa al-Quds, zaatakowały kontrolowane przez rebeliantów i islamistów dzielnice z północy oraz wschodu i po kilku dniach walk przełamały linie obronne sił antyrządowych, wdzierając się w głąb miasta. Największym osiągnięciem lojalistów było zajęcie dzielnicy Hanano, pierwszej dzielnicy w Aleppo zdobytej w 2012 roku przez rebeliantów. Ten strategiczny obszar wpadł w ręce prorządowych bojowników nadspodziewanie szybko i zapoczątkował efekt domina, całkowite złamanie się rebelianckich linii obronnych i upadek kolejnych, sąsiednich dzielnic miasta.

Armia uderzyła także na pozycje rebelianckiej koalicji Podboju Aleppo w innych miejscach w mieście, zdobywając m.in. dzielnice Jabal Bardo, co zagroziło przecięciem enklawy na dwie części. Błyskawiczne postępy lojalistów musiały być szokiem dla rebeliantów, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia w pośpiechu północnej części enklawy w celu uniknięcia odcięcia od reszty sił mieście. Podczas gdy rebelianckie oddziały wycofywały się do południowej części miasta, tysiące mieszkańców wschodniego Aleppo szukało schronienia przed zbliżającymi się walkami, uciekając do rządowej części miasta lub do kurdyjskiej dzielnicy Sheikh Masqood.

Do 28 listopada cała północna część rebelianckiej enklawy, rozciągająca się od dzielnicy Handarat (zdobytej przez armię na początku jesieni) na północy do autostrady łączącej centrum miasta z portem lotniczym Aleppo na południu, upadła. Obszar ten został w przytłaczającej większości zajęty przez armię (SAA), ale niewielkie fragmenty kilku dzielnic rebelianckich sąsiadujących z Sheikh Masqood wpadły także w ręce Syryjskich Sił Demokratycznych, które miały także zaabsorbować kilka mniejszych lokalnych grup FSA.

Upadek północnej części enklawy nie był oczywiście końcem operacji, siły rządowe wykorzystując momentum kontynuowały po 28 listopada natarcie na zdezorganizowanych rebeliantów, atakując tym razem także południową część enklawy z trzech stron, od południa, wschodu i południowego-wschodu. Ciężkie walki toczyły się w dzielnicy Sheik Sa'eed i na południowych obrzeżach Aleppo, gdzie oddziały antyrządowe stawiały zacięty opór nacierającym jednostkom prorządowym. Największe postępy lojaliści poczynili w ostatnich dniach na obszarach położnych na północny-zachód od portu lotniczego Aleppo, gdzie rebelianci stracili kolejne dwie dzielnice: Tareeq al-Bab i Karam al-Jazimati. Walki w tej części miasta nadal trwają, a dziś pojawiały się raporty o dalszych postępach armii w kierunku Cytadeli Aleppo.

Choć do końca operacji "Dawn of Victory" wciąż jeszcze daleko, a walki nadal trwają, już teraz można stwierdzić, że jest ona jednym z najważniejszych zwycięstw armii w trwających już cztery lata starciach o największe syryjskie miasto. Dla przypomnienia początek końca rebelii w Aleppo rozpoczął się wraz ze startem oblężenia wschodniej części miasta przez wojska rządowe na początku lata tego roku. Frakcje antyrządowe wewnątrz miasta i spoza Aleppo przeprowadziły potem dwie duże ofensywy mające na celu odblokowanie wschodniego, obie jednak zakończone porażką.
Jak już wspomniano na początku, postępy wewnątrz miasta są ogromne, co jest tym bardziej zaskakujące, że od 2012 roku sytuacja wewnątrz Aleppo była raczej patowa, a główne postępy siły rządowe czyniły na jego przedmieściach i obrzeżach. Podczas tej ofensywny rebelianckiej dzielnice padają tymczasem jedna po drugiej, w wielu przypadkach bez spodziewanego silnego oporu ze strony rebeliantów, prawdopodobnie zbyt osłabionych kilkumiesięcznym oblężeniem i stratami poniesionymi podczas wcześniejszych walk i prób przełamania oblężenia.

Dziś strona rządowa jest na prostej drodze do całkowitego zniszczenia enklawy, a to, czego jesteśmy świadkami, może być już ostatnią bitwą o miasto. Siły rebelii w Aleppo wydają się zbyt zdezorganizowane i przytłoczone nieustającą presją wojsk rządowych, aby skutecznie stawić opór i zatrzymać postępy przeciwnika. Dowódcy antyrządowi podejmują co prawda pewne działania (raczej i tak już zbyt spóźnione) mające na celu ustabilizowanie sytuacji, pojawiają się informacje o mobilizacji mężczyzn zdolnych do walki i utworzeniu Armii Aleppo, której mają podlegać wszystkie frakcje w mieście. Z drugiej jednak strony, jak to zwykle bywa po porażkach, zaczęły się już w szeregach rebeliantów i islamistów wzajemne oskarżenia i szukanie winnych zaistniałej sytuacji. Co więcej, pojawiają się także informacje o tak destrukcyjnych dla rebeliantów starciach wewnętrznych i walce o kurczące się zasoby (amunicje, żywność), co paradoksalnie jeszcze bardziej osłabia frakcje antyrządowe w mieście.

