środa, 14 grudnia 2016

[Galeria] Ofensywa IS w regionie Palmiry (Homs) na zdjęciach.



Machina propagandowa Państwa Islamskiego poświęciła wiele uwagi ostatniemu poważnemu sukcesowi organizacji, jakim było zdobycie syryjskiego miasta Palmira w środkowej Syrii. Od chwili rozpoczęcia ofensywy w regionie, tj. 8 grudnia, agencje informacyjne organizacji opublikowały setki komunikatów, na bieżąco relacjonując postępy swoich sił, a za pomocą mediów społecznościowych w sieci zostały opublikowane dziesiątki materiałów filmowych i fotografii przedstawiających bojowników Państwa Islamskiego podczas walki lub ukazujących zdobyty przez nich w boju sprzęt wojskowy. Zdjęcia poniżej pokazujące ofensywę w prowincji Homs z perspektywy IS to jedynie część z tych materiałów.

Widoczne na zdjęciach poniżej łupy wojenne to tylko część zdobyczy IS. Inne fotografie można zobaczyć także w tej galerii:
Palmyra ISIS Spoils SFW
(przy czym to nadal nie wszystkie opublikowane przez IS fotografie).

Szacuje się, że podczas całej ofensywy IS zdobyło kilkadziesiąt czołgów (20-40), wozów bwp i innych pojazdów. Rozmiar tych zdobyczy świetnie oddaje ta niepełna lista sprzętu przejętego przez IS przygotowana przez jednego z użytkowników Twittera, są na niej m.in. 4 czołgi T-55, 4 T-55MM, 9 T-62 i szczególnie cenne czołgi T-72: 2 T-72M1 i T-72AV. Oprócz tego IS przejęło także znaczne ilości innego sprzętu wojskowego i amunicji.

IS opublikowało także kilka nagrań, to niektóre z nich:
Bojowicy IS w Palmirze tuż po jej zdobyciu, widać ogromne ilości zdobytego sprzętu.
Bojownicy IS w opuszczonej rosyjskiej bazie w Palmirze.
(player na stronie ''jkikki.de" należącej do IS) Siły IS w bazie rządowej na północ od T-4.
IS atakuje rządowe pozycje wokół Palmiry.

Mapa - aktualna sytuacja w regionie: link

Snajper IS ostrzeliwuje rządowych żołnierzy. 




Bojownicy IS w rządowym checkpoincie przy silosach zbożowych na wschód od Palmiry. Widoczny na zdjęciu zdobyczny BWP.


Czołg T-72 zdobyty przez IS w Palmirze. 


Kolejne dwa czołgi zdobyte przez IS w mieście; po prawej T-54/55.

Bojownicy IS ostrzeliwują lojalistów.

"Technical" Narodowych Sił Obronnych, ochotniczej prorządowej milicji, zdobyty przez ISIS. 

Bojownik IS odpala ppk "Metys"


Zmodyfikowana ciężarówka Ural-4320 porzucona w Palmirze. 

Wóz zabezpieczenia technicznego VT-55 ARV porzucony przez armię w mieście. 

Dwa czołgi IS; po prawej T-54/55, po lewej T-62.

Czołg IS T-72 ostrzeliwuje rządowe pozycje gdzieś na polach naftowych na zachód od Palmiry. 


Bojownicy IS wchodzą na teren rządowego checkpointu na północ od bazy T-4.


Wyrzutnia BM-21 Grad porzucona na jednym z checkpointów 


Dwaj bojownicy IS przeszukują zdobytą pozycję. 


Checkpoint na jednej z ulic Palmiry. 

Bojownicy IS przeszukują miasto. 

IS na obrzeżach Palmiry.

Czołg armii rządowej (SAA) trafiony przez ppk. 

Bojownicy IS podczas ostrzału. 

Technical IS na obrzeżach Palmiry. 

Bojownicy w zdobytym punkcie obronnym

 Kompleks naftowo-gazowy na zachód od Palmiry. 

Konwój IS.

2S1 Goździk ostrzeliwuje rządowe pozycje. 

Haubica D-30 przejęta przez IS. 

Skład z amunicją zdobyty przez IS. 

 Kolejny skład z bronią

Pojazd Szyłka porzucony przez żołnierzy SAA.

Kolejne dwa czołgi zostawione w Palmirze. 

 Bojownicy IS w czasie walk z siłami rządowymi. 

IS przed bitwą...

...i w trakcie. 

Bojownik IS podczas walk. 

Jeszcze jeden technical.

Bojownicy IS. W tle baza lotnicza T-4. 

T-62 Państwa Islamskiego

Bojownicy IS wchodzą na teren bazy przeciwlotniczej na północ od lotniska T-4. W tle systemy SAM S-125 Newa, prawdopodobnie niesprawne. 

Rakiety do wyrzutni Grad zdobyte przez IS. 

Zniszczony czołg na rządowym checkpoincie

Amunicja zdobyta na jednym z checkpointów. 

Bojownik IS w zdobycznym pojeździe Narodowych Sił Obronnych.

Czołg tuż przed trafieniem pociskiem ppk.

Bojownik IS przegląda zdobyczny ppk Kornet. 
IS atakuje rządową pozycję. 

Ghanima (łupy wojenne) z rządowego checkpointu. 

Bojownik IS podczas ataku. 

IS podczas walk w Palmirze. 

Bojownik IS podczas ataku. 

Sił IS podczas szturmu na rządową pozycję. 

Bojownicy IS  w rządowym checkpoincie. 

Siły IS podczas starć z armią. 

Siły IS podczas starć z armią. 

Bojownik IS podczas walki. 

Rzeczy znalezione przy zabitych żołnierzach.

T-54/55 IS prowadzi ostrzał. 

IS podczas starć. 

Broń zdobyta na prorządowych milicjantach. 

Zdobyczny T-54/55.

Bojownik IS podczas walk. 

niedziela, 11 grudnia 2016

Palmira ponownie w rękach IS. Trwa duża ofensywa sił Państwa Islamskiego w centralnej Syrii.

Bojownik IS w Palmirze.


Siły Państwa Islamskiego przejęły dziś całkowitą kontrolę nad miastem Palmira w prowincji Homs w środkowej Syrii.
Miasto słynące ze starożytnych ruin wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO upadło po zaledwie kilkunastu godzinach walk między żołnierzami i milicjantami prorządowymi a bojownikami IS.

Dla Państwa Islamskiego jest to pierwsze poważne zwycięstwo militarne od miesięcy, a przerwanie passy niepowodzeń, jakich IS doświadczało od dłuższego czasu na polach bitewnych Syrii i Iraku z pewnością zostanie odpowiednio wykorzystane przez potężną machinę propagandową organizacji i może profitować choćby zwiększeniem strumienia nowych rekrutów.

Upadek Palmiry to z kolei zarówno propagandowa, jak i militarna kompromitacja strony rządowej.
Wojska rządowe po raz drugi w paskudnym stylu straciły Palmirę, oddając ją po kilkunastu godzinach walk (IS w podobny sposób zdobyło miasto także w 2015 roku), a bezcenne zabytki antycznej części miasta są ponownie narażone na niszczycielską działalność organizacji, która już podczas swego poprzedniego, blisko rocznego pobytu w mieście zdołała je częściowo zniszczyć.

Dzisiejsze porażka strony rządowej jest również zaprzepaszczeniem wysiłków, które lojaliści i ich sojusznicy, a w szczególności Rosjanie, ponieśli w marcu tego roku, gdy przeprowadzili skomplikowaną i trwając kilka tygodni operacje odbicia miasta z rąk Państwa Islamskiego.
We wzorowo przeprowadzaną operację zaangażowane były wtedy najbardziej elitarne formacje prorządowe, a także rosyjskie pododdziały i lotnictwo, a sama ofensywa była szeroko relacjonowana przez światowe media. Powodzenie tamtej operacji miało być najlepszym dowodem silnego zaangażowania strony rządowej i ich rosyjskich partnerów w walkę z IS i ratowanie dziedzictwa kulturowego Syrii. Po odbiciu miasta Rosjanie oprócz wysłania tam saperów do rozminowywania ruin, zorganizowali ze stroną rządową w antycznym teatrze starożytnego miasta symboliczny koncert rosyjskiej orkiestry, świętując w ten sposób odzyskanie Palmiry.
Nie należy wiec być zaskoczonym, gdy IS wykorzysta wkrótce to miejsce do przeprowadzania własnego propagandowego spektaklu, być może jeszcze bardziej makabrycznego od tego z 2015 roku, gdy amfiteatr był miejscem egzekucji kilkudziesięciu żołnierzy pojmanych podczas majowej ofensywy.