Upadek całej enklawy wydaje się dziś nieunikniony, niewiadomymi jest tylko to kiedy, i w jaki sposób do niego dojdzie. Nikt nie wie ile jeszcze broni, amunicji, żywności czy woli walki pozostało otoczonym w mieście rebeliantom, upadek wschodniego Aleppo (dziś już w zasadzie bardziej południowego) może więc nastąpić za kilka tygodni i być rezultatem zakończonych kapitulacją negocjacji, lub też za kilka miesięcy, po ciężkich walkach do ostatniego naboju.

Poniższa mapa w rozmiarze HD - link.
Dla porównania mapa z początku czerwca (przed rozpoczęciem oblężenia) - link
GIF - postępy armii w mieście od końca sierpnia do grudnia. Widoczny na początku w lewym dolnym rogu korytarz do wschodniego Aleppo został utworzony podczas pierwszej (z początku sierpnia), jedynie początkowo udanej próby odblokowania miasta przez rebeliantów.

Interaktywna mapa Syrii - link.
Mapa Syrii i Iraku - link.
Aktualna sytuacja w mieście. Kolor zielony - rebelianci, żółty - SDF/YPG/Kurdowie. 









sobota, 12 listopada 2016

Aleppo: lojaliści odzyskują teren po nieudanej ofensywie rebeliantów w mieście.

Prorządowi bojownicy na obrzeżach Aleppo.


























Wczoraj minęły dwa tygodnie od rozpoczęcia drugiej ofensywy sił antyrządowych w zachodniej części miasta Aleppo. Operacja ta poświęcona zabitemu w sierpniu w nalocie amerykańskiego lotnictwa dowódcy koalicji Armii Podboju (Jaish al-Fatah) i stąd nazwana "Bitwą bohaterskiego męczennika Abu Omara Saraqiba", miała na celu otworzenie korytarza do oblężonej na początku lata wschodniej części miasta kontrolowanej przez rebeliantów. Ofensywa ta miała przynieść rebeliantom i dżihadystom bardzo ważne i potrzebne zwycięstwo, które mogłoby odwrócić przebieg wojny, od wielu miesięcy toczącej się zdecydowanie nie po myśli antyrządowych dowodów. Od kilku dni jest już jednak jasne, że tak się nie stanie. "Wielka bitwa o Aleppo", jak opisywali ją rebelianccy liderzy, kończy się wielką porażką, po tym jak najważniejsze ataki dowodzonych przez nich oddziałów zostają odparte, a siły prorządowe w największym syryjskim mieście przechodzą do kontrofensywy i odzyskują utracony teren.

Gdy 28 października grupy szturmowe islamistów, inghimasi, ruszały do ataku, a w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia i nagrania zdetonowanych VBIED-ów, antyrządowi liderzy musieli sobie zdawać sprawę, jak wielkie ryzyko właśnie podjęli. Plan nowej operacji, na której przygotowanie mieli znacznie mniej czasu niż w przypadku pierwszej i nieudanej ofensywy, był prosty - bezpośrednie uderzenie w gęsto zabudowane zachodnie dzielnice Aleppo, zamieszkałe przez około milion ludzi. Inaczej niż w przypadku pierwszej ofensywy z sierpnia, tym razem walka miała toczyć się wyłącznie w silnie zurbanizowanym terenie, co miało ograniczyć straty od artylerii i lotnictwa. Ten plan był bardzo ambitny i śmiały i w przypadku powodzenia operacji siły rządowe w mieście zostałyby zdezorganizowane i rozbite, oblężenie przerwane, a zachodnia część miasta zajęta. Ryzyko niepowodzenia operacji było jednak bardzo duże, bo o tym, że dojdzie do drugiej ofensywy wszyscy wiedzieli już z chwilą, gdy stało się jasne, że pierwsza bitwa mająca na celu odblokowanie miasta zakończy się porażką. Element zaskoczenia, który był kluczowy dla powodzenia pierwszej fazy sierpniowej ofensywy, w tym więc przypadku nie istniał. Szanse powodzenia operacji zmniejszał także fakt, iż strona rządowa skoncentrowała w Aleppo ogromne siły ściągane z innych regionów od wielu tygodni, a i kierunek, z którego miał nadejść główny spodziewany atak, był raczej tylko jeden.

Początek bitwy przebiegał stosunkowo po myśli antyrządowych dowódców. W ciągu pierwszych kilkudziesięciu godzin walk, poprzedzonych silnym ostrzałem artyleryjskim na pozycje rządowe i zachodnie dzielnice miasta, w ręce dżihadystów i rebeliantów wpadły dwie dzielnice mieszkalne, Al-Assad i Minyan, obszar przemysłowy Minyan, kilka checkpointów i część dzielnicy 1070, do której weszli już wcześniej, w trakcie sierpniowej ofensywy. To był główny kierunek natarcia, ale atakowano także inne obszary na zachodnich obrzeżach miasta, tam jednak szturmy zostały odparte.
Kolejnym celem ofensywy był już znacznie trudniejszy zwarty teren wewnątrz miasta, gęsto wybudowane wysokie blokowiska Nowego Aleppo, dzielnicy 3000 i masywne gmachy położonej obok ogromnej akademii wojskowej.
Tu pojawiły się pierwsze poważne problemy dla rebeliantów. Lojaliści szybko ustabilizowali linie i okopali się na krańcach wymienionych wyżej obszarów, uniemożliwiając skuteczne zinfiltrowanie zachodnich dzielnic miasta szturmowanych nieustannie i bezskutecznie przez islamistów w kolejnych dniach. Pomimo początkowych sukcesów kolejne ataki w osiedlu 1070 również się złamywały. Lojaliści ufortyfikowali się tam w zaledwie kilku blokach mieszkalnych, których utrzymanie okazało się bardzo ważne dla przebiegu bitwy, bo blokowało dostęp do osiedla 3000 od południa i paraliżowało całą operację rebeliantów. Ponawiane każdego dnia wściekłe ataki z wykorzystaniem czołgów i wozów piechoty były odpierane i nie pomagało tu nawet wykorzystanie przez dziahadystów niespotykanej dotąd ilości VBIEDów. Ten gorszy ekwiwalent nalotów lotniczych był używany podczas ofensywy z różnym skutkiem kilkanaście razy, więcej niż podczas jakiejkolwiek innej dotąd bitwy. W ciągu kilku kolejnych dni postępy Armia Podboju był jednak bardzo małe i nietrwałe.

Sytuacja jeszcze bardziej skomplikował się dla rebeliantów 7 listopada. Wtedy, gdy było już wiadome, że ofensywa zmierza donikąd, rozpoczęła się kontrofensywa armii i prorządowych milicji.
Kierunek ataku prorządowych oddziałów, tym elitarnych Tiger Forces, był bardzo ciekawy. Uderzono z południowej flanki, w kierunku dwóch ważnych wzgórz, Tel Mutah i Tel Uhud, które po kilkunastu godzinach zaciętych walk padły. Linia zaopatrzeniowa rebeliantów do osiedla 1070 została zagrożona, co zmusiło ich do wycofania się z tego strategicznego miejsca. Po upadku osiedla 1070, ostatniej ważnej zdobyczy sierpniowej ofensywy, bez której dalsze próby przerwania oblężenia stały się niemożliwe, w ręce armii wpadł także rejon Hikma, a tym samym rebelianci utracili wszystkie zdobycze pierwszej ofensywy. Rządowi oczywiście na tym nie poprzestali i idąc za ciosem uderzyli na dzielnice Aleppo stracone także podczas drugiej, aktualnej bitwy. Dziś, po dwóch dniach ciężkich walk, również te tereny zostały odzyskane.
Linia frontu w zachodnim Aleppo powróciła tym samym do stanu sprzed obu ofensyw, sierpniowej i listopadowej.

Aktualnie zachodnie dzielnice Aleppo nie są już zagrożone, a ogłoszona dwa tygodnie temu ofensywa jest martwa. Rebelianci podjęli ryzyko i przegrali, tracąc wg najbardziej rozsądnych szacunków około 300 ludzi (przy około dwukrotnie mniejszych stratach armii), w tym pozostałości najlepszych oddziałów i ciężki sprzęt. Jak to zwykle bywa po porażkach, uaktywniły się podziały, doszło do tarć i waśni wewnątrz frakcji antyrządowych biorących udział w walkach, a w samym wschodnim Aleppo doszło do walk, których ofiarą padła jedna z największych grup w mieście, Fastaqim Union. Grupa, która była współzałożycielem głównej koalicji w mieście, Podboju Aleppo (Fatah Halab), uległa dezorganizacji i rozproszeniu, osłabiając tym samym sił antyrządowe w oblężonej enklawie.

Wygląda na to, że tym razem strona rządowa dużo lepiej przygotowała się do bitwy niż poprzednim razem i wszystko poszło po jej myśli, zgodnie z planem. Ofensywa została odparta i to bez pomocy (lub ze znikomą) rosyjskiego lotnictwa, które od kilkunastu dnia nie bombarduje rejonu miasta.
Być może w następnych dniach armia (SAA) wykorzysta momentum i odepchnie rebeliantów jeszcze dalej od miasta, cementując tym samym oblężenie wschodniego Aleppo.

Rebelia w tym roku poniosła już szereg porażek, tracą teren m.in. pod Damaszkiem czy w Latakii i oczywiście pod Aleppo, gdzie klęski były wyjątkowo spektakularne. W tym ostatnim miejscu możemy też spodziewać się dalszych postępów armii. Choć SAA nigdy nie grzeszyła kompetencją, dobrą organizacją czy ogólnie mówiąc efektywnością, to patrząc z szerszej perspektywy kampania mająca na celu odbicie Aleppo trwająca już od kilku lat wydaje się wyjątkowo dobrze i z rozmysłem zaplanowana, a ogromny wysiłek podejmowany przez prorządowych bojowników powinien w przeciągu kilku kolejnych miesięcy doprowadzić do ostatecznego zwycięstwa, upadku miasta. Tymczasem stronie antyrządowej po ostatniej porażce pozostaje już chyba tylko liczyć na cud, bo realne szanse na odblokowanie wschodniej części miasta, nie mówiąc już o jego przejęciu, czy krótko mówiąc na odwrócenie sytuacji o 180 stopni, są dziś zerowe.

GIF z mapkami - przebieg bitwy.

Interaktywna mapa Syrii - link.
Mapa Syrii i Iraku - link.

Mapka niżej w rozmiarze HD - link.
Kolor zielony - rebelianci, żółty - SDF (Kurdowie i sojusznicy), brak - armia. 



sobota, 29 października 2016

Bitwa o Aleppo na zdjęciach.

Bojownicy Jabhat Fatah al-Sham (dawny Front al-Nusra) przygotowują się do bitwy.




Galeria zdjęć z pierwszego dnia ofensywy sił antyrządowych w Aleppo. 