Upadek miasta to także kolejne spektakularne świadectwo niekompetencji dowództwa armii rządowej. Miasto padło bowiem dopiero czwartego dnia zmasowanej ofensywy IS w regionie, która rozpoczęła się w czwartek 8 grudnia. Zanim walki dotarł bezpośrednio do miasta, czyli wczoraj, IS przez dwa poprzednie dni najeżdżało w serii skoordynowanych ataków cały środkowy region prowincji Homs, atakując rządowe checkpointy, nieliczne wioski położne na tym raczej bezludnym obszarze i pola naftowo-gazowe między Palmirą a miastem Homs. Syryjskie dowództwo nie zareagowało odpowiednio na te ataki (warto tu zauważyć, że najlepsze formacje rządowe są teraz zajęte wykańczaniem rebeliantów w Aleppo) i IS zdobyło w ostatnich dniach oprócz Palmiry także szereg innych lokacji, w  tym niemal wszystkie instalacje naftowo-gazowe w okolicy. Oddziały prorządowe w tym regionie, szczególnie ochotnicze formacje NDF, cechują się słabym wyszkoleniem i ogólnie niską wartością bojową, tak więc dodatkowo wzmocnione (przez nawet kilkuset ludzi z innych regionów kalifatu) siły IS bez trudu je pokonywały, zdobywając przy tym znaczne ilości broni i amunicji, w tym sporo ciężkiego sprzętu, co najmniej kilka czołgów, wozów piechoty i dział artyleryjskich.

Szturm na Palmirę był więc jedynie zwieńczeniem trwającej cztery dni ofensywy i gdy siły IS dotarł wczoraj do rogatek miasta i podjęły próby zinfiltrowania obrony, nie można było mówić o żadnym elemencie zaskoczenia. Mimo to garnizon miasta był kompletnie nieprzegotowany do obrony, a siły IS, nie przestraszywszy się silnych nalotów przeprowadzanych od wczorajszego wieczora na ich pozycje przez lotnictwo rządowe i rosyjskie, dziś rano wkroczyły do pierwszych zabudowań Palmiry,  zajmując uprzednio kilka kluczowych wzgórz, bez których miasta nie dało się już utrzymać. Do południa większość sił rządowych opuściła Palmirę, kierując się na zachód i zostawiając za sobą niewielkie grupki żołnierzy otoczonych w niektórych punktach miasta.

Ofensywa IS przebiega na tę chwilę pomyślnie, wg najnowszych raportów siły Państwa Islamskiego posuwają się dalej na zachód w kierunku bazy lotniczej Tiyas (T4), położnej w połowie drogi do miasta Homs i na południe od przejętych niedawno przez  IS pól naftowo-gazowych. Baza ta to kolejny potencjalny cel sił IS, jeśli te zdecydują się oczywiście kontynuować ofensywę i nie napotkają wcześniej silnego oporu lub kontraktu oddziałów rządowych. Zdobycie bazy T4 byłoby kolejnym poważnym sukcesem IS,  nie tylko dlatego, że jest to jedna z największych baz wojskowych w kraju i główna forteca rządowa w regionie, ale także dlatego, że jest ona od początku wojny pod kontrolą armii i opierała się jak dotąd wszystkim atakom bojowników Państw Islamskiego.

Interaktywna mapa Syrii - link.
Mapa Syrii i Iraku - link. Palmiry należy szukać na środku syryjskiej części mapy.

Część zdobyczy IS. 

niedziela, 4 grudnia 2016

Ogromne postępy armii w Aleppo. Trwa ofensywa sił prorządowych w mieście.

Prorządowi bojownicy w Aleppo.