Więcej o walkach:
Ruszyła nowa próba przerwania oblężenia wschodniego Aleppo. Ciężkie walki w mieście trwają.


Bojownicy oddziałów szturmowych (inghimasi) Jabhat Fatah al-Sham (Armia Podboju) przygotowują się do walki.



Kolumna technicali Jabhat Fatah al-Sham (JFS) gdzieś na obrzeżach zachodniego Aleppo.


Bojownicy JFS przed bitwą. Broń widoczna na zdjęciu to granatnik RPG-7.


Jeden z VBIED-ów zdetonowanych podczas walk w zachodniej części miasta. VBIED to opancerzony pojazd wypełniony materiałem wybuchowym wysadzany w powietrze po zbliżeniu się do pozycji nieprzyjaciela. 

Wyrzutnia BMP-21 Grad przygotowywana do ostrzału pozycji rządowych.



Czołg bojowników Fastaqim Union (FSA) podczas ostrzału rządowych pozycji.  


Rezultat ostrzału pozycji lojalistów w pobliżu wieży radiowej wewnątrz miasta.


Wyrzutnia rakietowa 107mm przygotowywana do użycia przez bojownika Jaish al-Islam. 


VBIED zbudowany na podwoziu czołgu zmierza w stronę rządowych pozycji. 



Dwa pojazdy należące do JFS, pierwszy z nich to zdobyczny Humvee, drugi opancerzony technical.



Wóz ZSU-32-4 Szyłka prowadzi ogień w stronę rządowych pozycji.



Bojownicy JFS przemieszczają się na motocyklach. 



Wybuch VBIED-a. Widoczna fala uderzeniowa. 



Bojownicy Fastaqim Union (FSA) prowadzą ostrzał z działka bezodrzutowego B-9. 



Czołg Fastaqim Union w Aleppo.



ATGM  (przeciwpancerny pocisk kierowany) 9k115-2 Metys zdobyty przez JFS. 



Inghimasi Nour al-Dien al-Zinky przed bitwą. 



Broń i amunicja zdobyta przez islamistów podczas walk. 



Bojownicy Sham Falcons przed bitwą. 



Islamiści w opanowanej wczoraj dzielnicy Dahiyat al-Asad. 



Technicale JFS. 



Bojownicy Ahar al-Sham przygotowują się do bitwy. 



Rakiety niekierowane typu Elephant (IRAM) przygotowywane przez rebeliantów do użycia. 



Islamiści rozmieszczają ciężką artylerię. 



Widok z drona na dzielnice Dahiyat al-Asad. 



Bojownicy Jaish al-Fatah przed bitwą. 



Ostrzał rakietowy rządowych pozycji. 

piątek, 28 października 2016

Ruszyła nowa próba przerwania oblężenia wschodniego Aleppo. Ciężkie walki w mieście trwają.

Broń pancerna JaF  podczas ataku w zachodnim Aleppo.

Frakcje antyrządowe wchodzące w skład Armii Podboju (Jaish al-Fatah) i Podboju Aleppo (Fatah Halab) podjęły dziś drugą próbę przerwania oblężenia wschodniej części Aleppo, największego syryjskiego miasta. Pierwszy dzień nowej ofensywy przeciwko siłom rządowym w mieście kończy się dla rebeliantów i dżihadystów stosunkowo pomyślnie - jedna z zachodnich dzielnic Aleppo wpadła w ręce islamistów prawdopodobnie w całości po zaledwie kilku godzinach walk, a pewne postępy poczyniono także w innych miejscach w mieście.

Aleppo jest dziś podzielone mniej więcej po połowie między siły anty- i prorządowe - te pierwsze kontrolują jego południową i wschodnią część, drugie północną i zachodnią. Na początku lipca tego roku rebeliancka część Aleppo została odcięta od reszty terytoriów kontrolowanych przez frakcje antyrządowe w regionie i ruszyło oblężenie tej części miasta. Miesiąc później grupy antyrządowe podjęły pierwszą próbę odblokowania miasta i rozpoczęły potężną ofensywę na południowo-zachodnie dzielnice Aleppo. Choć ofensywa była początkowo udana i zdołano utworzyć korytarz do miasta, w wyniku trwających później przez wiele tygodni walk i kontrofensywy wzmocnionych sił prorządowych to połączenie zostało utracone, a większość zdobyczy odwrócona.

Dziś frakcje antyrządowe podjęły drugą próbę odblokowania tego strategicznego miasta i zaatakowały pozycje obsadzane przez syryjską armię i prorządowe milicje w zachodniej, silnie zurbanizowanej części Aleppo. Zaatakowane zostały dzielnice położne nieco bardziej na północ od obszarów, na których toczyły się najcięższe walki sierpniowej ofensywy. Ten kierunek był jednym z najczęściej rozważnych po tym, gdy stało się jasne, że rebelianci jeszcze raz spróbują przerwać oblężenie. Wygląda na to, że dowódcy antyrządowi wyciągnęli wnioski z poprzedniej porażki i wybrali ten wariant ataku spośród dwóch innych możliwych opcji, tj. ponownego uderzenia w okolicach bazy artylerii (rejonu sierpniowej ofensywy) lub szturmu na farmy Mallah i drogę Castello w płn. Aleppo (miejsce, gdzie lojaliści rozpoczęli oblężenie), bo w przeciwieństwie do wyżej wymienionych obszarów zachodnie dzielnice Aleppo, silnie zurbanizowane i gęsto zamieszkałe, dają większą ochronę przed bombardowaniami i ostrzałem artyleryjskim. To właśnie głównie dzięki nalotom i ostrzałowi artyleryjskiemu odsłoniętych pozycji rebeliantów wojska rządowe zdołały odzyskać większość straconego w sierpniu terenu, nieprzypadkowo z wyjątkiem gęsto zabudowanego kompleksu mieszkalnego 1070, w którym do dziś islamiści stawiają zażarty opór.

Ostrzał rządowych pozycji przez bojowników Jaish al-Islam.


Atak frakcji antyrządowych rozpoczął się dziś w godzinach południowych i został poprzedzony silnym ostrzałem artyleryjskim (m.in. z użyciem kilku wyrzutni Grad) na pozycje lojalistów, w tym bazę lotniczą w Aleppo. Niedługo potem do akcji wkroczyły VBIEDy, i choć część z kilku (5-8) dziś użytych mogła zostać zniszczona, pozostałe pomogły wyłamać na tyle duże dziury w pozycjach obronnych lojalistów, że późniejszy atak oddziałów szturmowych islamistów (inghimasi) zakończył się ich przerwaniem. Starcia toczyły się przy złej, mglistej i pochmurnej pogodzie, co bardzo ułatwiało zadanie atakującym. Po kilku godzinach walk w ręce bojowników antyrządowych wpadł obszar przemysłowy Binyamin, kilka okolicznych checkpointów i dzielnica Dahiyet al-Asad, choć część źródeł prorządowych zaprzeczała, aby ten ostatni rejon wpadł w całości w ręce islamistów. Sytuacja nie jest też jasna, jeśli chodzi o kompleks 1070, gdzie również informowano o ciężkich walkach i postępach rebeliantów, a także dzielnice 3000, która także miała być dziś atakowana. Na bardziej klarowny obraz sytuacji będzie trzeba poczekać do jutra, gdy walki ponownie rozgorzeją z pełną intensywnością.

Mapy obszaru walk: 1.   2.  
3. (niebieski kolorem postępy wg. źródeł antyrządowych).
Interaktywna mapa Syrii - link.
Mapa Syrii i Iraku - link.

Pro rebeliancka mapa z zaznaczonymi jasnozielonym kolorem dzisiejszymi postępami.




niedziela, 23 października 2016

Operacja Tarcza Eufratu: znaczne postępy rebeliantów w walce z IS i kolejna runda starć bojowników antyrządowych z SDF.

Rebelianci w Dabik.
Po dwóch miesiącach od rozpoczęcia ofensywy sił rebelianckich wspieranych przez Turcję w płn. Syrii, operacji znanej pod kryptonimem Tarcza Eufratu, powierzchnia terytorium odbitego z rąk IS przez bojowników Wolnej Armii Syryjskiej (FSA) i innych ugrupowań w północnej części prowincji Aleppo wynosi już ok.1200 km2. Od 24 sierpnia, czyli dnia w którym ruszyła ofensywa, rebelianci i islamiści zajęli kilkadziesiąt miast i wiosek w tym regionie, wśród nich m.in. symboliczne miasto Dabik, oraz zdołali odsunąć Państwo Islamskie od granicy z Turcją.
Choć postępy grup antyrządowych w walkach z IS poczynione w ostatnich tygodniach są bardzo duże, bitwa o północne Aleppo daleka jest jednak od końca. IS wciąż kontroluje jedno z największych miast w prowincji, 60-tysięczne al-Bab, główny bastion organizacji w regionie po upadku Manbidż i Dżarabulus. Ten rejon był do niedawna uważany za najbardziej prawdopodobny cel kolejnej fazy rebelianckiej ofensywy. 
Jednak po rozpoczęciu się przed kilkoma dniami wciąż trwających starć między rebeliantami wspieranymi przez tureckie czołgi i lotnictwo a bojownikami Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) na zachód od al-Bab, ten kierunek nie jest już tak oczywisty, a zaczyna się realizować alternatywny scenariusz, w którym frakcje antyrządowe przerzucają całą swą uwagę z IS na innego wroga, SDF, a kolejnym ich celem staje się nie Al-Bab, a stracone na rzecz SDF na początku tego roku miasto Tall Rifaat.