W ciągu ostatnich trzech tygodni oddziały rządowe poczyniły ogromne postępy w Aleppo. Od 15 listopada w mieście trwa potężna ofensywa lojalistów o kryptonimie "Świt Zwycięstwa" (Operation Dawn of Victory), podczas której armia rządowa i sojusznicze milicje przypuściły zmasowany atak na rebeliancką enklawę we wschodniej części Aleppo. Po kilkunastu dniach walk i kompletnym załamaniu się linii obronnych rebeliantów w północno-wschodniej części miasta, wojska rządowe przejęły już kontrolę nad ponad 60% enklawy, co przez antyrządowe media zostało opisane jako "największa porażka opozycji w Aleppo od 2012 roku".

Największe straty terytorialne rebelia w Aleppo poniosła w północnej części enklawy, gdzie spadło główne uderzenie lojalistów. Oddziały rządowe, w tym najbardziej elitarne jednostki Tygrysów i Sokołów Pustyni oraz palestyńsko-syryjska milicja Liwa al-Quds, zaatakowały kontrolowane przez rebeliantów i islamistów dzielnice z północy oraz wschodu i po kilku dniach walk przełamały linie obronne sił antyrządowych, wdzierając się w głąb miasta. Największym osiągnięciem lojalistów było zajęcie dzielnicy Hanano, pierwszej dzielnicy w Aleppo zdobytej w 2012 roku przez rebeliantów. Ten strategiczny obszar wpadł w ręce prorządowych bojowników nadspodziewanie szybko i zapoczątkował efekt domina, całkowite złamanie się rebelianckich linii obronnych i upadek kolejnych, sąsiednich dzielnic miasta.

Armia uderzyła także na pozycje rebelianckiej koalicji Podboju Aleppo w innych miejscach w mieście, zdobywając m.in. dzielnice Jabal Bardo, co zagroziło przecięciem enklawy na dwie części. Błyskawiczne postępy lojalistów musiały być szokiem dla rebeliantów, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia w pośpiechu północnej części enklawy w celu uniknięcia odcięcia od reszty sił mieście. Podczas gdy rebelianckie oddziały wycofywały się do południowej części miasta, tysiące mieszkańców wschodniego Aleppo szukało schronienia przed zbliżającymi się walkami, uciekając do rządowej części miasta lub do kurdyjskiej dzielnicy Sheikh Masqood.

Do 28 listopada cała północna część rebelianckiej enklawy, rozciągająca się od dzielnicy Handarat (zdobytej przez armię na początku jesieni) na północy do autostrady łączącej centrum miasta z portem lotniczym Aleppo na południu, upadła. Obszar ten został w przytłaczającej większości zajęty przez armię (SAA), ale niewielkie fragmenty kilku dzielnic rebelianckich sąsiadujących z Sheikh Masqood wpadły także w ręce Syryjskich Sił Demokratycznych, które miały także zaabsorbować kilka mniejszych lokalnych grup FSA.

Upadek północnej części enklawy nie był oczywiście końcem operacji, siły rządowe wykorzystując momentum kontynuowały po 28 listopada natarcie na zdezorganizowanych rebeliantów, atakując tym razem także południową część enklawy z trzech stron, od południa, wschodu i południowego-wschodu. Ciężkie walki toczyły się w dzielnicy Sheik Sa'eed i na południowych obrzeżach Aleppo, gdzie oddziały antyrządowe stawiały zacięty opór nacierającym jednostkom prorządowym. Największe postępy lojaliści poczynili w ostatnich dniach na obszarach położnych na północny-zachód od portu lotniczego Aleppo, gdzie rebelianci stracili kolejne dwie dzielnice: Tareeq al-Bab i Karam al-Jazimati. Walki w tej części miasta nadal trwają, a dziś pojawiały się raporty o dalszych postępach armii w kierunku Cytadeli Aleppo.