Operacja Tarcza Eufratu od początku jej trwania nie była wymierzona wyłącznie w IS, ale także w Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), czyli siły zbrojne Federacji Północnej Syrii i Rożawy (de-facto autonomicznego regionu w północnej Syrii), których znaczną częścią jest kurdyjska milicja YPG uważana przez Turków za organizację terrorystyczną ściśle powiązaną z PKK, kurdyjską bojówką w Turcji. Po wyparciu jednostek SDF za rzekę Sajur, co nastąpiło pod koniec sierpnia, i deeskalacji konfliktu na linii SDF - frakcje antyrządowe, wysiłki rebeliantów i islamistów wspieranych przez Turcję skupiły się jednak wyłącznie na walce z IS. Do 4 września rebelianci z pomocą tureckich czołgów, artylerii i lotnictwa zdołali opanować ostatnie fragmenty granicy syryjsko-tureckiej kontrolowane przez IS, przez które organizacja przemycała z Turcji ludzi i zasoby na kontrolowane przez siebie tereny. W połowie września rebelianci FSA otrzymali także pomoc od członków amerykańskich sił specjalnych, choć nie obyło się tu jednak bez protestów ze strony jednej z bardziej radykalnych grup islamistycznych przeciwko ich obecności, m.in. ze względu na wspieranie przez Amerykanów sił YPG/SDF, uważanych przez większość mainstreamowych antyrządowych frakcji za wrogów.
W kolejnych dniach rebelianci kontynuowali ofensywę przeciwko IS i rozszerzali strefę buforową wzdłuż granicy, koncentrując się z czasem coraz mocniej na zachodniej flance.
Od końca września większość walk z IS toczyła się właśnie na tym odcinku frontu. Rebelianci stopniowo  zajmowali kolejne wioski kontrolowane przez Państwo Islamskie, choć nie przychodziło im to z łatwością. Siły IS w prowincji, choć osłabione walkami o Manbidż z SDF i wcześniejszymi starciami z rebeliantami, wielokrotnie wyprowadzały lokalne kontrataki i zadawały straty rebeliantom i tureckim wojskowym, wykorzystując m.in. VBIEDy czy miny-pułapki (IED). Z powodu dysproporcji sił nie były jednak w stanie skutecznie powstrzymać marszu bojowników antyrządowych, którzy 6 października zajęli miasteczko Achtarin i do 17 października zlikwidowali całkowicie wybrzuszenie w linii frontu pod Dabik, zajmując oprócz tego symbolicznego miasta także miasteczka Ihtajmiliat i Suran.

Mapa regionu (20.10.2016).
Dabik jest ważnym miejscem w islamskiej narracji dotyczącej końca świata. W mieście tym ma dojść do wielkiej bitwy między armią rzymskich najeźdźców (dziś w odniesieniu do chrześcijan lub krajów Zachodu), a doborową armią muzułmańską nadchodzącą z Medyny. Po zwycięskiej dla muzułmanów bitwie nastąpi pokonanie Antychrysta, zaprowadzenia muzułmańskiej władzy na ziemi i w końcu nadejdzie Yawm ad Din, czyli Dzień Sądu.
IS wykorzystywało apokaliptyczną przepowiednię do rekrutacji nowych członków do swej armii, a jedno ze swych propagandowych pism nazwało właśnie Dabik (Dabiq). Nie jest oczywiście wiadome, jak wielu członków organizacji rzeczywiście wierzyło w przepowiednie i w to, że są częścią armii, która pokona najeźdźców pod Dabik. Gdy jednak stało się jasne, że walk o miasto nie uda się wygrać, a "Rzymianie" to tak naprawdę Turcy i syryjscy rebelianci, lider organizacji, samozwańczy kalif Baghdadi, ogłosił w nagraniu audio, że nadchodzące starcie nie jest tą "właściwą", przepowiedzianą bitwą.

Po zajęciu Dabik i położonych wokół wiosek rebelianci ruszyli dalej na południe, w kierunku jeziora Shahba, gdzie z ofensywą przeciwko IS wystartowały także Syryjskie Siły Demokratyczne w kantonie Afrin. SDF w Afrin jeszcze we wrześniu tego roku zajęło kilka wiosek kontrolowanych przez IS w tym rejonie, natomiast w ostatnich dniach poczyniło dalsze postępy i zdobyło kolejne miejscowości w pobliżu jeziora oraz przybliżyło się nieco do Al-Bab, tworząc jednocześnie strefę buforową między wojskami rządowymi stacjonującymi w okolicach Aleppo (SDF i armia rządowa utrzymują rozejm) i nadciągającymi z północy rebeliantami. Turkom i wspieranym przez nich bojownikom działającym w ramach Tarczy Eufratu udało się zapobiec zajęciu przez SDF miasta Dżarabulus, a także opanowaniu przez tę organizację ostatniego kawałka granicy turecko-syryjskiej kontrolowanej przez IS. Jednym z celów operacji było jednak także zajęcie miasta Al-Bab i zapobieżenie połączaniu się kantonu Afrin z resztą Rożawy, tak więc rozpoczęta 18 października ofensywa SDF w kierunku Al-Bab nie została przyjaźnie odebrana przez Turków i wspierane przez nią frakcje i musiała doprowadzić do konfrontacji między tymi stronami. Tego samego dnia jedna z brygad rebelianckich zażądała opuszczenia miasta Tall Rifaat, które zostało zajęte przez SDF na początku tego roku. Warto tu przypomnieć, że konflikt między SDF/YPG a islamistami i rebeliantami (nie tylko w północnym Aleppo) ma długą historię, a jedne z najpoważniejszych walk toczyły się w lutym tego roku, gdy region Aleppo i okolice Afrin były miejscem zaciętej bitwy wojsk rządowych i oddziałów SDF z siłami antyrządowymi.

Do opuszczenia miasta oczywiście nie doszło, obie strony zaczęły się ostrzeliwać i wkrótce wybuchły pierwsze starcia, które trwają do dziś. Pomimo wsparcia ze strony Turcji w postaci ostrzału artyleryjskiego i  nalotów, siły rebelianckie nie zdołały zająć wciągu ostatnich czterech dni ani jednej wioski kontrolowanej przez SDF, a konkretnie walczące w tym rejonie dawne ugrupowanie FSA Jaysh al-Thuwar (JaT) i kurdyjską milicję YPG. Organizacja straciła jednak na rzecz IS część ze zdobytych wcześniej miejscowości.