Choć do końca operacji "Dawn of Victory" wciąż jeszcze daleko, a walki nadal trwają, już teraz można stwierdzić, że jest ona jednym z najważniejszych zwycięstw armii w trwających już cztery lata starciach o największe syryjskie miasto. Dla przypomnienia początek końca rebelii w Aleppo rozpoczął się wraz ze startem oblężenia wschodniej części miasta przez wojska rządowe na początku lata tego roku. Frakcje antyrządowe wewnątrz miasta i spoza Aleppo przeprowadziły potem dwie duże ofensywy mające na celu odblokowanie wschodniego, obie jednak zakończone porażką.
Jak już wspomniano na początku, postępy wewnątrz miasta są ogromne, co jest tym bardziej zaskakujące, że od 2012 roku sytuacja wewnątrz Aleppo była raczej patowa, a główne postępy siły rządowe czyniły na jego przedmieściach i obrzeżach. Podczas tej ofensywny rebelianckiej dzielnice padają tymczasem jedna po drugiej, w wielu przypadkach bez spodziewanego silnego oporu ze strony rebeliantów, prawdopodobnie zbyt osłabionych kilkumiesięcznym oblężeniem i stratami poniesionymi podczas wcześniejszych walk i prób przełamania oblężenia.

Dziś strona rządowa jest na prostej drodze do całkowitego zniszczenia enklawy, a to, czego jesteśmy świadkami, może być już ostatnią bitwą o miasto. Siły rebelii w Aleppo wydają się zbyt zdezorganizowane i przytłoczone nieustającą presją wojsk rządowych, aby skutecznie stawić opór i zatrzymać postępy przeciwnika. Dowódcy antyrządowi podejmują co prawda pewne działania (raczej i tak już zbyt spóźnione) mające na celu ustabilizowanie sytuacji, pojawiają się informacje o mobilizacji mężczyzn zdolnych do walki i utworzeniu Armii Aleppo, której mają podlegać wszystkie frakcje w mieście. Z drugiej jednak strony, jak to zwykle bywa po porażkach, zaczęły się już w szeregach rebeliantów i islamistów wzajemne oskarżenia i szukanie winnych zaistniałej sytuacji. Co więcej, pojawiają się także informacje o tak destrukcyjnych dla rebeliantów starciach wewnętrznych i walce o kurczące się zasoby (amunicje, żywność), co paradoksalnie jeszcze bardziej osłabia frakcje antyrządowe w mieście.

Upadek całej enklawy wydaje się dziś nieunikniony, niewiadomymi jest tylko to kiedy, i w jaki sposób do niego dojdzie. Nikt nie wie ile jeszcze broni, amunicji, żywności czy woli walki pozostało otoczonym w mieście rebeliantom, upadek wschodniego Aleppo (dziś już w zasadzie bardziej południowego) może więc nastąpić za kilka tygodni i być rezultatem zakończonych kapitulacją negocjacji, lub też za kilka miesięcy, po ciężkich walkach do ostatniego naboju.

Poniższa mapa w rozmiarze HD - link.
Dla porównania mapa z początku czerwca (przed rozpoczęciem oblężenia) - link
GIF - postępy armii w mieście od końca sierpnia do grudnia. Widoczny na początku w lewym dolnym rogu korytarz do wschodniego Aleppo został utworzony podczas pierwszej (z początku sierpnia), jedynie początkowo udanej próby odblokowania miasta przez rebeliantów.

Interaktywna mapa Syrii - link.
Mapa Syrii i Iraku - link.
Aktualna sytuacja w mieście. Kolor zielony - rebelianci, żółty - SDF/YPG/Kurdowie. 









sobota, 12 listopada 2016

Aleppo: lojaliści odzyskują teren po nieudanej ofensywie rebeliantów w mieście.

Prorządowi bojownicy na obrzeżach Aleppo.


























Wczoraj minęły dwa tygodnie od rozpoczęcia drugiej ofensywy sił antyrządowych w zachodniej części miasta Aleppo. Operacja ta poświęcona zabitemu w sierpniu w nalocie amerykańskiego lotnictwa dowódcy koalicji Armii Podboju (Jaish al-Fatah) i stąd nazwana "Bitwą bohaterskiego męczennika Abu Omara Saraqiba", miała na celu otworzenie korytarza do oblężonej na początku lata wschodniej części miasta kontrolowanej przez rebeliantów. Ofensywa ta miała przynieść rebeliantom i dżihadystom bardzo ważne i potrzebne zwycięstwo, które mogłoby odwrócić przebieg wojny, od wielu miesięcy toczącej się zdecydowanie nie po myśli antyrządowych dowodów. Od kilku dni jest już jednak jasne, że tak się nie stanie. "Wielka bitwa o Aleppo", jak opisywali ją rebelianccy liderzy, kończy się wielką porażką, po tym jak najważniejsze ataki dowodzonych przez nich oddziałów zostają odparte, a siły prorządowe w największym syryjskim mieście przechodzą do kontrofensywy i odzyskują utracony teren.