Nie wiadomo jak długo jeszcze SDF zdoła utrzymać zajmowane pozycje i obronić Tall Rifaat, gdyż pro-tureccy rebelianci wydają się zdeterminowani i mimo dotychczasowych porażek z pewnością będą ponawiali ataki, a Kurdowie i JaT, choć lepiej zorganizowani i bardziej bitni, są gorzej wyposażeni, przede wszystkim w tak potrzebną broń ciężką. Wczoraj pojawiły się tymczasem zdjęcia rzekomo przedstawiające tureckie czołgi w mieście Mare, tuż przy linii frontu, co może oznaczać poważne kłopoty dla SDF.

Od pewnego czasu pojawia się także wiele spekulacji dotyczących dalszych ruchów pro-tureckich rebeliantów w razie ewentualnej porażki SDF i osiągnięcia przez FSA pozycji rządowych w mieście Aleppo. Wiele informacji wskazuje na to, że już wkrótce, być może w przeciągu kilku tygodni, ma rozpocząć się druga próba przerwania oblężenia wschodniego Aleppo przez siły antyrządowe wokół miasta, przygotowania do tej operacji wciąż trwają. Tymczasem niektórzy dowódcy i bojownicy ugrupowań biorących udział w Tarczy Eufratu wyrazili chęć uczestnictwa w tej bitwie. Dziś powstrzymuje ich przed tym strefa buforowa broniona przez SDF, a wg. krytyków tego scenariusza przede wszystkim Turcja i jej umowa z Rosją dotycząca przeprowadzenia Tarczy Eufratu. I choć o tym rzekomym zakulisowym porozumieniu nic nie wiadomo, to jednak panuje silne przekonanie wśród wielu komentatorów, że ono istnieje, a zgoda Rosji na przeprowadzanie operacji była uzależniona m.in. od niedopuszczenia do konfrontacji pro-tureckich rebeliantów ze wspieraną przez Rosję armią rządową.
Trudno przewidzieć jak zachowają się Rosja i Syria w przypadku dalszego zaostrzenia się konfliktu między SDF a wspieranymi przez Turcję rebeliantami. Syria ostrzegała niedawno Turcję przed bombardowaniami kontrolowanych przez SDF wiosek, grożąc zestrzeleniem tureckich samolotów, jednak z drugiej strony tak jak Tarcza Eufratu (TE) była korzystna dla Rosji/Syrii, bo osłabiła siły rebelianckie walczące z lojalistami (bo część rebeliantów TE pochodziła z Idlib), a także doprowadziła do przejęcia płn. Aleppo przez siły o niskim poparciu międzynarodowym (w przeciwieństwie do SDF; w rządowej retoryce tymczasem wciąż jest mowa o odzyskaniu każdego metra Syrii), tak do pewnego stopnia korzystne jest dalsze wzajemne osłabianie się sił SDFu i pro-tureckich rebeliantów, bo obie te strony to przede wszystkim ważni partnerzy USA i Zachodu.

Mapa regionu - link.
Mapa Syrii i Iraku - link.
Interaktywna mapa - link.

Technical należący do bojowników Jaysh al-Thuwar (SDF) w wiosce odbitej z rak IS.




niedziela, 9 października 2016

Duże postępy sił rządowych w Aleppo. Ofensywa lojalistów w największym syryjskim mieście trwa.

Syryjska flaga nad ruinami odbitego niedawno przez armię szpitala Kindi. 
Po ponad dwóch tygodniach od rozpoczęcia potężnej ofensywy w położonym w północnej części kraju Aleppo lojaliści mogą pochwalić się dużymi postępami w walce przeciwko siłom antyrządowym. Syryjska armia i prorządowe milicje podczas zmasowanej ofensywy na wschodnią, kontrolowaną przez rebeliantów część największego syryjskiego miasta, odbiły z rąk bojowników antyrządowych już trzy dzielnice Aleppo, a w kilku innych poczyniły znaczne postępy. Siły rebelianckie pomimo wyprowadzanych co chwilę lokalnych kontrataków nie są w stanie skutecznie zatrzymać postępów lojalistów na wszystkich odcinkach frontu i odzyskać inicjatywy w walkach o Aleppo. Choć rebelianci i islamiści nadal kontrolują znaczną część metropolii, to z każdym dniem rządowej ofensywy te tereny stają się coraz mniejsze, a bojowników broniących wschodniego Aleppo ubywa. Wszystko wskazuje na to, że upadek wschodniego Aleppo szturmowanego przez tysiące żołnierzy i prorządowych milicjantów wspartych ciężką artylerią i lotnictwem jest już nieunikniony.

Jak dotąd siły rządowe w Aleppo, stanowiące miks regularnych jednostek armii rządowej wspartych przez różne prorządowe milicje, m.in. libański i iracki Hezbollah czy paramilitarne irańskie formacje Korpusu Strażników Rewolucji, a także doradców wojskowych z pododdziałów rosyjskiej armii, największe postępy poczyniły w północnej części miasta. W tym rejonie prorządowi milicjanci zdołali opanować aż trzy dzielnice Aleppo: dystrykt Handarat ze znajdującym się tam obozem dla palestyńskich uchodźców, dzielnicę przemysłową Al-Shuqayyif oraz dzielnice Owaija, która po ciężkich walkach wpadła wczoraj w całości w ręce prorządowych milicjantów, m.in. walczących w tym regionie bojowników palestyńskiej formacji Liwa al-Quds. Lojaliści zajęli także szereg innych punktów w regionie, m.in. kamieniołomy na przedmieściach Aleppo, rondo Jandoul czy zrujnowany gmach szpitala al-Kindi. Odbicie tego ostatniego miejsca miało symboliczne znaczenie, gdyż była to jedna z dwóch wysuniętych i oblężonych placówek rządowych w Aleppo (drugą było Centrale Więzienie Aleppo), które w 2013 roku przez miesiące odpierały zaciekłe szturmy rebeliantów. Po odparciu wielu ataków załoga szpitala ostatecznie skapitulowała po tym, jak potężny SVBIED zniszczył duży fragment gmachu. Wszyscy obrońcy obiektu zostali potem zabici przez rebeliantów.