Gdy 28 października grupy szturmowe islamistów, inghimasi, ruszały do ataku, a w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia i nagrania zdetonowanych VBIED-ów, antyrządowi liderzy musieli sobie zdawać sprawę, jak wielkie ryzyko właśnie podjęli. Plan nowej operacji, na której przygotowanie mieli znacznie mniej czasu niż w przypadku pierwszej i nieudanej ofensywy, był prosty - bezpośrednie uderzenie w gęsto zabudowane zachodnie dzielnice Aleppo, zamieszkałe przez około milion ludzi. Inaczej niż w przypadku pierwszej ofensywy z sierpnia, tym razem walka miała toczyć się wyłącznie w silnie zurbanizowanym terenie, co miało ograniczyć straty od artylerii i lotnictwa. Ten plan był bardzo ambitny i śmiały i w przypadku powodzenia operacji siły rządowe w mieście zostałyby zdezorganizowane i rozbite, oblężenie przerwane, a zachodnia część miasta zajęta. Ryzyko niepowodzenia operacji było jednak bardzo duże, bo o tym, że dojdzie do drugiej ofensywy wszyscy wiedzieli już z chwilą, gdy stało się jasne, że pierwsza bitwa mająca na celu odblokowanie miasta zakończy się porażką. Element zaskoczenia, który był kluczowy dla powodzenia pierwszej fazy sierpniowej ofensywy, w tym więc przypadku nie istniał. Szanse powodzenia operacji zmniejszał także fakt, iż strona rządowa skoncentrowała w Aleppo ogromne siły ściągane z innych regionów od wielu tygodni, a i kierunek, z którego miał nadejść główny spodziewany atak, był raczej tylko jeden.

Początek bitwy przebiegał stosunkowo po myśli antyrządowych dowódców. W ciągu pierwszych kilkudziesięciu godzin walk, poprzedzonych silnym ostrzałem artyleryjskim na pozycje rządowe i zachodnie dzielnice miasta, w ręce dżihadystów i rebeliantów wpadły dwie dzielnice mieszkalne, Al-Assad i Minyan, obszar przemysłowy Minyan, kilka checkpointów i część dzielnicy 1070, do której weszli już wcześniej, w trakcie sierpniowej ofensywy. To był główny kierunek natarcia, ale atakowano także inne obszary na zachodnich obrzeżach miasta, tam jednak szturmy zostały odparte.
Kolejnym celem ofensywy był już znacznie trudniejszy zwarty teren wewnątrz miasta, gęsto wybudowane wysokie blokowiska Nowego Aleppo, dzielnicy 3000 i masywne gmachy położonej obok ogromnej akademii wojskowej.
Tu pojawiły się pierwsze poważne problemy dla rebeliantów. Lojaliści szybko ustabilizowali linie i okopali się na krańcach wymienionych wyżej obszarów, uniemożliwiając skuteczne zinfiltrowanie zachodnich dzielnic miasta szturmowanych nieustannie i bezskutecznie przez islamistów w kolejnych dniach. Pomimo początkowych sukcesów kolejne ataki w osiedlu 1070 również się złamywały. Lojaliści ufortyfikowali się tam w zaledwie kilku blokach mieszkalnych, których utrzymanie okazało się bardzo ważne dla przebiegu bitwy, bo blokowało dostęp do osiedla 3000 od południa i paraliżowało całą operację rebeliantów. Ponawiane każdego dnia wściekłe ataki z wykorzystaniem czołgów i wozów piechoty były odpierane i nie pomagało tu nawet wykorzystanie przez dziahadystów niespotykanej dotąd ilości VBIEDów. Ten gorszy ekwiwalent nalotów lotniczych był używany podczas ofensywy z różnym skutkiem kilkanaście razy, więcej niż podczas jakiejkolwiek innej dotąd bitwy. W ciągu kilku kolejnych dni postępy Armia Podboju był jednak bardzo małe i nietrwałe.