Północna część miasta to nie jedyne miejsca w Aleppo, gdzie rządowi zdobywali w ostatnich dniach teren. Pewne postępy poczyniono także w centrum Aleppo, m.in. w dzielnicy Bustan Al-Pasha, i w południowej części miasta, w dzielnicy Amiriyah i rejonie Sheikh Sa'eed. Armia atakowały także inne miejsca w mieście, choć nie wszędzie ataki te był skuteczne i w niektórych miejscach zostały one odparte przez rebeliantów.

Na mapie oznaczono miejsca największych postępów strony rządowej (kolor czerwony).

 Mapa całego Aleppo - link.

Z każdym dniem jak na razie bardzo udanej rządowej ofensywy w Aleppo sytuacja sił antyrządowych staje się coraz gorsza. Podczas gdy lojaliści dysponują możliwością rotacji i wzmacniania swych sił w mieście i nie muszą się martwić o braki w zaopatrzeniu, żywności i amunicji, strona antyrządowa ze względu na oblężenie jest tego komfortu pozbawiona - ostatnie transporty wjechały do wschodniego Aleppo kilkanaście tygodni temu. Tymczasem we wschodniej części miasta nadal znajduje się kilkadziesiąt tysięcy cywilów i kilka tysięcy antyrządowych bojowników których trzeba wyżywić, a w przypadku tych drugich także uzbroić. Nie jest nadal jasne jak bardzo mocno rebelianci i islamiści będą zdeterminowani, aby bronic się w mieście, czy będą mieli wystarczająco dużo zasobów i ludzi do wytrzymania długotrwałego oblężenia i jaka będzie reakcja mieszkańców wschodniego Aleppo, wg. strony rządowej siłą przetrzymywanych w mieście przez islamistów, na przeciągając się walki. Oprócz kilku tysięcy bojowników z mniej radykalnej koalicji Podboju Aleppo (Fatah Halab) w mieście przebywa także kilkuset członków Armii Podboju (Jaish Al-Fatah) odciętych po zainicjowanej przez nich nieudanej próbie przerwania oblężenia z sierpnia tego roku, którzy wydają się być zdecydowani do kontynuowania walki i odrzucili już zaproponowaną przez wysłannika ONZ ofertę zorganizowania ich ewakuacji z miast oraz nie odpowiadają na rządową propozycję amnestii. Rebelianci i dżihadyści zdają sobie sprawę, że bitwa o Aleppo i los mieszkańców szturmowanego miasta skupia uwagę mediów, co można wykorzystać na różne sposoby, a także związuje znaczne siły rządowe, które można by było wykorzystać w innych miejscach, lecz jednocześnie muszą też wiedzieć, że z każdym dniem ich sytuacja będzie się z militarnego punktu widzenia pogarszać. Wciąż nie wiadomo zbyt wiele o ewentualnej kolejnej próbie przerwania oblężenia, i choć informacje i plotki na ten temat pojawiają się nie tylko od antyrządowych sympatyków, ale także rebeliancki liderów, to trudno sobie wyobrazić jak taka kontrofensywa mogłaby wyglądać, szczególnie że armia zabezpieczyła już północne przedmieścia Aleppo, potencjalne miejsce odsieczy islamistów dla obrońców miasta, a południowe po sierpniowych walkach są wypełnione po brzegi rządowymi żołnierzami.

Rebeliantom i dżihadystom w ewentualnej próbie przerwania oblężenia nie pomagają również walki, jakie wybuchły między antyrządowymi frakcjami w kontrolowanej przez nich prowincji Idlib, a konkretnie między radykałami z Jund al-Aqsy, którzy stanowili trzon sił biorących udział w tegorocznej ofensywie na Hamę, a resztą frakcji antyrządowych, na czele z potężnym ugrupowaniem Ahrar al-Sham. Starcia te objęły wiele miast prowincji i pochłonęły już kilkadziesiąt ofiar, a także pomogły przejść armii rządowej do kontrofensywy i odbić kilka utraconych wiosek w płn. Hamie. Dalsza eskalacja wewnętrznego konfliktu i kolejne postępy armii w tym regionie mogą storpedować ewentualne plany antyrządowych dowódców dotyczące Aleppo.

Upadek wschodniego Aleppo, wciąż jeszcze odległy, lecz z każdym dniem coraz bardziej realny, będzie z pewnością punktem zwrotnym wojny i katastrofą dla strony antyrządowej. Dla własnego dobra islamiści i rebelianci powinni jak najszybciej odstąpić od bratobójczych walk i zacząć myśleć nad rozwiązaniem problemu, o ile nie jest już na to za późno. Czas działa na ich niekorzyść i jeśli teraz nie powstrzymają lojalistów w Aleppo, to za kilka miesięcy będą musieli stawić czoło tysiącom żołnierzy wdzierających się do prowincji Idilb, ich głównego bastionu w kraju.

Mapa Syrii i Iraku.
Interaktywna mapa Syrii.