Sytuacja jeszcze bardziej skomplikował się dla rebeliantów 7 listopada. Wtedy, gdy było już wiadome, że ofensywa zmierza donikąd, rozpoczęła się kontrofensywa armii i prorządowych milicji.
Kierunek ataku prorządowych oddziałów, tym elitarnych Tiger Forces, był bardzo ciekawy. Uderzono z południowej flanki, w kierunku dwóch ważnych wzgórz, Tel Mutah i Tel Uhud, które po kilkunastu godzinach zaciętych walk padły. Linia zaopatrzeniowa rebeliantów do osiedla 1070 została zagrożona, co zmusiło ich do wycofania się z tego strategicznego miejsca. Po upadku osiedla 1070, ostatniej ważnej zdobyczy sierpniowej ofensywy, bez której dalsze próby przerwania oblężenia stały się niemożliwe, w ręce armii wpadł także rejon Hikma, a tym samym rebelianci utracili wszystkie zdobycze pierwszej ofensywy. Rządowi oczywiście na tym nie poprzestali i idąc za ciosem uderzyli na dzielnice Aleppo stracone także podczas drugiej, aktualnej bitwy. Dziś, po dwóch dniach ciężkich walk, również te tereny zostały odzyskane.
Linia frontu w zachodnim Aleppo powróciła tym samym do stanu sprzed obu ofensyw, sierpniowej i listopadowej.

Aktualnie zachodnie dzielnice Aleppo nie są już zagrożone, a ogłoszona dwa tygodnie temu ofensywa jest martwa. Rebelianci podjęli ryzyko i przegrali, tracąc wg najbardziej rozsądnych szacunków około 300 ludzi (przy około dwukrotnie mniejszych stratach armii), w tym pozostałości najlepszych oddziałów i ciężki sprzęt. Jak to zwykle bywa po porażkach, uaktywniły się podziały, doszło do tarć i waśni wewnątrz frakcji antyrządowych biorących udział w walkach, a w samym wschodnim Aleppo doszło do walk, których ofiarą padła jedna z największych grup w mieście, Fastaqim Union. Grupa, która była współzałożycielem głównej koalicji w mieście, Podboju Aleppo (Fatah Halab), uległa dezorganizacji i rozproszeniu, osłabiając tym samym sił antyrządowe w oblężonej enklawie.

Wygląda na to, że tym razem strona rządowa dużo lepiej przygotowała się do bitwy niż poprzednim razem i wszystko poszło po jej myśli, zgodnie z planem. Ofensywa została odparta i to bez pomocy (lub ze znikomą) rosyjskiego lotnictwa, które od kilkunastu dnia nie bombarduje rejonu miasta.
Być może w następnych dniach armia (SAA) wykorzysta momentum i odepchnie rebeliantów jeszcze dalej od miasta, cementując tym samym oblężenie wschodniego Aleppo.

Rebelia w tym roku poniosła już szereg porażek, tracą teren m.in. pod Damaszkiem czy w Latakii i oczywiście pod Aleppo, gdzie klęski były wyjątkowo spektakularne. W tym ostatnim miejscu możemy też spodziewać się dalszych postępów armii. Choć SAA nigdy nie grzeszyła kompetencją, dobrą organizacją czy ogólnie mówiąc efektywnością, to patrząc z szerszej perspektywy kampania mająca na celu odbicie Aleppo trwająca już od kilku lat wydaje się wyjątkowo dobrze i z rozmysłem zaplanowana, a ogromny wysiłek podejmowany przez prorządowych bojowników powinien w przeciągu kilku kolejnych miesięcy doprowadzić do ostatecznego zwycięstwa, upadku miasta. Tymczasem stronie antyrządowej po ostatniej porażce pozostaje już chyba tylko liczyć na cud, bo realne szanse na odblokowanie wschodniej części miasta, nie mówiąc już o jego przejęciu, czy krótko mówiąc na odwrócenie sytuacji o 180 stopni, są dziś zerowe.

GIF z mapkami - przebieg bitwy.

Interaktywna mapa Syrii - link.
Mapa Syrii i Iraku - link.

Mapka niżej w rozmiarze HD - link.
Kolor zielony - rebelianci, żółty - SDF (Kurdowie i sojusznicy), brak - armia.